Politycy znów wstrząsną złotym

opublikowano: 03-10-2016, 22:00

Ranking „PB”: Na koniec października euro będzie kosztować 4,34 zł, dolar 3,88 zł, a frank 3,99 zł, prognozują analitycy

Lepsze od oczekiwań dane o produkcji i sprzedaży w Polsce, a także oddalająca się perspektywa podwyżek stóp procentowych w USA stały się doskonałym pretekstem do niespodziewanego umocnienia polskiej waluty we wrześniu. Zdaniem Marcina R. Kiepasa, analityka Easy Markets i lidera rankingu prognoz „PB” — tylko pretekstem.

— Nie ma fundamentalnych przesłanek ku temu, by złoty był mocniejszy — uważa specjalista, który prognozuje wzrost kursu EUR/PLN do 4,35 zł w październiku.

— Produkcja i sprzedaż wyraźnie odbiły w sierpniu, a sytuacja na rynku pracy w Polsce się poprawia, ale wciąż nie widać ani śladu odbicia w inwestycjach, przez co wątpliwe jest zakładane przez wielu istotne przyspieszenie wzrostu gospodarczego w drugiej połowie roku. Pomimo poprawy na rynku pracy i programu 500+ nie widać też skoku konsumpcji. W prosty sposób doskonale to obrazuje wskaźnik inflacji, który jest ujemny — dodaje Marcin R. Kiepas.

Analityk przewiduje, że w październiku o osłabieniu złotego przesądzą politycy, tyle że tym razem ci zza oceanu. W decydującą fazę wchodzi kampania wyborcza w USA, a sondaże nie dają jednoznacznych wskazań zwycięzcy.

— Wszystko jest możliwe, w tym wygrana Donalda Trumpa, który z punktu widzenia rynków stanowi większą niewiadomą, jest więc także większym ryzykiem. Oczekuję, że po historii z brexitem przed wyborami duża część inwestorów zdecyduje się zrealizować zyski na ryzykownych aktywach. Wtedy ucierpi także złoty — mówi lider rankingu „PB”. Marek Rogalski z DM BOŚ także spodziewa się osłabienia złotego, czego przyczyn również upatruje za granicą.

— Złotemu mogą zaszkodzić obawy związane z losami Deutsche Banku, rosnące szanse na grudniową podwyżkę stóp procentowych przez Fed czy też wygrana Donalda Trumpa w listopadowych wyborach prezydenckich w USA. I to mimo że część z tych faktów teoretycznie może się wykluczać, to każdy z nich z osobna może ważyć na sentymencie — uważa główny analityk walutowy DM BOŚ. Marcin Sulewski, ekonomista BZ WBK, do zestawu czynników, które osłabią złotego, dodaje perspektywęrepolonizacji banków, a Konrad Białas z DM TMS Brokers twierdzi, że globalny wzrost awersji do ryzyka wzmocni franka szwajcarskiego, natomiast stabilny powinien być kurs EUR/USD. Spośród ankietowanych przez „PB” analityków tylko Mateusz Sutowicz z Banku Millennium liczy na kontynuację dobrej passy złotego — ale wyłącznie w stosunku do euro. Według jego prognoz, za miesiąc za wspólną walutę trzeba będzie zapłacić 4,28 zł, ale dolar podrożeje do 3,87 zł, a frank będzie kosztować mniej więcej tyle samo, ile obecnie (3,94 zł).

— Mimo że dostrzegamy kilka czynników ryzyka dla wyceny złotego w październiku, jak choćby obawy dotyczące przyszłości Deutsche Banku, deklarację premier Wielkiej Brytanii Theresy May, że do końca marca przyszłego roku rozpocznie się oficjalna procedura wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, czy prawdopodobną kontynuację prac nad ustawą frankową w październiku, to pozostajemy umiarkowanie optymistycznie nastawieni do wartości złotego w tym miesiącu. Główną siłą polskiej waluty pozostaną dane z gospodarki, a więc ustępująca deflacja i solidny — mimo obaw — wzrost PKB, a w konsekwencji brak przesłanek do cięcia stóp procentowych — mówi Mateusz Sutowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu