Podatek liniowy i euro - to atrakcyjność do kwadratu

Janusz Lewandowski
09-05-2008, 00:00

Kto by się spodziewał, że Słowacja premiera Roberta Fico wyprzedzi Czechy, Polskę i Węgry w drodze do strefy euro. Wprawdzie Słowacja przestała być maruderem i energicznie nadrobiła zaległości pod wodzą premiera Mikulasýa Dzurindy, ale potem znowu wpadła w objęcia populistów, co groziło powrotem do przeszłości.

Tymczasem złe recenzje zbierają niedawni pupilkowie Brukseli z Budapesztu i Warszawy, Bratysława zaś wita się z Eurolandem. Nie jest to wyścig, ale w oczach zagranicznych inwestorów, podatek liniowy plus euro równa się — atrakcyjność do kwadratu.

Sprawiedliwe potraktowanie Słowaków, pomimo nieufności do ekipy rządowej, zaciera wspomnienie niesprawiedliwego odprawienia z kwitkiem Litwy. Dzisiaj zresztą ujawnia się ciemna strona bałtyckiego cudu. Małe nie przestaje być piękne, ale nie dotyczy to już Litwy, Łotwy i Estonii. Piękne jest w Słowenii, na Malcie i na Cyprze — tam, gdzie w euro.

Otwarcie na Słowację, czyli dawny blok sowiecki, to niejedyny sygnał, nadany w 10-lecie strefy euro. Komisarz Joaquin Almunia oraz Parlament Europejski wzywają do wzbogacenia rygorów monetarnych o bardziej nadzorowaną, a nawet skoordynowaną politykę ekonomiczną. Za kilka lat możemy mieć do czynienia z inną strefą euro, gdy się do niej zbliżymy. Świat ucieka tym, którzy w XXI wieku wybierają strategię małych kroków.

Janusz Lewandowski

europoseł Platformy Obywatelskiej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Podatek liniowy i euro - to atrakcyjność do kwadratu