Pod młotek idzie nie tylko BZ WBK

Eugeniusz Twaróg, TS
opublikowano: 2010-07-14 00:00

Dwóch rywali PKO BP wycofało się z konkursu na BZ WBK, ale nie rezygnują z przejęć w Polsce.

Właścicieli mogą zmienić: Millennium, Polbank, Kredyt Bank oraz BRE Bank

Dwóch rywali PKO BP wycofało się z konkursu na BZ WBK, ale nie rezygnują z przejęć w Polsce.

Wykrusza się liczba potencjalnych kupców BZ WBK. Według agencji Bloomberga, która powołuje się na osobę mającą rozeznanie w negocjacjach prowadzonych przez Irlandczyków z AIB, od stołu wstały Unicredit oraz HSBC. W rozgrywce zostały tylko BNP Paribas i PKO BP. Potwierdzałoby to plotkę, jaką na rynku słychać od tygodnia, że Włosi złożyli ofertę po to, żeby tuż przed ogłoszeniem krótkiej listy nabywców wycofać się z rozmów. Dlaczego?

Millennium dla Włochów

Włoska grupa, która kontroluje Pekao, przystąpiła do negocjacji bez większych nadziei na sukces. Szczególnie że rozmowy z Irlandczykami z AIB, do których należy BZ WBK, zaczął największy konkurent — PKO BP, mając za sobą pełne błogosławieństwo polskiego rządu. Rynek sugeruje, że Włosi od początku nie mieli serca do tej transakcji i sprawę BZ WBK potraktowali jako sposobność do rozegrania innej partii, przy innym stoliku. Według niepotwierdzonych informacji, przedstawiciele Unicredit spotkali się z przedstawicielami rządu i zaproponowali następujący układ: przed ogłoszeniem krótkiej listy wycofają swoją ofertę, żeby zrobić miejsce dla PKO BP. W zamian oczekują przychylności nadzoru w związku z planami przejęcia... Millennium. To drugi obok BZ WBK najczęściej sprzedawany przez media bank w Polsce. Nasi rozmówcy, powołując się na koła rządowe, twierdzą, że Włosi wynajęli już bank inwestycyjny, który rozmawia z Portugalczykami na temat upłynnienia aktywów w Polsce.

Inni bankowcy uważają jednak, że właściciel Millennium jest w zbyt dobrej kondycji, żeby się go pozbywać. Dla Portugalczyków polski biznes ma jeszcze większe znaczenie niż BZ WBK dla AIB.

Polbank do wzięcia

Możliwe, że z podobnych powodów co Unicredit zainteresowanie BZ WBK straciła grupa HSBC. Brytyjczycy mają u nas niewielki bank, na który niespecjalnie dotąd zwracali uwagę. Teraz baczniej przyglądają się naszemu rynkowi bankowemu. BZ WBK zrobił niemałą reklamę Polsce i centrale międzynarodowych instytucji finansowych zorientowały się, że jest to miejsce, gdzie można uzyskiwać niezłe stopy zwrotu z inwestycji. Przedwczoraj grecka gazeta "Naftemporiki" podała, że Eurobank EFG oraz HSBC Holding wydadzą komunikat o porozumieniu w sprawie współpracy w Polsce. Potwierdził to częściowo wczoraj należący do Greków Polbank EFG, informując o rozpoczęciu "analizy możliwości współpracy z potencjalnym partnerem w celu przyspieszenia realizacji planów rozwoju". Nie podał nazwy HSBC i zastrzegł, że Eurobank z nikim konkretnym nie rozmawia.

Z naszych informacji wynika jednak, że Grecy jak najbardziej są chętni do rozmów o biznesie w Polsce. Kilkanaście dni temu pisaliśmy w "Pulsie Biznesu", że Pol-bank może być na sprzedaż. Ostatnio dotarliśmy do wyceny banku, sporządzonej przez firmę doradztwa inwestycyjnego, która jego wartość ocenia na 520-630 mln zł.

— Oferta jest interesująca. Polbank działa jednak na razie na zasadzie oddziału, co utrudnia przejęcie, i dopiero w przyszłym roku może dostać licencję bankową. Do tego czasu na rynku mogą pojawić się inne ciekawe propozycje — mówi szef banku zainteresowany przejęciem któregoś z konkurentów.

Kredyt Bank? BRE Bank?

Na giełdzie brandów do sprzedaży obok Millennium pojawia się Kredyt Bank, chociaż mówi się również o BRE Banku. Są to jednak wyłącznie spekulacje wynikające raczej z akademickiej analizy sytuacji spółek matek wspomnianych banków niż efekt konkretnych propozycji ze strony właścicieli. Grupa KBC, kontrolująca Kredyt Bank, w kryzysie korzystała z rządowego wsparcia i żeby zwrócić pomoc, zapowiedziała sprzedaż wielu aktywów. Nie ma wśród nich polskiego biznesu.

Publiczne pieniądze brał też Commerzbank, właściciel BRE Banku. Na razie Niemcy niczego jeszcze nie wystawili na sprzedaż.

Reklama, jaką bankom zrobił BZ WBK, może jednak skłonić innych inwestorów do wyjścia z Polski. Pozostałe banki nie są może tak atrakcyjne jak BZ WBK, ciągną się za nimi pożyczki podporządkowane i linie kredytowe, które trzeba byłoby pospłacać, ale dla dużej grupy finansowej byłaby to okazja, żeby mocno zaistnieć na naszym rynku.

Konsolidacje są możliwe zresztą nie tylko w pierwszej dziesiątce banków. Okazje do przejęć mogą pojawić się również wśród mniejszych banków.

