POLSCY HOKEIŚCI WOLĄ FIŃSKI SPRZĘT

Leszek Obuchowski, Radosław Górecki
10-11-1998, 00:00

POLSCY HOKEIŚCI WOLĄ FIŃSKI SPRZĘT

Krajowy producent kijów hokejowych traci pozycję monopolisty

Polski producent kijów hokejowych traci rynek. Twierdzi, że wśród polskich zawodników rozwija się moda na wyroby zagraniczne. Aby utrzymać firmę musi rozprowadzać w Polsce amerykański sprzęt.

Bronisław Smoleń, mechanik autobusowy i stolarz, produkcję kijów hokejowych rozpoczął w 1949 roku w Krynicy. Zdobywał zaufanie wśród polskich zawodników i stopniowo stawał się krajowym potentatem. Okres świetności przedsiębiorstwo przeżywało w latach siedemdziesiątych: w czasie największych sukcesów polskiej reprezentacji hokeja. Bronisław Smoleń sprzedawał wtedy sprzęt drużynom z Czechosłowacji, Bułgarii i Rumunii. Kijami Smolenia grali nawet najlepsi napastnicy czołowego zespołu ZSRR: Arłamow, Pietrow i Michajłow.

Z kijem do Czech

Schedę po Bronisławie przejął jego syn Bronisław Smoleń junior. W sezonie 1997-98, trwającym od września do kwietnia, firma wyprodukowała ok. 15 tys. kijów. Właściciel firmy twierdzi, że produkcja w ostatnim sezonie wzrosła do 20 tys. sztuk. Deklaruje, że jego kijami grają zawodnicy TTS Tychy, Cracovii oraz większość hokeistów mistrza Polski Unii Oświęcim.

— Około 25 proc. całej produkcji trafia na eksport. Odbiorcami są słowackie zespoły z Koszyc i Popradu oraz słynny Slovan Bratysława. Eksportujemy rownież do Czech i Niemiec — twierdzi Bronisław Smoleń.

Wchodzą potentaci

Od lat potentatem na europejskim rynku sprzętu hokejowego jest fińska firma Koho. Staje się ona coraz bardziej popularna także wśród polskich zawodników. Na rynku pojawiły się oprócz tego wyroby firm Sherwood, Canadien i Titan.

Również Bronisław Smoleń, który twierdzi, że zagraniczne firmy są zagrożeniem dla jego wyrobów, zdecydował się na sprowadzenie do Polski amerykańskich kijów.

— Czuję się spychany z rynku, dlatego będę rozprowadzał w kraju sprzęt firmy Easton — mówi Bronisław Smoleń.

Warto zauważyć, że firma Smolenia wykonywała dla Eastona wymienne drewniane łopatki.

Wolą zachodnie

Przedstawicielem fińskiego producenta kijów Koho na polskim rynku jest firma Fair Play z Nowego Targu. Sprowadza też ona do Polski kije Titana i Canadien. Ma w swojej ofercie również sprzęt Smolenia. Jej przedstawiciele twierdzą, że polskich kijów sprzedają bardzo mało.

— Kije zachodnie mają lepsze wykonanie i są trwalsze. Zawodnicy wolą zagraniczne wyroby. Gdy raz posmakowali gry takimi kijami, to już przy nich pozostają — twierdzi Stefan Piecka z Fair Play.

Podkreśla on jednak, że wśród zawodników powodzeniem cieszą się produkowane przez Bronisława Smolenia kije bramkarskie.

— Są tanie i dobre — twierdzi Stefan Piecka.

Bronisław Smoleń uważa, że to iż zawodnicy wybierają zagraniczne wyroby jest po części modą.

— Jak zawodnik zobaczy, że w NHL gra się Eastonem lub Koho, to myśli, że jest to najlepszy sprzęt i też chce taki mieć. Na ostatnich mistrzostwach świata hokeiści różnych reprezentacji grali moimi kijami, tylko że tego nie można było zauważyć. Na imprezie tej rangi, pod groźbą wysokich kar, obowiązkowe jest zamalowywanie logo producenta. Wszystkie kije są anonimowe, a marketingowe znaczenie mistrzostw jest bardzo małe — żali się Bronisław Smoleń.

Smoleń monopolista

Przez długie lata polski producent kijów nie miał w kraju silnej konkurencji. Dziś nie produkuje się u nas kijów hokejowych. Do niedawna konkurencją dla Smolenia na tym polu był Polsport z Bielska-Białej, ale zaprzestał on produkcji.

— To, że tak duża liczba zawodników gra kijami Smolenia jest spowodowane faktem, że jest on praktycznie monopolistą na polskim rynku — usłyszeliśmy w jednym z klubów hokejowych.

RĘCZNA ROBOTA: Nasze kije kleimy z kilkunastu warstw drewna, a do wykańczania używamy importowanych tkanin szklanych i tworzyw sztucznych. Wiele czynności nadal jest wykonywanych ręcznie, bo maszyny nie wszędzie mogą zastąpić wytrawnego rzemieślnika — twierdzi Bronisław Smoleń junior, właściciel firmy produkującej kije hokejowe. fot. ARC

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Leszek Obuchowski, Radosław Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / POLSCY HOKEIŚCI WOLĄ FIŃSKI SPRZĘT