Pomarańczowy telekom zmieni kapitana

opublikowano: 08-07-2013, 00:00

Bruno Duthoit zastąpi Macieja Wituckiego. Roszada będzie mieć charakter symboliczny — wskaże drogę, którą podąży Orange

Koniec epoki — tak można określić zmianę, która szykuje się na szczytach Telekomunikacji Polskiej (TP). Od listopada 2006 r. największym polskim telekomem kieruje Maciej Witucki. Według informacji „Pulsu Biznesu”, listopadowy, siódmy jubileusz, będzie ostatni, bowiem we władzach France Telecom zapadła decyzja o zmianie szefa. Formalnie ma do niej dojść jesienią, ale zostanie ogłoszona wcześniej.

— Nie komentujemy plotek — mówi Konrad Ciesiołkiewicz, dyrektor PR Orange Polska. Osoby, które znają szefa TP, nie są zaskoczone.

— Już po pięciu latach mówił, że potrzebuje nowych wyzwań. Kierowanie taką spółką na tak konkurencyjnym rynku, w obliczu takich zawirowań w gospodarce i w takim otoczeniu regulacyjnym, jest trudne i bardzo męczące — mówi osoba dobrze znająca Macieja Wituckiego.

Dwie wizje

Spekulacje o tym, że TP zmieni szefa, wybuchały z różną siłą co pewien czas. Ostatnio w lutym, gdy po raz drugi w ciągu kilku miesięcy spółka ścięła dywidendę, a kurs osunął się na jednej sesji o 30 proc. Wówczas jednak władze France Telecom jednoznacznie stanęły za Maciejem Wituckim.

— Mamy właściwy zespół na właściwym miejscu. Zarząd ma się skupić na wprowadzeniu w życie nowej strategii — mówił na łamach „PB” Benoit Scheen, dyrektor wykonawczy France Telecom na Europę. Co się zmieniło? Tego do końca nie wiadomo.

Na pewno między centralą a Maciejem Wituckim pojawiła się różnica zdań na temat przyszłości. Polski menedżer uważa, że zasadnicza część restrukturyzacji jest już za spółką i powinna się skoncentrować na szukaniu źródeł przychodów. Telekom miał stać się bazą do sprzedawania dodatkowych usług: od prądu po bankowość. Jego zdaniem, spółka potrzebuje „kopa do przodu”, a nie kontynuowania cięć. Tymczasem Francuzi chcą dokręcić śrubę. Na to przynajmniej wskazuje wybór następcy.

Według naszych ustaleń, namaszczony na szefa został Bruno Duthoit, menedżer rodem z Etiopii, ostatnio szef Ethio Telecom. Polskę zna dobrze — pracował w dyrekcji France Telecom na nasz region i kierował projektem zakupu TP oraz operatora w Czechach. W latach 2001-06 był członkiem zarządu TP odpowiedzialnym za handel i marketing, a także współautorem planu ostrej restrukturyzacji, która w tamtym czasie przechodziła TP pod kierownictwem Marka Józefiaka.

Szefa los

Co dalej z Maciejem Wituckim? Według naszych źródeł, dostał propozycję pracy w grupie. Nie udało nam się ustalić, czy wzorem kilku ostatnich zmian we władzach giełdowych spółek przesiądzie się do rady nadzorczej, czy też przejdzie do innych struktur grupy Orange.

— Jednym z kluczowych obszarów dla TP jest współpraca z regulatorem. Urząd Komunikacji Elektronicznej znów mówi o podziale TP i na pewno w grupie potrzebny jest ktoś wprawiony w negocjacjach z urzędem. Do tego Maciej Witucki bardzo się nadaje — mówi jeden z naszych rozmówców, który jest przekonany, że trafi on do rady nadzorczej.

Osoby, które znają Macieja Wituckiego, nie są jednak przekonane, że pozycja członka rady nadzorczej mu wystarczy.

— Jest jeszcze młody i bardzo ambitny. Na pewno będzie chciał czynnie zarządzać, a sądzę, że propozycji nie zabraknie — mówi nasz rozmówca. Ostatnio Maciej Witucki był wymieniany w kontekście konkursów w państwowych spółkach, m.in. na prezesa PGNiG, ale według naszych informacji, to tylko plotki.

Siedmioletnia przygoda
Na fotelu szefa TP Maciej Witucki trwa już blisko siedem lat. Na plus na pewno trzeba mu zapisać skuteczną restrukturyzację zapisaną w strategii 2010-12. Roczne koszty spadły o 900 mln zł, w czym spory udział miało zmniejszenie zatrudnienia — na koniec 2012 r. było o ponad 5 tys. mniejsze niż w 2009 r., a baza kosztowa spadła o 8 proc.
Grupa pozbywała się też aktywów spoza głównego biznesu — za 800 mln zł telekom sprzedał TP Emitel, kupca szuka też Wirtualna Polska. Jednocześnie telekom sporo inwestuje — tylko w ramach porozumienia z Urzędem Komunikacji Elektronicznej na sieć szybkiego internetu wyda 2,1 mld zł.
To nie przeszkodziło mu w sutych wypłatach dla akcjonariuszy — w ramach dywidendy i skupu akcji trafiło do nich 6,4 mld zł. Sukcesem szefa TP na pewno też jest porozumienie z Urzędem Komunikacji Elektronicznej, które zakończyło długi i pełen emocji konflikt. Dzięki niemu powstało milion linii szybkiego internetu, a 220 tys. jest w budowie. Ustabilizowały się ceny hurtowe, spadły ceny detaliczne.
Za czasów Macieja Wituckiego telekom przeszedł rebranding — nazwę „Telekomunikacja Polska” zastąpiła nazwa „Orange” i pod pomarańczową marką oferowane są wszystkie usługi.

OKIEM ANALITYKA

PAWEŁ PUCHALSKI, szef działu analiz DM BZ WBK

W TP wciąż jest pole do cięcia kosztów, ale o wskazanie miejsc już nie jest tak łatwo. Kiedyś spółka zatrudniała o połowę za dużo, ale od tego czasu liczba pracowników systematycznie spada, rośnie natomiast znaczenie outsourcingu. Zarząd powoli tnie załogę, pytanie, czy na tak dynamicznym rynku nie potrzeba bardziej radykalnych działań — takich, które przyniosą efekt tu i teraz. TP ma pomysły na wzrost przychodów, jest nim choćby Nju Mobile, który został dobrze przyjęty na rynku. Z całą pewnością nie da się zatrzymać wymierania telefonii stacjonarnej i odpowiedzią musi być tworzenie oferty łączącej wszystkie usługi telekomunikacyjne. Pomysły na współpracę z firmami energetycznymi czy bankiem warto rozwijać, choć nie spodziewam się, by przełożyły się na realne przepływy gotówkowe. Od dłuższego czasu operatorzy mówią o tym, że wojna cenowa musi się skończyć. Ostatnia reakcja Playa, który na Nju Mobile odpowiedział obniżeniem ceny, ale już nie poniżej ceny Nju Mobile, lecz 50 gr drożej, może być zwiastunem końca zbyt ostrej walki. TP była spółką dywidendową i była wyceniana na poziomie odzwierciedlającym stopę dywidendy 10 proc. Zapowiedź mocnego obniżenia dywidendy spowodowała odwrót inwestorów od spółki, a gwałtowność spadku kursu wynikała z dużego zaskoczenia.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu