Rynkowy lider obserwuje, co dzieje się na rynku przejęć. Głównie wokół BZ WBK
PKO BP nie chce,
żeby Pekao urósł dzięki
fuzji. Prezes nie wyklucza,
że trzeba będzie pomyśleć
o BZ WBK.
Kilka miesięcy temu pojawiła się plotka, że PKO BP, lider branży bankowej, może przejąć BZ WBK, piąty na liście banków, którego na sprzedaż wystawili właściciele — irlandzki AIB. Zbigniew Jagiełło, szef PKO BP, dementował pogłoski. Przekonywał, że napisana dopiero co strategia nie przewiduje przejęć, ale skupia się na rozwoju organicznym. Że PKO BP ma w sobie zbyt dużo niewykorzystanego potencjału, żeby podpierać się fuzją. Teraz mówi nieco inaczej.
— Strategia nie zakłada rozwoju poprzez przejęcia czy fuzje, ale będąc zawodowymi menedżerami nie możemy nie obserwować rynku wokół nas. Jeśli zachodzą na nim procesy, które mogą zagrozić realizacji naszej strategii, jesteśmy zobowiązani wobec inwestorów, żeby tym zmianom uważnie się przyglądać — mówi Zbigniew Jagiełło.
Monitorować rynek
Wciąż z rezerwą, ale nie pada już kategoryczne "nie". Zmiana tonu wypowiedzi to reakcja na informacje, że BZ WBK interesuje się Unicredit, właściciel Pekao.
— Nie jest nam obojętne, co się stanie z BZ WBK. Analizujemy też, co dzieje się z Pekao, który jest jednym z naszych głównych konkurentów. Rozpatrujemy różne możliwości, również takie, że jeśli zajdzie konieczność, to trzeba będzie się BZ WBK bardziej zainteresować — deklaruje Zbigniew Jagiełło.
Nie chce powiedzieć, czy w przypadku przystąpienia Unicredit do negocjacji również PKO BP rzuci na stół swoją ofertę.
— Nie mogę teraz powiedzieć, co zrobimy w przyszłości. Monitorujemy sytuację na rynku bankowym i to nie tylko w związku z tą konkretną transakcją. Przyglądamy się wszystkim potencjalnym ofertom sprzedaży banków — stwierdza prezes PKO BP.
Wyjaśnia, że strategia to nie jest 10 przykazań i można ją dostosowywać do sytuacji oraz okazji.
— Działamy na bardzo konkurencyjnym rynku i musimy być bardzo elastyczni. Możemy przeorientować siły i środki, jeśli będzie wymagała tego sytuacja rynkowa — mówi Zbigniew Jagiełło.
Alicja Kornasiewicz, prezes Pekao, mówi "PB", że jest za wcześnie, by składać jakiekolwiek deklaracje odnośnie BZ WBK.
— Proces jeszcze się nie zaczął. Analizujemy w banku różne możliwości rozwoju, analizujemy sytuację na rynku, jednak żadnych decyzji jeszcze nie podjęliśmy — mówi Alicja Kornasiewicz.
Nie stać z boku
Analitycy uważają, że PKO BP nie tyle może, co powinien poważnie zastanowić się, czy nie warto kupić BZ WBK.
— Wszystko jest kwestią ceny. Jeśli jakaś transakcja wygeneruje wartość dodaną, to przejęcie banku także z trzeciej dziesiątki może być opłacalne. Tym bardziej dotyczy to BZ WBK, numeru jeden w pierwszej dziesiątce banków — mówi Marcin Materna, szef analityków DM Millennium.
Po wartości księgowej transakcja na pewno się opłaci. Książka razy pięć — z pewnością nie. Marcin Materna uważa, że PKO BP powinien przekalkulować, jaka cena jest opłacalna, a nie zakładać, że BZ WBK nie przejmie.
— Oferta PKO BP, czy w ogóle polskiego banku, mogłaby być atrakcyjna dla AIB, ponieważ jest on w stanie zaoferować wyższą cenę ze względu na efekty synergii. Jeśli koszty BZ WBK wynoszą 1,7 mld zł rocznie, w tym kilkaset milionów zł to koszty osobowe, to redukując je po połączeniu o 15 proc. zyskujemy na wstępie250 mln zł brutto. Z prostego wyliczenia wynika, że PKO BP mógłby dać o minimum 2 mld zł więcej niż zagraniczny bank — mówi Marcin Materna.
Bank nie powinien mieć problemów ze sfinansowaniem transakcji.
— Za część akcji może zapłacić własnymi walorami, część walorów mogą objąć np. fundusze private equity. Możliwości jest sporo — mówi Marcin Materna.
Andrzej Powierża, analityk DM Banku Handlowego, w ogóle jest sceptyczny wobec fuzji dużych instytucji, bo to proces ciężki w przeprowadzeniu i per saldo nie zawsze opłacalny. W połączeniu PKO BP i BZ WBK nie widzi specjalnie wartości dodanej, ale też dodaje, że w procesie negocjacji warto, a nawet należy być.
— Połączenie dwóch banków o tak różnych kulturach korporacyjnych byłoby bardzo trudne. Niemniej uważam, że należy być w tej grze, utrzymywać kontakt z bankami przeprowadzającymi transakcję — mówi Andrzej Powierża.
Nie spodziewa się niskiej ceny za BZ WBK, raczej w okolicach obecnej wyceny giełdowej, czyli nieco mniej niż trzy razy książka. Choć nie wiadomo, ile w końcu wytargują Irlandczycy.
— Obstawiany w roli faworyta BNP Paribas wycofał się z negocjacji. Może się okazać, że owszem zainteresowanie BZ WBK jest duże, lecz chętnych niewielu. Dlatego trudno dzisiaj obstawiać cenę. Może będzie atrakcyjna. Tym bardziej warto śledzić to, co dzieje się wokół BZ WBK — mówi Andrzej Powierża.