Podniebna euforia trwa

Dorota Gąsowska
opublikowano: 2007-04-05 00:00

Choć Polacy już od kilku lat latają dużo, rynek się jeszcze nie nasycił. Do 2009 r. będzie rósł średnio 11 proc. rocznie.

Lotniczy transport kwitnie, ale niezmiennie potrzebuje wsparcia

Choć Polacy już od kilku lat latają dużo, rynek się jeszcze nie nasycił. Do 2009 r. będzie rósł średnio 11 proc. rocznie.

W ubiegłym roku linie lotnicze przewiozły ponad 14 mln pasażerów z i do Polski. Rok wcześniej liczba ta przekroczyła 10,3 mln. Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) prognozuje, że do 2009 r. światowy rynek lotniczy będzie rósł o blisko 5,3 proc. rocznie, podczas gdy w Polsce wzrost sięgnie 11 proc. —najwięcej na świecie. Za nami są Chińczycy i Czesi z 9,5-procentowym wzrostem.

— Statystyki jednoznacznie wskazują, że Polska zalicza się do najdynamiczniej rozwijających się krajów. Dla Lufthansy to strategiczny rynek, na którym warto inwestować. Nie mamy żadnych wątpliwości, że wszystkich przewoźników operujących w Polsce czeka jeszcze okres wyzwań — mówi Maria Kowalewska, dyrektor generalny Lufthansa Polska.

Regiony ścigają

Wyzwania mogą stawiać także inne środki transportu. Rządowym priorytetem jest budowa sieci dróg lądowych, a unijnym — stworzenie kolejowej sieci w całej Europie.

— Autostrada nie jest dla nas konkurencją, bo obsługujemy dalekie trasy — twierdzi John Kohlsaat, regio- nalny dyrektor sprzedaży easyJet.

Liczba Polaków, którzy decydują się na latanie, z roku na rok przybywa. W 2004 r. polskie lotniska obsłużyły ponad 8,83 mln osób, rok później — 11,5 mln, a w 2006 r. — blisko 15,4 mln. W ubiegłym roku porty odprawiły więc o blisko 74 proc. pasażerów więcej niż dwa lata wcześniej. Rozkwit przeżywają właściwie wszystkie lotniska regionalne: w 2004 r. obsłużyły 2,75 mln osób, w 2005 r. — 4,43 mln, a w 2006 r. — 7,26 mln. Obecnie mają 47-procentowy udział w rynku. Ale jest i na co narzekać.

— Lotniska regionalne są niedoinwestowane i to może w niedalekiej przyszłości zahamować ich rozwój, a co za tym idzie — rozwój regionów. Terminale pękają w szwach i należy je jak najszybciej rozbudować. Słaba jest infrastruktura techniczna, np. urządzenia nawigacyjne. Drogie jest także paliwo, bo nie robi się prawie nic, żeby zlikwidować monopol dostarczającego je Petrolotu. A ponadto, operacje na polskich lotniskach należą wciąż do najdroższych w Europie — wymienia Tomasz Kułakowski, odpowiedzialny za sprzedaż i marketing Ryanair w Europie Środkowej.

Nasz kraj postrzegany jest jako lotniczy raj, ale aby polskie lotniska mogły się dalej rozwijać, potrzebna jest promocja kraju za granicą. Do kuszenia obcokrajowców na razie się jednak nie przykładamy, więc powinniśmy się liczyć z tym, że mogą zacząć wybierać inne kraje regionu: Czechy, Słowację, Węgry, Litwę czy Łotwę.

Tanie linie czekają

Tak szybki wzrost ruchu lotniczego to duża zasługa tanich linii. W 2006 r. ich udział w rynku sięgnął 46 proc. (rok wcześniej — 31,4 proc.). Centralwings, jedyny polski tani przewoźnik, obsłużył w ubiegłym roku 1,05 mln pasażerów, co dało mu ponad 112-procentowy wzrost w stosunku do poprzedniego roku. Flota linii składa się obecnie z dziewięciu boeingów 737.

— Planujemy znaczne powiększenie floty. Pieniądze chcemy uzyskać dzięki prywatyzacji. Zależnie od decyzji naszego właściciela — Polskich Linii Lotniczych LOT, wejdziemy na giełdę lub pozyskamy inwestora strategicznego — zapowiada Maciej Kwiatkowski, prezes Centralwings.

Tanie linie lotnicze niecierpliwie czekają na nowe lotnisko w centrum kraju, które ma odciążyć stołeczne Okęcie. Uruchomienie portu w Modlinie, który z Warszawą ma stworzyć system tzw. lotnisk komplementarnych, planowane jest na październik 2008 r. Biznesplan zakłada, że ruch niskokosztowy będzie stanowił tam 87-96 proc.

— Potrzebne jest wreszcie zdecydowane działanie mające na celu otwarcie nowego lotniska pod Warszawą. Bez sensu jest nagłaśniany ostatnio pomysł budowy drugiego pasa startowego na Okęciu (motywowany przepustowością lotniska). Dla porównania Londyn — Gatwick ma tylko jeden pas i obsługuje ponad 30 mln pasażerów — wskazuje Tomasz Kułakowski.

W wersji optymistycznej, gdy wszystkie działania wspierające lotnictwo zostaną podjęte, w perspektywie najbliższych 10 lat polskie lotniska będą obsługiwały rocznie 35-40 mln pasażerów — z podniebnych podróży skorzysta więc każdy statystyczny Polak.

Możesz zainteresować się również: