Polska siła góruje nad ekonomią

Beata Tomaszkiewicz, Grzegorz Nawacki
20-07-2007, 00:00

Premier chce fuzji PKO BP z PZU. Jedni się śmieją, inni biją brawo. Jak to w życiu.

Mariaż PZU z PKO BP lepszy dla banku niż dla ubezpieczyciela

Premier chce fuzji PKO BP z PZU. Jedni się śmieją, inni biją brawo. Jak to w życiu.

Premier rzucił hasło. Nie dodał nic więcej: nie wiadomo, jak mogłoby dojść do fuzji, ani jak zamierza przekonać do tego Eureko, inwestora PZU, z którym od kilku lat rząd toczy wojnę.

— Planowana jest wielka konsolidacja PKO BP z PZU, powstanie istotny ośrodek polskiej siły w życiu gospodarczym — mówi premier Jarosław Kaczyński.

Wypowiedź premiera, choć jest już którymś z kolei odcinkiem w serialu „fuzja PKO BP i PZU”, rozgrzała analityków. Wskazują oni na wiele problemów i duże ryzyko. W ich opinii bardziej zyskałby na tym bank.

Bank się cieszy

PKO BP bardzo ucieszyła wypowiedź premiera.

— Zawsze mówiliśmy, że pomysł fuzji z PZU nam się podoba. Analizujemy, jak mogłoby do niej dojść. Taka wypowiedź właściciela świadczy jedynie o tym, że do tej fuzji musimy się przyłożyć szybciej, niż myśleliśmy — mówi Rafał Juszczak, prezes PKO BP.

Dodaje, że w świetle konsolidacji grup finansowych w Europie połączenie z PZU może nie być kwestią chęci lub niechęci, lecz koniecznością. Ubezpieczyciel jest powściągliwy w wyrażaniu opinii.

— To decyzja właściciela, której nie komentujemy — mówi Tomasz Brzeziński, rzecznik PZU.

Do fuzji nie pali się Eureko — drugi z głównych właścicieli PZU. Holenderska spółka przypomina, że na razie ona jest bliżej zostania właścicielem PZU.

— Dopóki nie ma rozstrzygnięcia konfliktu wokół PZU, dopóty jakakolwiek dyskusja o ewentualnych zmianach kapitałowych w spółce jest przedwczesna. Należy pamiętać, że znajdujemy się w sytuacji, w której skarb państwa przegrał pierwszy etap postępowania arbitrażowego oraz dwie sprawy sądowe w Belgii, a na jesieni czeka nas rozpoczęcie drugiego etapu procesu przed trybunałem — mówi Michał Nastula, prezes Eureko Polska.

Plusy i minusy

Prezes PKO BP ma nadzieję, że skorzystają obie strony. Analitycy są podzieleni.

— Fuzja mogłaby okazać się sporym sukcesem. Na etapie ogólności to superkoncepcja. Ogólnie jestem za — twierdzi Marcin Jabłczyński, analityk CAIB.

Tyle że fuzja wcale nie jest skazana na sukces.

— Połączenie takich firm to olbrzymie przedsięwzięcie. W historii polskiego rynku trudno o podobny przykład. Im większa skala, tym większe ryzyko operacyjne fuzji. Wcale nie jest pewne, że zakończy się ona sukcesem — mówi Marta Jeżewska, analityk DI BRE.

— Nowo powstała instytucja na pewno byłaby mocniejsza finansowo, ale nie będzie silniejsza w sensie rynkowym — mówi Marcin Broda, ekspert od rynku ubezpieczeń.

Obie firmy liczą roczne zyski w miliardach złotych. Nie do końca potrafią je jednak wykorzystać. Zagraniczne inwestycje kuleją.

— PZU potrzebuje zmian, dostosowania do potrzeb rynku. Fuzja z tak dużym bankiem w tym nie pomoże — mówi Marcin Broda.

Podobne są opinie analityków o PKO BP.

Kto na tym skorzysta

Nowy podmiot byłby gigantem na rynku finansowym w naszej części Europy. Z wykorzystania wspólnego potencjału byłoby wiele dobrego.

— Widzę duże efekty synergii przede wszystkim po stronie oszczędności, związanych z fuzją wszelkich funkcji zaplecza — ocenia Marcin Materna, analityk Millennium DM.

— Potencjał tkwi w wykorzystaniu efektu skali. Możliwe do osiągnięcia są też takie efekty synergii jak np. wykorzystywanie baz klientów — mówi Marta Jeżewska.

Korzyści z synergii stoją pod znakiem zapytania.

— Banki zarabiają na dynamicznie rosnącym bancassurance, ale głównie, dlatego, że mogą wybierać spośród konkurujących ze sobą ubezpieczycieli. Wybierają najlepsze oferty. Po fuzji partner byłby narzucony — mówi Marcin Broda.

Nie ma też co liczyć, że bank byłby istotnym kanałem sprzedaży polis.

— Doświadczenia pokazują, że poza polisami inwestycyjnymi i dodawanymi do kredytów, ubezpieczenia sprzedają się w banku słabo — mówi Marcin Broda.

Inna sprawa, że ten wspólny potencjał ewentualni partnerzy mogliby wykorzystywać i bez fuzji.

— Właścicielem obu firm jest skarb, więc nie ma przeszkód by ze sobą współpracowały. Że to możliwe, pokazuje przykład Kredyt Banku i Warty, które mając jednego właściciela, współpracują, ale wcale nie są powiązane kapitałowo — mówi Marta Jeżewska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Tomaszkiewicz, Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Polska siła góruje nad ekonomią