Podejrzany Mały Krzyś

Dawid Tokarz
opublikowano: 2009-10-23 00:00

Krzysztof M. i były prezes Optimusa Piotr L. wyprowadzili ze spółki ponad 730 tys. zł — twierdzi prokuratura.

Romans z półświatkiem drogo kosztował Optimusa

Krzysztof M. i były prezes Optimusa Piotr L. wyprowadzili ze spółki ponad 730 tys. zł — twierdzi prokuratura.

Kilka dni temu ujawniliśmy, że w latach 2006-07 wiceprzewodniczącym rady nadzorczej Optimusa był Krzysztof M., przestępca, który w latach 90. za łapówki załatwiał sprawy Jarosława S., pseudonim "Masa", wtedy jednego z najgroźniejszych polskich gangsterów. W 2005 r. już jako świadek koronny "Masa" zeznał, że "Mały Krzyś" "był członkiem grupy pruszkowskiej, tylko że nie zajmował się bandytyzmem, a sprawami finansowymi, załatwianiem kontroli skarbowej i korupcją".

Krzysztof M. nie chciał odpowiedzieć na nasze pytania dotyczące jego działalności w Optimusie. Kiedy w marcu 2007 r. zeznawał przed prokuratorem w sprawie załatwiania za łapówki spraw "Masy" w warszawskim Urzędzie Kontroli Skarbowej (UKS), zapewniał, że "obecnie przestrzega porządku prawnego".

W cieniu "Sproketa"

Inspektor UKS Jacek W. (nie przyznaje się do przyjęcia od "Masy" ponad 50 tys. zł), zeznał jednak, że jesienią 2006 r. Krzysztof M., już jako członek władz Optimusa, i Cezary Kraszewski, były dyrektor warszawskiego Urzędu Kontroli Skarbowej (obaj przyznali się do udziału w łapownictwie), namawiali go do wyciągania z UKS informacji stanowiących tajemnicę skarbową. A przed warszawskim sądem toczy się sprawa, w której "Mały Krzyś" jest oskarżony o przywłaszczenie w 2004 r. samochodu z leasingu.

Najbardziej Krzysztofa M. obciąża jednak wielkie śledztwo stołecznej prokuratury dotyczące działalności zorganizowanej grupy przestępczej Romana O., pseudonim "Sproket". Po aresztowaniach tzw. starego Pruszkowa ten młody gangster stał się w ostatnich latach pierwszoplanową postacią stołecznego półświatka. Jak ustalili policjanci, jego gang specjalizował się w wyłudzaniu kredytów samochodowych, oszustwach na szkodę firm ubezpieczeniowych, fałszowaniu dokumentów i praniu brudnych pieniędzy. O skali działalności grupy świadczy fakt, że w śledztwie jest ponad 40 podejrzanych, którym przedstawiono ponad 230 zarzutów.

Fikcyjna windykacja

Co to ma wspólnego z Optimusem? Status podejrzanych w sprawie "Sproketa" mają Krzysztof M. i Piotr L. (prezes Optimusa w latach 2006-07), którzy mieli wyprowadzić z giełdowej spółki ponad 730 tys. zł.

— Obu przedstawiliśmy zarzuty nadużycia uprawnień w celu uzyskania korzyści majątkowej — potwierdza Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Z ustaleń CBA, które przejęło śledztwo od policji, wynika, że w latach 2006-07 Optimus przelał na konta firmy Impex-service ponad 730 tys. zł za usługi windykacyjne, których faktycznie nie było. Z tej kwoty prawie 60 tys. zł prowizji zainkasował pośrednik Konrad K., a resztą mieli podzielić się Krzysztof M. i Piotr L. Dlaczego do tego procederu wybrano Impexservice? Jak ustalił "PB": spółka ta należy do Jarosława P., dobrego znajomego "Sproketa", z którym zna się też "Mały Krzyś".

To nie koniec kontrowersji. Okazuje się, że za kadencji Krzysztofa M. Optimus współpracował z dwiema związanymi z nim spółkami. Pierwsza to Simplicom, od grudnia 2006 r. kontrolowany przez Midass Investments i Trevor Investments, brytyjskie spółki, których pełnomocnikiem był "Mały Krzyś". Prezesem Simplicomu był Paweł Cyran, ówczesny członek rady nadzorczej Optimusa, a pracę — po odwołaniu z giełdowej spółki — znalazł tam też Piotr L. (dziś jest członkiem zarządu Simplicom). Simplicom kupował komputery od Optimusa, ale nie wiadomo, na jakich warunkach. Jeszcze bardziej tajemnicza jest współpraca z KM-Euro. Spółka, w której Krzysztof M. ma 90 proc. udziałów, wystawiała na rzecz Optimusa faktury, ale nie wiadomo za co.

Dziwni kontrahenci

Michał D., którego głosy zdecydowały o tym, że "Mały Krzyś" znalazł się w radzie Optimusa, twierdzi, że nie wie nic o jego roli w zlecaniu fikcyjnych usług windykacyjnych i związkach z półświatkiem. Czy na pewno? Kiedy w połowie 2006 r. wybuchła afera Optimusa i zajęła się nią KNF, Michał D. sprzedał większość akcji pochodzących z lewej emisji. W prokuraturze nie chciał powiedzieć, komu. Zapewniał też, że umowy sprzedaży akcji zaginęły.

Nam udało się dowiedzieć, że wśród nabywców byli bracia Sz.: Bogdan i Dariusz. Bogdan na stałe mieszka w Wiedniu i według "Rzeczpospolitej" był związany z członkami gangu Jeremiasza Barańskiego, pseudonim "Baranina" ("Baranina" — domniemany rezydent gangu pruszkowskiego na Europę Zachodnią i zleceniodawca zabójstwa ministra sportu Jacka Dębskiego powiesił się w austriackim więzieniu). A Dariusz Sz.? Ma status podejrzanego w śledztwie dotyczącym grupy "Sproketa", w którym zarzuty postawiono też Krzysztofowi M. i Piotrowi L.

Możesz zainteresować się również: