PKO BP: maszyna działa jak powinna

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2010-08-20 00:00

Koszty i ryzyko pod kontrolą, dobry wynik odsetkowy i prowizyjny. To przepis na 1,5 mld zł zysku.

Koszty i ryzyko pod kontrolą, dobry wynik odsetkowy i prowizyjny. To przepis na 1,5 mld zł zysku.

Od kiedy Zbigniew Jagiełło został szefem PKO BP, powtarza, że ten bank powinien być liderem polskiej bankowości. Slogan jak każdy inny. Ale trzeba przyznać, że na koniec I półrocza PKO BP rzeczywiście przewodził stawce. I nie chodzi o najwyższy wynik w sektorze — 1,5 mld zł, bo poziomem zysków może on skonfudować co najwyżej Pekao, które gra w tej samej lidze. PKO BP w raporcie półrocznym pokazał kawałek solidnej bankowości.

— Maszyna działa jak powinna. Koszty działania i ryzyka są pod kontrolą. Marża odsetkowa utrzymuje się na dobrym poziomie. Rosną przychody odsetkowe oraz prowizyjne — wylicza Andrzej Powierża, analityk DM Banku Handlowego.

Koszty ryzyka

Przychody z prowizji wzrosły o 30,3 proc. w stosunku do ubiegłego roku, a z odsetek — o 33,2 proc. Wyniki nie biorą się znikąd. Bank zarabia, bo cały czas udziela kredytów. W I półroczu klienci pożyczyli o 16 proc. więcej pieniędzy niż w 2009 r. Przy intensywnym rozwoju biznesu i pilnowaniu wydatków (spadek r/r o 1,9 proc.) współczynnik koszty/dochody zmalał o 6 pkt proc. do poziomu 41,9 proc. PKO BP pilnuje przy tym ryzyka.

— Rezerwy są wyższe niż przed rokiem, jednak na kredyty zawiązaliśmy ich mniej — wyjaśnia Krzysztof Dressler, wiceprezes banku.

Na rachunku zaciążyły rezerwy, jakie PKO BP zrobił na kredyty udzielone przez Kredobank. Było tego 150 mln zł. Łącznie odpisy były wyższe niż przed rokiem o 44 proc.

— Koszty ryzyka są większe niż np. w Pekao, lecz PKO BP ma inną strukturę portfela: więcej jest w nim kredytów konsumenckich. Istotą bankowości jest branie ryzyka i zarządzanie nim. Kto przesadnie się go boi, ten nie osiąga wyników. Normalny bank powinien zarabiać na kredytach, z czym wiąże się ryzyko — mówi Andrzej Powierża.

Ostra konkurencja

Dobra passa dla PKO BP powoli jednak się kończy. Prezes Jagiełło przyznaje:

— Powoli się zamyka okno możliwości, jakie otworzyło się dla nas w 2009 r., kiedy większość banków przez wzgląd na sytuację na rynkach globalnych zachowywała się wstrzemięźliwie, jeśli chodzi o kredytowanie — mówi szef PKO BP.

Widać to po udziałach banku w rynku kredytów, które po IV kwartale wyraźnie wzrosły z 19,5 proc. do 19,9 proc. Tymczasem po II kwartale spadły do 19,7 proc. Zbigniew Jagiełło przyznaje, że zaostrzyła się konkurencja w kredytach hipotecznych oraz na rynku finansowania samorządów. Zapowiada, że PKO BP będzie utrzymywał wysoką dynamikę kredytową, ponieważ bank z większym optymizmem zapatruje się na II połowę roku w związku z oczekiwaną poprawą w gospodarce. Prezes Jagiełło uważa, że jeśli nie będzie żadnych niespodzianek na rynkach finansowych oraz innych nieprzewidzianych zdarzeń losowych, bank powinien pokazać na koniec roku 3 mld zł zysku, co prognozują analitycy.