Nomura namawia AIB na ofertę publiczną BZ WBK…

Rynek napisał już kilkanaście scenariuszy wyjścia Irlandczyków z polskiego banku. Takiego jeszcze nie było.

Nomura, japoński bank inwestycyjny, radzi AIB, irlandzkiemu właścicielowi BZ WBK, sprzedaż 70-procentowego pakietu na giełdzie. Ma twarde argumenty:

1Dla AIB wtórna oferta publiczna BZ WBK jest najszybszym sposobem na uzyskanie gotówki ze sprzedaży pakietu w polskim banku, ponieważ wymaga najmniej zezwoleń regulatorów (KNF, UOKiK). Nie ma także potrzeby przeprowadzania żmudnego i czasochłonnego due diligence.

2Wskaźnik P/BV (cena do wartości księgowej) w przypadku BZ WBK wynosi obecnie 2,1, dlatego uważamy, że nawet 15-20-procentowe dyskonto w stosunku do ceny, którą mogą zaoferować inwestorzy finansowi, będzie konkurencyjne wobec ofert inwestorów strategicznych.

3Wierzymy, że dla polskich regulatorów wtórna oferta publiczna może być preferowanym rozwiązaniem. Unikną dużej koncentracji w sektorze bankowym, która w dłuższym terminie niekorzystnie wpłynie na jego konkurencyjność, a więc los klientów banków.

4Taka transakcja zwiększy płynność na warszawskiej giełdzie i przybliży ją do uzyskania statusu centrum finansowego w Europie Środkowej i Wschodniej.

5Dla BZ WBK to szansa na wzięcie spraw we własne ręce. Dzięki temu bank uniknąłby odpływu klientów i pracowników oraz ewentualnego podziału.

Analityk Nomury jest przekonany, że AIB zdaje sobie sprawę ze wszystkich zalet wtórnej oferty BZ WBK i przypuszcza, że przed skorzystaniem z tej opcji powstrzymuje Irlandczyków jej wielkość. Wartość pakietu AIB to około 10 mld zł, co sprawia, że transakcja byłaby większa nawet od IPO PZU.

— W rozmowach z naszymi klientami odnotowaliśmy spore zainteresowanie ewentualną ofertą publiczną BZ WBK, dlatego uważamy, że AIB powinien rozważyć tę opcję — konkluduje Maciej Szczęsny, analityk londyńskiego biura Nomury.

Innego zdania jest Komisja Nadzoru Finansowego.

— Rozproszony akcjonariat nie jest najlepszym rozwiązaniem w przypadku banku. W sytuacji, gdy potrzebuje on dokapitalizowania, sprawdza się większościowy akcjonariusz, który w razie potrzeby może szybko zasilić go kapitałem — mówi Krzysztof Broda, zastępca dyrektora zarządzającego pionem nadzoru bankowego w KNF.

…a jeśli wybierze PKO BP…

Największy polski bank może chcieć podzielić BZ WBK — uważają analitycy Nomury.

Raport Nomury jest datowany na 7 lipca, czyli dzień, w którym PKO BP poinformował publicznie o planowanej emisji obligacji za 5 mld zł. Analityk wskazał w raporcie, że PKO BP może wygospodarować (utrzymując wskaźniki płynnościowe na bezpiecznym poziomie) 5 mld zł gotówki. Żeby przejąć BZ WBK, potrzebuje około 10 mld zł. Zatem razem z wpływami z emisji obligacji transakcja się składa.

Maciej Szczęsny twierdzi, że PKO najbardziej podoba się w BZ WBK bankowość korporacyjna i inwestycyjna. Przejęcie zaowocowałoby zdecydowanie bardziej zdrową strukturą bilansu największego polskiego detalisty. Obecnie 63 proc. kredytów i aż 74 proc. depozytów pochodzi od Kowalskich. Te wskaźniki, dzięki BZ WBK, spadłyby do odpowiednio: 56 i 70 proc.

Gorzej jest z siecią placówek. Bardzo dużo z nich pod szyldem BZ WBK pokrywa się z oddziałami PKO BP — szczególnie w województwach: wielkopolskim, dolnośląskim i lubuskim, a także w centralnej Polsce.

Dlatego analityk Nomury wierzy, że PKO BP może podzielić BZ WBK na dwie części: większą składająca się głównie z bankowości korporacyjnej i inwestycyjnej oraz mniejszą zbudowaną głównie z pokrywających się placówek. To byłaby niemal kopia transakcji przejęcia Banku BPH przez Pekao. "Małe" BZ WBK trafiłoby pod młotek.

Takiego scenariusz obawia się polski nadzór.

— BZ WBK jest bardzo ważny dla polskiego systemu bankowego. Chcielibyśmy, żeby jego dorobek nie został zaprzepaszczony. Chcemy też uniknąć sytuacji, że zostanie podzielony i sprzedany w częściach — mówi Andrzej Stopczyński, dyrektor zarządzający pionem nadzoru bankowego w KNF.

PKO BP może jednak zostać zmuszony do podziału.

— Rynek można podzielić w niedopuszczalny sposób nawet w obrębie jednego miasta. Koncentrację badamy więc indywidualnie w zależności od wniosku i kogo on dotyczy. Może być tak, że zgadzamy się na na fuzję, mimo że grozi ona zdobyciem przez nowopowstały podmiot silnej pozycji przekraczającej 40-procentowy udział w rynku lokalnym czy ogólnopolskim. Wtedy jednak zazwyczaj stawiamy warunek np. wyprzedaży części przedsiębiorstwa, ograniczenia produkcji czy oferty produktowej — mówi Małgorzata Cieloch, rzeczniczka UOKiK.