Pomógł rozwój akcji kredytowej

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2005-10-14 00:00

Jeśli w czwartym kwartale Bank Millennium będzie miał dochody z transakcji jednorazowych, to zarobi więcej niż w zeszłym roku.

W ciągu dziewięciu miesięcy tego roku zysk netto grupy Millennium wyniósł 189,6 mln zł i był o 19 proc. wyższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

— To przede wszystkim efekt wzrostu dochodów z działalności podstawowej. W naszych zyskach maleje udział w dochodach z transakcji jednorazowych — podkreśla Bogusław Kott, prezes Banku Millennium.

Dodaje, że pomimo spadku marży wynik z odsetek był o 2 proc. wyższy niż przed rokiem. Wynik z prowizji w tym czasie zwiększył się o 21 proc. To efekt rozwoju akcji kredytowej, sprzedaży kart kredytowych oraz wyników funduszy inwestycyjnych.

Kredyty netto zwiększyły się o 26 proc. — do 8,6 mld zł. Jedną trzecią stanowią kredyty hipoteczne. Tylko w pierwszych trzech kwartałach tego roku bank sfinansował potrzeby mieszkaniowe za 1,6 mld zł. Daje mu to ponad 10- -proc. udziału w rynku i trzecie miejsce — po PKO BP i Banku BPH. Co ciekawe, Millennium doszedł do tej pozycji przez rok. Również przez rok bank podwoił liczbę kart kredytowych — do niemal 100 tys.

Dzięki rozwojowi na rynku kredytowym wskaźnik kredytów zagrożonych spadł w spółce z 19,6 proc. do 13 proc. Równocześnie rośnie zwrot z kapitału — o ponad 1 proc., do 12,8 proc. Jednak na jego niezbyt wysokim poziomie może warzyć wysoki współczynnik wypłacalności, który wynosi 18,8 proc.

— Nie przewidujemy jednak ekstrawypłaty z kapitałów. Sądzimy, że nadwyżkę skonsumujemy rozwijając działalność kredytową — kwituje Bogusław Kott.

Akcjonariusze nie mają więc co liczyć na ekstradywidendę. Szef spółki nie ma natomiast pewności, czy bankowi uda się w tym roku zarobić więcej niż w ubiegłym (ponad 240 mln zł).

— Wiele będzie zależało od tego, czy będziemy mieli zyski nadzwyczajne — mówi Bogusław Kott.