Podatkowe przyspieszenie zabolało detalistów

opublikowano: 02-07-2019, 16:04

Rząd miał zająć się we wtorek wprowadzeniem podatku od sprzedaży detalicznej. Nie zajął się, ale inwestorów wystraszył zarys projektu.

Podatkowa niepewność nie sprzyja biznesowi. Pobieranie podatku od sprzedaży detalicznej jest oficjalnie zawieszone do 31 grudnia tego roku. Po majowym wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wiadomo, że podatek może zostać odwieszony - unijny sąd uznał bowiem, że w 2016 r. Komisja Europejska błędnie go zakwestionowała i nie powinna uznawać go za pomoc publiczną.

Handel, supermarket, zywność
Zobacz więcej

Handel, supermarket, zywność fot. Bloomberg

Podjęciem formalnych kroków w celu wprowadzenia podatku w życie miał się zająć na wtorkowym posiedzeniu rząd. Miał, bo ostatecznie się nie zajął, ale detaliści - a także giełdowi inwestorzy, którzy mają w portfelu spółki z tego sektora - i tak przeżyli niemiłą niespodziankę. Zgodnie z przygotowanym przez Ministerstwo Finansów projektem, którego zarys przestawiono w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów, podatek miałby wejść w życie szybciej, niż myślano.
„Projektowana ustawa przywraca stosowanie ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej do przychodów ze sprzedaży detalicznej osiągniętych od dnia 1 września 2019 r." - czytamy.

Na tę informację negatywnie zareagowały notowania giełdowych detalistów. Podczas wtorkowej sesji na warszawskiej giełdzie kurs Dino spadał o około 2, a Eurocashu – o około 3 proc. Gorzej wyglądało to w przypadku notowanego w Lizbonie Jeronimo Martins, właściciela Biedronki, która będzie największym płatnikiem podatku - tam kurs spadał o prawie 5 proc.

Przypomnijmy, że podatek, którego pobieranie zostało zawieszone przez Sejm, zakłada płacenie przez detalistów 0,8 proc. od obrotów miesięcznych w przedziale 17-170 mln zł i 1,4 proc. dla sprzedaży powyżej 170 mln zł. DM mBanku szacował, że w przekroju całego roku 2020 w przypadku Biedronki oznaczałoby to 838 mln zł dodatkowej daniny, w przypadku Dino 94,5 mln zł, a w przypadku Eurocashu - 60 mln zł. Przekładałoby się to - odpowiednio – na 17, 11 i 14 proc. zysku tych spółek na poziomie EBITDA.


© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy