Energetyka dostała limit o 11 proc. niższy niż rzeczywisty poziom emisji. To oznacza podwyżki cen prądu. Na „dobry” początek.
Rząd przyjął rozporządzenie rozdzielające limity poziomu emisji dwutlenku węgla (CO2) między poszczególne branże przemysłu i energetykę. Dobra wiadomość jest taka, że przydzielono je według emisji z lat 2006 lub 2007. Wybrany zostanie rok, kiedy przedsiębiorstwa miały wyższy poziom emisji CO2. Na pewno cięcia będą dotyczyć energetyki. Otóż w tym sektorze darmowe przydziały będą o 11 proc. niższe od rzeczywistej emisji CO2.
Ceny w górę
— Zmniejszenie limitów spowoduje wzrost cen energii o około 4 proc. — oblicza Maciej Nowicki, minister środowiska.
Przyjęty wczoraj podział limitów dotyczy lat 2008-12 i obejmuje około tysiąca przedsiębiorstw w Polsce. Chociaż gorset narzucony przez Unię Europejską jest dość ciasny, to i tak wobec tego, co czeka rynek za kilka lat, daje dużo miejsca na swobodny oddech.
Minister Nowicki przestrzega, że unijne plany na lata 2013-20 są niekorzystne dla Polski i w obecnym kształcie oznaczają znaczne podwyżki cen energii.
— Konsekwencje obecnej decyzji to tylko preludium do tego, co będzie w późniejszym okresie — ostrzega szef resortu środowiska.
Redukuj lub płać
Żeby uniknąć podwyżek, przedsiębiorstwa muszą ograniczyć emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Kto się nie zmieści w narzuconym limicie, będzie zmuszony dokupić dodatkowe limity na wolnym rynku albo zapłaci karę.