Partner podcastu

MBANK

Po co nam posłowie w Brukseli

opublikowano: 24-05-2019, 06:00

52 osoby, które wyłonimy w wyborach w najbliższą niedzielę, jesienią pojedzie do Brukseli, by zasiąść tam w parlamentarnych ławach. Czy będziemy mieli z tego jakiekolwiek korzyści?

Co właściwie mogą dla nas zrobić wyłonienie w eurowyborach przedstawiciele, skoro Parlament Europejski nie ma nawet inicjatywy ustawodawczej?

Owszem, mogą, i to wiele. Co więcej, robią to od wielu lat. Być może jest tak, jak mówi Piotr Wolski, attaché prasowy Biura Parlamentu Europejskiego w Polsce - tak, jak ryby nie zauważają, że otacza je zewsząd woda, tak i my nie uświadamiamy sobie, że otacza nas zewsząd prawodawstwo wspólnotowe. A za jego kształt odpowiadają właśnie europosłowie z wszystkich 28 państw Unii.

To, że pochodzą z aż tylu krajów powoduje, że Bruksela to współczesna Wieża Babel. W obradach używane są 24 oficjalne języki. O tym, że z ich znajomością jest jak z... seksem przekonuje nas prof. Paweł Kowal, europarlamentarzysta w latach 2011–2014.

Czy wiedzą Państwo, że polskie firmy mają na stałe swoich przedstawicieli w Brukseli? Tak, i to od prawie 20 lat. O biurze Konfederacji Lewiatan w stolicy UE opowiada jego dyrektor, Kinga Grafa.

Na koniec o przepisach umożliwiających hodowlę jednorożców w Europie, a dokładniej o wizji stworzenia takich przepisów powie kilka słów Damian Karwala, radca prawny z kancelarii CMS.

Wszystkie odcinki Pulsu Biznesu do słuchania na www.pb.pl/dosluchania i w Twojej aplikacji podcastowej (np. na Spotify lub w Lectonie).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy