Pomidorowe górki i dołki

Zagranica donosi o wielkich obniżkach cen polskich pomidorów. Kto się nie dostosował, ten traci — przekonuje jeden z producentów.

W szczycie sezonu ogórkowego na nagłówki zagranicznych warzywno-owocowych portali dla importerów i eksporterów wysunęły się m.in. pomidory. Ich dziennikarze sugerują „świńską górkę” pomidorową nad Wisłą. FreshPlaza powołuje się na informacje Fruit-Inform, który donosi o niższych niemal o połowę cenach tych polskich warzyw, i to pomimo raczej wysokiego popytu wśród europejskich importerów. Rok temu pisaliśmy, że nasze pomidory wygrywają z holenderskimi u brytyjskich dystrybutorów, którzy cenią je sobie m.in. za stabilność ceny, w przeciwieństwie do chwiejnych stawek oferowanych przez Holendrów.

BANANOWE POCZĄTKI:
Zobacz więcej

BANANOWE POCZĄTKI:

Rafał Zarzecki, współwłaściciel Citroneksu, pomidorami zainteresował się po latach doświadczeń w branży bananów. Chwali sobie nową gałąź biznesu, bo stawia na nietypowe odmiany pomidorów, których ceny nie spadają. Marek Wiśniewski

Fruit-Inform twierdzi teraz, że popyt nie nadąża za rosnącą podażą. Widzi dwie zasadnicze przyczyny obecnych obniżek ceny (nawet 47 proc. rok do roku) — mamy wysyp pomidorów szklarniowych i gruntowych, a zainteresowanie wewnętrznego rynku nimi jest „umiarkowane”. Trochę dmuchana sprawa, przekonuje branża. Ale tylko trochę.

— W tym roku rzeczywiście widać spadek cen, ale nie aż tak duży. Na razie dane naszego resortu rolnictwa pokazują spadki sięgające 20 proc. rok do roku. Jednak to kwestia wysokiej bazy z sierpnia z zeszłego roku, kiedy brakowało pomidorów z Hiszpanii, Portugalii i Włoch. W tym roku produkcja w tych krajach jest już na normalnym poziomie, na europejskim rynku jest więcej towaru, a jego ceny spadają. Niezależnie od tego producenci pomidorów są rzeczywiście pod rosnącą presją cenową, wraz z rosnącą produkcją — a więc i podażą — w kraju, zwłaszcza latem, gdy do pomidorów szklarniowych dołączają te z pola — komentuje Mariusz Dziwulski, ekspert ds. analiz rynku rolno-spożywczego w PKO BP.

— Obecne spadki to problem tych, którzy nie dostosowali się do rynku — dodaje Rafał Zarzecki, współwłaściciel Grupy Citronex.

Przekonuje, że w gorszej, choć nie tragicznej, sytuacji są w tym roku ci, którzy postawili na najbardziej typowe, duże pomidory. — M.in. Hiszpanie zamawiają ich w tym roku dużo mniej, bo mają urodzaj. Dodatkowo resztki zbiorów wyprzedają w tej chwili Holendrzy, bo we wrześniu sadzą nowe i zależy im na pozbyciu się zapasów. Towaru jest więc rzeczywiście obecnie dużo. Inaczej wygląda to w przypadku pomidorów malinowych czy małych pomidorków na gałązkach. Tu zapotrzebowanie rośnie, ceny nie spadają — twierdzi Rafał Zarzecki.

Przyznaje, że na sumaryczny popyt na pomidory w Polsce można jednak narzekać. — Rokrocznie zwiększamy produkcję, inni podobnie. Przy czym o ile kiedyś promocje w marketach zwiększały sprzedaż cztero- bądź nawet pięciokrotnie, o tyle teraz zwiększają dwukrotnie. Polacy przyzwyczaili się, że pomidory mogą nabyć bez problemów cały rok, w lecie często sięgają po inne, mniej dostępne w innych porach roku warzywa — dodaje współwłaściciel Citroneksu.

Spożycie pomidorów w gospodarstwach domowych, jak podaje Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ), nie zmienia się szczególnie od lat i oscyluje wokół 10 kg na osobę rocznie. Jednocześnie Polacy coraz więcej jedzą „na mieście”, sięgając po pizze, makarony i inne potrawy zawierające pomidory świeże bądź przetworzone. Ich łączna konsumpcja może więc rosnąć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Pomidorowe górki i dołki