Polak walczy w Nigerii słowami

opublikowano: 07-03-2019, 22:00

Marek Zmysłowski przez rok był na liście Interpolu, bo przez konflikt z byłym partnerem biznesowym ściga go nigeryjska policja. Napisał książkę. Pojawiła się też szansa na zgodę

Decyzja o napisaniu książki zapadła, gdy Marek Zmysłowski, który od 2013 r. działał w branży technologicznej w Nigerii, spędził noc w więzieniu na Rakowieckiej. W styczniu 2018 r. został zatrzymany na Lotnisku Chopina, bo trafił na listę Red Notice Interpolu. Nigeryjska policja oskarżyła go o kradzież pieniędzy wspólników.

Gdy w 2013 r. otworzyłem agencję marketingową w Lagos, nie było tam takich firm. Zakładanie spółek w Afryce ma gigantyczny wpływ na gospodarkę. To kręci i uzależnia, ale skala ryzyka jest zupełnie inna. W Europie nigdy nie przydarzyłoby mi się to, co w Nigerii — mówi Marek Zmysłowski, założyciel nigeryjskiej HTS i polskiej Hotel Online, dziś doradca biznesowy.
Zobacz więcej

JAK NARKOTYK:

Gdy w 2013 r. otworzyłem agencję marketingową w Lagos, nie było tam takich firm. Zakładanie spółek w Afryce ma gigantyczny wpływ na gospodarkę. To kręci i uzależnia, ale skala ryzyka jest zupełnie inna. W Europie nigdy nie przydarzyłoby mi się to, co w Nigerii — mówi Marek Zmysłowski, założyciel nigeryjskiej HTS i polskiej Hotel Online, dziś doradca biznesowy. Fot. ARC

— Zostałem wypuszczony z więzienia następnego dnia. Polski prokurator zażądał przesłania dokumentów, których do tej pory nie otrzymał. Pozwałem do sądu nigeryjską policję, w lipcu 2018 r. wyrok się uprawomocnił. Mimo to policja nie zdjęła nakazu aresztowania, więc grozi mi ono w Nigerii. Walczę, by wyrok sądu federalnego został uhonorowany. Moje nazwisko niedawno zniknęło z listy Interpolu, ale to nie znaczy, że walka się skończyła — mówi Marek Zmysłowski.

Doradca i pisarz

Nie wrócił do Nigerii, mieszka w Kapsztadzie w RPA. Wycofał się z prowadzenia firmy, jest doradcą kilku spółek, w tym polskiej, ale ze względu na swoje problemy nie ujawnia ich nazw. Od kilku dni jest w Warszawie, bo 27 lutego w sprzedaży jest jego książka „Goniąc czarne jednorożce. Jak polski wilk z Wall Street został afrykańskim terrorystą”. Opisuje w niej swoją historię — od pierwszej pracy jako doradca finansowy po biznesy w Nigerii. W 2013 r. został w afrykańskim kraju prezesem Jovago.com, internetowej platformy rezerwującej miejsca w hotelach, należącej do światowego giganta Rocket Internet. Dwa lata później, 5 listopada 2015 r., założył Hospitality Technology Solutions (HTS), spółkę oferującą oprogramowanie dla branży turystycznej z marką HotelOga. To o tę spółkę wybuchł konflikt z Meneeshem Gargiem, jednym z nigeryjskich współinwestorów, przedsiębiorcą pochodzenia indyjskiego, właścicielem rodzinnego koncernu składającego się z firm wielu branż.

Dwie spółki

Partner oskarża go, że rok przed założeniem HTS zarejestrował w Polsce spółkę Hotel Online. Jest ona właścicielem praw autorskich wykorzystywanych przez nigeryjską firmę, o czym współudziałowiec nie został poinformowany. Na dodatek Marek Zmysłowski miał bez jego zgody sprzedać obie firmy. Niepokojące dane HTS ujawnił Havar Bauck, współzałożyciel Savanna Sunrise, największego rywala HotelOga we wschodniej Afryce. Miał je z due diligence, bo HotelOga w styczniu 2017 r. zaproponował jego firmie fuzję.

Havar Bauck podał, że problemem są nie tylko dwie spółki, ale także fakt, że model biznesowy nigeryjskiej był nierentowny, przez co miała potężne długi, dlatego Savanna Sunrise wycofała się z rozmów. Ostatecznie jednak kupiła udziały w polskiej spółce Hotel Online. W transakcji zostali pominięci nigeryjscy inwestorzy. Z danych KRS wynika, że spółka Hotel Online została zarejestrowana 5 listopada 2015 r., a więc tego samego dnia, co nigeryjska (a nie rok wcześniej, jak sugeruje Meneesh Garg). Jej wspólnikami byli: Maciej Prostak, Speedup Investments i Marek Zmysłowski (większościowy), a w zarządzie zasiedli Marek Zmysłowski i Maciej Prostak. W maju 2017 r. Marek Zmysłowski sprzedał udziały w spółce, Maciej Prostak je zwiększył, a kupili je także Piotr Pepliński i Mariusz Dąbrowski. W czerwcu 2017 r. 100 proc. spółki przejęła Savanna Sunrise Limited.

— Hotel Online i HTS były nieodłączną częścią HotelOga. Powstały dwie firmy, bo polski fundusz mógł zainwestować tylko w polską spółkę, a nigeryjscy partnerzy chcieli inwestować w nigeryjskiej walucie. Wszyscy udziałowcy o tym wiedzieli — wyjaśnia Marek Zmysłowski w portalu techpoint.africa.

Portal opublikował dane z nigeryjskiego sądu. Wynika z nich, że udziałowcami HTS byli Marek Zmysłowski i Meneesh Garg.

Chodzi o pieniądze

— W koncernie Meneesha Garga są głównie tradycyjne firmy. HotelOga to spółka wysokiego ryzyka. Mieliśmy wizjonerski model biznesowy, który przewidywał, że po roku zanotujemy wzrost liczby klientów, ale nie przychodów — mówi Marek Zmysłowski.

Brakowało pieniędzy, spółka potrzebowała inwestora albo fuzji.

— Nigeryjski partner uczestniczył ze mną w negocjacjach dotyczących fuzji z Savanah Sunrise, ale gdy okazało się, że nie zarobi tyle, ile oczekiwał, zerwał rozmowy. Spółka została sparaliżowana, bo sam nie mogłem podejmować decyzji. Potem pojawił się nakaz aresztowania i propozycja zapłaty 300 tys. USD, dwukrotności zainwestowanej przez Meneesha Garga kwoty, dzięki której zarzuty miały zostać wycofane. Ostatecznie HotelOga połączyła się z Savanah Sunrise, ale na gorszych warunkach. Meneesh Garg dostał opcję wyjścia z HTS lub pozostania. Nie odpowiedział na propozycje, wybrał opcję atomową — twierdzi Marek Zmysłowski.

Siła słowa

Teraz liczy na załagodzenie konfliktu.

— Napisałem książkę, bo chciałem pokazać drugiej stronie, że nie jest bezkarna, że prawda wyjdzie na jaw. Mieliśmy z partnerami biznesowymi wiele biznesowych konfliktów, ale nie można ich zmieniać w kryminalne. Jeśli partner uznał, że zaszkodziłem spółce, dlaczego nie pozwał mnie do sądu? Zamiast tego nasłał na mnie skorumpowaną nigeryjską policję. Gdyby nie przypadek, przyleciałbym do Nigerii i został aresztowany. W więzieniu podpisałbym wszystkie papiery, byleby wyjść — mówi Marek Zmysłowski.

Książka, która została wydana po polsku, wkrótce będzie dostępna w języku angielskim m.in. w USA i Nigerii.

— Mam w Nigerii start-up oferujący audiobooki, więc z dystrybucją nie będzie problemu — uważa autor.

Książka już mu pomogła.

— Tydzień przed rozpoczęciem sprzedaży do mojego prawnika zgłosili się prawnicy byłego partnera. Liczę, że druga strona wycofa się z nielegalnych działań wobec mnie prowadzonych w Nigerii — mówi Marek Zmysłowski.

Już planuje, co dalej.

— Mam nadzieję, że konflikt uda się zakończyć w tym roku. Jestem przedsiębiorcą i chciałbym otworzyć w Afryce kolejną firmę. Nie wyobrażam sobie biznesu poza Czarnym Lądem — mówi Marek Zmysłowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy