Polskie stocznie na szerokich wodach

opublikowano: 24-05-2018, 22:00
aktualizacja: 24-05-2018, 23:09

Mniejsze łodzie motorowe dają nam pierwsze miejsce w Europie. Splendor przynoszą jednostki luksusowe.

Polski przemysł jachtowy powraca do świetności sprzed recesji 2009 r., kiedy sprzedaż spadła z 22 tys. do 11 tys. jednostek. Według Polskiej Izby Przemysłu Jachtowego i Sportów Wodnych (Polboat), szacunki za 2017 r. znów mówią o liczbie zbliżonej do 22 tysięcy. W tym segmencie gospodarki działa prawie tysiąc firm, zatrudniających ponad 40 tys. osób. Polski rynek jest znaczącą częścią światowego. W najbardziej popularnym segmencie łodzi motorowych do 9 m z silnikami zaburtowymi jesteśmy europejskim liderem (ponad 50 proc. produkcji europejskiej pochodzi z Polski) i drugim producentem na świecie po USA. Wartość sprzedaży polskich stoczni Polboat szacuje na 1,2-1,3 mld zł.

Strategia. Wystawiamy się na największych imprezach branżowych na świecie. Nasze katamarany obecne są m.in. na targach w Cannes, Miami, Fort Lauderdale, Monaco, Singapurze i Dubaju. Staramy się także mądrze dobierać partnerów budujących naszą sieć przedstawicielską. Dzięki tym wysiłkom docieramy do najzamożniejszych klientów z całego świata — twierdzi Francis Lapp, prezes i założyciel Sunreef Yachts.
Zobacz więcej

Strategia. Wystawiamy się na największych imprezach branżowych na świecie. Nasze katamarany obecne są m.in. na targach w Cannes, Miami, Fort Lauderdale, Monaco, Singapurze i Dubaju. Staramy się także mądrze dobierać partnerów budujących naszą sieć przedstawicielską. Dzięki tym wysiłkom docieramy do najzamożniejszych klientów z całego świata — twierdzi Francis Lapp, prezes i założyciel Sunreef Yachts. FOT. FABBIO GALATIOTO

— Łodzie motorowe do 9 m z silnikami zaburtowymi oraz jachty żaglowe produkowane w Polsce stanowią o sile naszego przemysłu. Ale naszą wizytówką są luksusowe jachty motorowe do 24 metrów (Galeon Yachts), luksusowe jachty żaglowe o długości do 15 metrów (Delphia Yachts), a także luksusowe personalizowane katamarany o długości do 30 metrów (Sunreef Yachts) — mówi Michał Bąk, sekretarz generalny Polboat.

Łodzie produkowane przez wymienione firmy były wielokrotnie nominowane i nagradzane w najbardziej prestiżowych konkursach odbywających się przy okazji najważniejszych imprez targowych za granicą. Michał Bąk podkreśla jednocześnie, że swoich fanów mają też jachty i łodzie motorowe z mniejszych stoczni: Janmor, Parker Poland, Northman, Techno Marine, TES Yacht, Antila Jacht, Sobusiak Yacht Yard i wiele innych, a także producenci coraz bardziej popularnych houseboatów, czyli mieszkalnych barek motorowych — La Mare, Nomadream czy Waterbus.

— Potwierdzeniem naszej siły jest też to, że zachodnie marki chętnie zlecają produkcję u nas bądź zakładają w Polsce oddziały. Do zagranicznych marek produkowanych w Polsce należą m.in. Askeladden Boats, Arvor, Axopar, Bayliner, Beneteau, Faeton, Fiskars Boats, Hanse, Jeanneau, Nordcap, Quicksilver, Sea Ray, Uttern, Windy, XO, X-Yacht — wylicza Michał Bąk.

Rodzimy kupiec

Na podstawie danych Polskiego Związku Żeglarskiego wiemy, że liczba nowych rejestracji jachtów w polskim rejestrze jachtów morskich nie przekracza 1,5 tys. jednostek. W 2017 r. było ich 1366, w 2016 r. — 1454, a w 2015 r. — 1249. Większość z nich stanowiły jachty motorowe.

— Rynek krajowy wciąż jest dość słaby, ale obserwujemy z roku na rok poprawę również na tym polu. Coraz więcej Polaków decyduje się na aktywny odpoczynek nad wodą. Firmy czarterowe rozbudowują swoją flotę, coraz chętniej również prywatni armatorzy decydują się na zakup jachtu wyprodukowanego w rodzimej stoczni. Czynnikami determinującymi rozwój polskiego rynku są cena produktui dostępność. Dlatego głównymi graczami są firmy oferujące jachty żaglowe na wody śródlądowe oraz łodzie motorowe o długości do 9 m — komentuje Michał Bąk.

Dość dużym udziałem produkcji na rynek krajowy, bo liczącym około 40 proc., może się pochwalić stocznia Northman, która produkuje 150-200 jachtów rocznie (żaglowych i motorowych).

— W naszej stoczni tworzymy jednostki przeznaczone zarówno na śródlądzie, jak i na Bałtyk, na regaty i do turystycznej żeglugi, na małe akweny, ale także na rejs dookoła świata, wersje ekskluzywne i armatorskie. Sprzedajemy zarówno nowe jachty, jak i używane — twierdzi Katarzyna Lawendowska z marketingu stoczni.

Produkcja na eksport

Producenci mniejszych jednostek znajdują odbiorców przede wszystkim w Europie. Ich jachty trafiają głównie do klientów z Norwegii, Francji, Niemiec, po części także do USA. Inaczej przedstawia się sytuacja w segmencie luksusowych łodzi. Tu zasięg jest światowy, podobnie jak ceny. Na przykład najmniejsza jednostka produkowana w Sunreef Yachts kosztuje 750 tys. euro. W przypadku dużych personalizowanych jachtów trudno mówić o granicy budżetu, bo tę nieraz wyznacza wyobraźnia klienta.

— Sunreef Yachts wystawia się na największych imprezach branżowych na świecie. Nasze katamarany obecne są między innymi na targach w Cannes, Miami, Fort Lauderdale, Monaco, Singapurze i Dubaju. Staramy się także mądrze dobierać partnerów budujących naszą sieć przedstawicielską. Dzięki tym wysiłkom docieramy do najzamożniejszych klientów z całego świata — twierdzi Francis Lapp, prezes i założyciel Sunreef Yachts.

Jak wynika z najnowszego raportu KPMG „Rynek dóbr luksusowych w Polsce”, kupno jachtu nie jest popularnym pomysłem na luksusową inwestycję wśród bogatych i bardzo bogatych Polaków (o dochodach odpowiednio powyżej 20 i 50 tys. zł miesięcznie). Wyniki ankiety opublikowane w raporcie ujawniają, że zaledwie 2 proc. tej grupy (łącznie około 200 tys. osób) przyznaje się do — jedynie — regularnego korzystania z rejsów czarterowanymi jachtami. Danych o zakupach jachtów na własność — brak.

Łódź jako inwestycja

Czarterowanie zakupionego jachtu jest zjawiskiem dość powszechnym. W niektórych przypadkach daje to przychód, w innych pozwala równoważyć koszty utrzymania jednostki.

— Przy dużych luksusowych łodziach właściciel nastawia się z reguły na tę drugą opcję. Większe ekskluzywne jednostki czarteruje się z dbałością o najwyższy poziom obsługi. Najważniejszy jest dobór odpowiednio wyszkolonej załogi i mądre zarządzanie — wyjaśnia Francis Lapp.

Zdaniem Michała Bąka, powodem, dla którego część nabywców traktuje zakup jachtu jako inwestycję, są ujemne stopy procentowe w strefie euro. Podobne zjawisko można zaobserwować w Polsce. Według Katarzyny Lawendowskiej, około 60 proc. łodzi ze stoczni Northman, kupowanych przez klientów z Polski, przeznaczane jest do czarteru.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Berłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Polskie stocznie na szerokich wodach