Podatkiem bankowym w akcję kredytową

opublikowano: 14-12-2015, 22:00

Połowa z 10 największych banków może przestać udzielać kredytów. Gospodarka może tego nie odczuje, ale cena pieniądza pójdzie w górę

Lista plag, które w 2016 r. spadną na branżę bankową, jest nadzwyczaj długa i części rynku wróży prawdziwe kłopoty: nowe wymogi kapitałowe wynikające z dyrektywy CRD IV, wyższe limity nałożone przez krajowy nadzór na banki z dużymi portfelami frankowymi, a do tego podatek bankowy. Zamiast „szczęśliwego nowego roku” bankom powinno się życzyć „do siego roku”, bo dla części sektora przetrwanie najbliższych 12 miesięcy nie będzie łatwe.

Ekonomiści PKO BP szacują w najnowszym raporcie rozesłanym do klientów, że tylko z powodu ograniczeń regulacyjnych dwa z dziesięciu największych banków w kraju będą musiały rozpocząć proces delewarowania, czyli zmniejszania aktywów ważonych ryzykiem, a kolejne dwa wyhamują akcję kredytową. Do tego dochodzi podatek bankowy. Bezpośrednim skutkiem wprowadzenia daniny będzie zmniejszenie akcji kredytowej o 0,5 pkt. proc. Może też ona uderzyć w sektor rykoszetem — poprzez zmniejszenie rentowności.

Ekonomiści PKO BP szacują, że współczynnik zwrotu na kapitale (ROE) spadnie wskutek podatku bankowego z około 11 proc. do 7-8 proc., co spowoduje, że banki ostrożniej będą planowały pożyczanie pieniędzy.

Łącznie bezpośrednie i pośrednie skutki podatku w połączeniu oraz nowe wymogi regulacyjne mogą obniżyć dynamikę akcji kredytowej o 1-3 pkt. proc. Spadek może być jeszcze głębszy, jeśli banki, zamiast odkładać zysk, zdecydują się podzielić nim z akcjonariuszami. Gdyby stopa dywidendy wyniosła 30 proc., kolejny, piąty bank z pierwszej dziesiątki wypadłby z ligi aktywnych kredytodawców.

Marże już idą w górę

Ekonomiści PKO BP szacują, że moce kredytowe banków top 10 zmniejszą się w wyniku zmian podatkowych i regulacyjnych z 349,4 mld zł w 2015 r. do 140,7 mld zł w 2016 r. (zakładając wypłatę dywidendy na poziomie 30 proc. zysku). W całym sektorze bankowym sprzedaż kredytów spadnie z 416 mld zł do 172,7 mld zł.

„Nowe regulacje i obciążenia podatkowe mogą ograniczyć zdolność branży do finansowania inwestycji i konsumpcji sektora prywatnego. Co więcej, spadek poziomu finansowania i ograniczenia w dostępie do kredytu spowodują wzrost marży kredytowej i w efekcie ograniczą pozytywne skutki potencjalnej obniżki stóp procentowych w 2016 r.” — piszą ekonomiści PKO BP.

Przepowiednia już zaczęła się sprawdzać — kredyty zaczęły drożeć. W ubiegłym tygodniu marże na kredytach hipotecznych podniosły mBank, Deutsche Bank i Eurobank, a podwyżki od początku 2016 r. zapowiedział Bank BPH. Przegląd cennika trwa we wszystkich bankach i kolejnych anonsów o zmianie w tabeli opłat i prowizji należy spodziewać się do końca tego roku i na początku przyszłego.

Umiarkowany wpływ

Ekonomiści PKO BP uważają, że spadek dynamiki sprzedaży kredytów może przełożyć się na powolniejszy wzrost PKB. Przy założeniu, że każdy punkt procentowy, o który zmniejszy się akcja kredytowa, wyhamuje rozwój gospodarki o 0,3 pkt. proc., podatek i wymogi kapitałowe mogą kosztować 0,2- -0,4 pkt. proc. wzrostu PKB. Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego, mówi jednak, że skutki nowych obciążeń dla gospodarki będą umiarkowane ze względu na ograniczony popyt na kredyt w 2016 r.

— Nie będzie przyspieszenia akcji kredytowej, ponieważ wchodzimy w cykl spadku popytu inwestycyjnego ze względu na czasowy, mniejszy napływ funduszy unijnych. Ze względu na zmiany na scenie politycznej również spółki skarbu państwa mogą przejściowo wstrzymywać się z decyzjami inwestycyjnymi. W sektorze prywatnym dynamika będzie wyższa niż w sektorze publicznym, ale biorąc pod uwagę zasoby gotówki, którymi dysponują prywatne firmy, nie sądzę, żeby zgłaszały one szczególnie duże zapotrzebowanie na finansowanie z banków — mówi Piotr Kalisz.

Popyt na kredyt będzie więc rósł wolniej niż dotychczas, do czego przyczyni się inna niż obecnie struktura wzrostu gospodarczego. Według szacunków Citi Handlowego, wyniesie on 3,3 proc. Wzrośnie konsumpcja prywatna stymulowana przez program 500+, a jednocześnie lepsza sytuacja na rynku pracy przyczyni się do zwiększenia dochodów gospodarstw domowych. W inwestycjach odnotujemy natomiast wyraźne spowolnienie. Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao, zwraca uwagę, że w Polsce sytuacja sektora bankowego jest dobra i chociaż można spodziewać się spadku dynamiki kredytów, to nie wydaje się, by miała ona bezpośrednie przełożenie na wzrost gospodarczy.

— Przy założeniu, że nie będzie realizowany plan przewalutowania kredytów frankowych, sektor bankowy jako całość utrzyma zdolność udzielania kredytów, choć wzrosną marże i kredyt będzie droższy, co zapewne skieruje część firm na rynek kapitałowy [emisja obligacji — red.] — mówi Marcin Mrowiec.

Niektóre banki będą musiały ograniczyć finansowanie, ale pozostałe będą udzielały kredytów. Może wzrosnąć udział zagranicznych instytucji w finansowaniu naszego wzrostu gospodarczego, ponieważ będą one mogły zaoferować tańszy kredyt niż krajowe banki obciążone podatkiem. Przy ujemnej pozycji inwestycyjnej netto, którą rząd chce zmniejszać, to nie jest dobra wiadomość. Kilka banków będzie poważnie zastanawiało się nad udzielaniem długoterminowych kredytów. Przyspieszy proces konsolidacji branży. Przy niskich zwrotach z aktywów inwestorzy w niektórych bankach mogą zdecydować się na wyjście z Polski.

 

416 mld zł Takie są obecnie możliwości kredytowe sektora bankowego…

172,7 mld zł …a tyle wyniosą w przyszłym roku po dostosowaniu się nowych wymogów regulacyjnych i po wdrożeniu podatku bankowego — uważają ekonomiści PKO BP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane