Początek tygodnia w wykonaniu naszego rynku był wyjątkowo nudny. Z jednej strony niewielkie wahania kursów przy niskiej aktywności inwestorów sprawiały wrażenie, że marazm w ramach trendu bocznego zagościł u nas na dłużej. Z drugiej jednak skuteczna obrona w pierwszych dniach października rosnącej linii trendu w połączeniu z niewielką odległością od kluczowego oporu pozwalała sądzić, że wkrótce nadejdzie rozstrzygnięcie. Teoretycznym faworytem starcia od początku były byki, zwłaszcza, że na rynkach bazowych ceny „nie chciały spadać” w oczekiwaniu na pozytywny impuls, jaki mógł nadejść po publikacji raportów za III kwartał amerykańskich blue chips. Sytuacja wyjaśniła się w środę po publikacji wyników Intela (wtorek po sesji w USA) i JP Morgan Chase (środa). W obu przypadkach wyniki przewyższyły oczekiwania rynku, co w środę zaowocowało potężnym uderzeniem popytu. Zamknięcie WIG20 na najwyższym w tym roku poziomie dokonało się ponadto przy bardzo wysokich obrotach, co potwierdziło znaczenie wybicia. Również w środę nowe tegoroczne rekordy zanotowano na Wall Street, więc sytuacja była doskonała.
Od czwartku nastroje zaczęły się jednak zmieniać pomimo faktu, że rynek dostał kolejną porcję paliwa w postaci kolejnych lepszych od oczekiwań raportów amerykańskich spółek oraz lepszych od oczekiwań odczytów danych makro. W czwartek Goldman Sachs oraz Citigroup podały wyniki powyżej prognoz. Inwestorzy reagowali jednak wyprzedażą akcji. Nie pomogły ani lepsze od oczekiwań dane z amerykańskiego rynku pracy, ani też wyraźnie wyższy od prognoz odczyt nowojorskiego indeksu koniunktury NY Empire State Index. Jeszcze gorzej wyglądało to w piątek. Lepsze od prognoz wyniki IBM, AMD i Google zostały przyćmione gorszym raportem Bank of America oraz spadkiem wstępnego odczytu indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan, co ostatecznie przesądziło o spadku indeksu S&P500 o 0,8 proc. Takie przyjęcie przez rynek generalnie lepszych wieści nie jest dobrym sygnałem i ostrzega przed możliwością pogłębienia korekty w następnych dniach jeśli kolejne wyniki nie zachwycą. Z drugiej strony po dwóch tygodniach dość sporej zwyżki realizacja zysków po dobrych odczytach jest czymś zupełnie normalnym, zwłaszcza że kursy akcji spółek publikujących swoje raporty rosły właśnie pod te lepsze wyniki.
Na naszym parkiecie wzrost zawdzięczamy przede wszystkim największym spółkom. Spośród firm wchodzących w skład indeksu WIG20 tylko połowa walorów wzrosła, średnia zmiana wszystkich wyniosła +1,0 proc., ale sam indeks zyskał aż 2,8 proc. Skąd taki wynik? Mocne wzrosty całej wielkiej „piątki” od +6,3 proc. KGHM po +1,9 proc. Telekomunikacji Polskiej. Na niższych piętrach pod względem płynności i kapitalizacji było już znacznie gorzej, toteż indeksy mWIG40 i sWIG80 spadły odpowiednio o 1,5 proc. oraz 2,2 proc. Mniejsza relatywna siła spółek małych i średnich widoczna jest już od drugiej połowy sierpnia, ale w ostatnim tygodniu tendencja ta wyraźnie przybrała na sile. Wydaje się więc, że duży zagraniczny kapitał wchodzi na nasz rynek koncentrując się oczywiście na spółkach o największej płynność, natomiast głównym powodem słabości spółek mniejszych jest wycofywanie środków przez inwestorów krajowych skuszonych ofertą PGE na rynku pierwotnym. Tymczasem na forach internetowych i blogach trwa ożywiona dyskusja na temat sensu takich działań. Nie ulega wątpliwości, że redukcja zapisów na PGE będzie potężna, a stopa zwrotu raczej umiarkowana. W listopadzie zaś środki z PGE będą wracały zarówno za sprawą niezrealizowanych transakcji kupna jak też późniejszej sprzedaży praw do akcji PGE na giełdzie. Jeśli do tego czasu dobra koniunktura na rynku utrzyma się, to może się okazać, że obecnie inwestycja w mniejsze spółki przyniesie znacznie lepsze rezultaty niż debiut PGE. Z uwagi na harmonogram oferty PGE oraz faktu, że większość domów maklerskich podpisuje umowy kredytowe do piątku 23 października, ostatniej podaży akcji na rynku wtórnym pod IPO PGE można się spodziewać na samym początku tygodnia.
Technicznie sytuacja rynku wciąż wygląda pozytywnie. Nowe maksima WIG20 oraz WIG potwierdziły rosnący kierunek trendu oddalając tym samym scenariusz pesymistyczny. Słabsze zachowanie spółek małych i średnich nie pozwoliło natomiast na nowe maksima mWIG40 i sWIG80. Oba te indeksy spadły poniżej swoich rosnących linii trendu, jednak do przełamania wsparć, które mogłoby sygnalizować głębszą korektę na razie nie doszło.
Jacek Rzeźniczek
Główny analityk firmy Secus Asset Management