Pomysł ministra w sprawie KRS to żaden kompromis

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2025-11-06 18:52

Przed Narodowym Świętem Niepodległości, które teoretycznie i deklaratywnie ma konsolidować społeczeństwo – zwłaszcza w obliczu zagrożenia dla Polski ze Wschodu – na szczytach państwa eksploduje kolejny bardzo głęboki konflikt dwóch obozów władzy.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Jednym jest naturalnie trzymające lejce rządowe tzw. konsorcjum 15 października pod przewodem Donalda Tuska. Opoką drugiego jest prezydent Karol Nawrocki, reprezentujący interesy parlamentarnej opozycji. Konstytucja z 1997 r. nadała Polsce ustrój parlamentarno-gabinetowy, ale z domieszką prezydencką, która w okolicznościach konfrontacyjnych ogromnie zyskuje na znaczeniu.

Uchylenie immunitetu posła Zbigniewa Ziobry, a także zgoda Sejmu na jego tymczasowe aresztowanie to naprawdę polityczny granat. Zdeterminowana sejmowa większość w piątkowych głosowaniach wyciągnie z niego zawleczkę. Uderzenie w byłego wieloletniego ministra sprawiedliwości porównywalne będzie z pamiętnym wyjęciem byłych szefów MSWiA, Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, przez policję z Pałacu Prezydenckiego w grudniu 2023 r., na samym początku funkcjonowania nowego rządu.

W tym kontekście dosyć zdumiewa koincydencja terminowa w obszarze szeroko rozumianej praworządności. Oto minister Waldemar Żurek akurat w dniu gnębienia jego poprzednika Zbigniewa Ziobry zaprezentował swój autorski projekt nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS). Trzeba podkreślić, że to dopiero pomysł wyjściowy, jeszcze mu daleko do przyjęcia przez Radę Ministrów oraz skierowania do Sejmu. Ustawa miałaby przywrócić dawne zasady wyboru 15-osobowej sędziowskiej części KRS przez sam stan sędziowski, a nie przez Sejm, jak to w 2017 r. przeforsowało ustawowo PiS wraz z prezydentem Andrzejem Dudą.

Aż się prosi przypomnienie dosłownej treści art. 187 Konstytucji RP. Ustala on, że KRS poza niekonfliktową częścią polityczną składa się z „piętnastu członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych” oraz że „ustrój, zakres działania i tryb pracy KRS oraz sposób wyboru jej członków określa ustawa”. Ani jednym słowem nigdzie nie jest wspomniane, że piętnastkę wybierają sami sędziowie. Tak rozstrzygała to od lat ustawa, ale PiS uchwaliło swoją wersję, do czego miało w pełni prawo. Oczywistym i faktycznym gwałtem poprzedniej władzy na Konstytucji RP było natomiast skrócenie w 2018 r. czteroletniej kadencji poprzedniej KRS, PiS powinno odczekać jeszcze rok, ale prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu w rewolucyjnym zapędzie nie wystarczyło cierpliwości.

Ustawowa rzeczywistość wobec zamiarów rządu pod wodzą KO jest dosyć brutalna. Pomysł ministra Waldemara Żurka, aby do procedury wybierania sędziowskiej piętnastki do składu Krajowej Rady Sądownictwa przez samo środowisko została wprzęgnięta… Państwowa Komisja Wyborcza, jest równie idealistyczny co rozbrajająco naiwny i nierealizowalny. Bez względu na finalny kształt nowelizacji ustawy o KRS, która trafi na biurko prezydenta Karola Nawrockiego, nie ma ona żadnych szans na podpis. Strona Prawa i Sprawiedliwości absolutnie nie traktuje ministerialnego projektu jako kompromisu, w jej oczach to kontratak wieloletniego sędziowskiego układu oraz próba zawrócenia tzw. dobrej zmiany – chociaż to określenie po latach rządów PiS brzmi dość szyderczo. W związku z tym cała praca większości rządowej w Sejmie i Senacie nad ustawą nie ma sensu. Czy jest z tego pata jakieś wyjście? Ależ oczywiście, bardzo proste – wybranie w przyszłym roku przez rządzące konsorcjum 15 października własnej sędziowskiej piętnastki do Krajowej Rady Sądownictwa na jej nową kadencję 2026-2030, na bazie tak niechcianej – chociaż w pełni konstytucyjnej – ustawy w wersji PiS.

Możesz zainteresować się również: