Czytasz dzięki

Popyt, płynność i…internet lekarstwami na koronawirusa

opublikowano: 29-06-2020, 22:00

Redakcja „Pulsu Biznesu” zorganizowała debatę online poświęconą narzędziom, które małe i średnie firmy mogą wykorzystać do ograniczenia negatywnego wpływu pandemii COVID-19 na osiągane przez nie wyniki. Debata, z opóźnieniem wynikającym z lockdownu, wieńczyła cykl wydarzeń towarzyszących publikacji 20. edycji rankingu „Gazele Biznesu”

W debacie wzięli udział: Paweł Nowak, właściciel firmy Domator24, która zwyciężyła w rankingu, Jarosław Jaworski, prezes Coface, Arkadiusz Drzał, dyrektor Departamentu Rozwoju Biznesu w Pionie MŚP Banku Pekao, Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów, oraz Konrad Magdziarz, B2B Commercial Director w UPC Polska. We wprowadzeniu jej moderator — redaktor Wojciech Kowalczuk z „Pulsu Biznesu” — przypomniał, że koronakryzys zweryfikował wszystkie założenia tego spotkania.

O kondycji małych i średnich przedsiębiorstw w dobie pandemii
i narzędziach wsparcia dla MŚP dyskutowali: Jarosław Jaworski, prezes Coface,
Wojciech Kowalczuk, redaktor „Pulsu Biznesu” i moderator debaty, Adam Łącki,
prezes Krajowego Rejestru Długów, Paweł Nowak, właściciel firmy Domator24,
Konrad Magdziarz, B2B Commercial Director w UPC Polska oraz Arkadiusz Drzał,
dyrektor Departamentu Rozwoju Biznesu w Pionie MŚP Banku Pekao SA.
Zobacz więcej

GAZELE I ICH OTOCZENIE:

O kondycji małych i średnich przedsiębiorstw w dobie pandemii i narzędziach wsparcia dla MŚP dyskutowali: Jarosław Jaworski, prezes Coface, Wojciech Kowalczuk, redaktor „Pulsu Biznesu” i moderator debaty, Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów, Paweł Nowak, właściciel firmy Domator24, Konrad Magdziarz, B2B Commercial Director w UPC Polska oraz Arkadiusz Drzał, dyrektor Departamentu Rozwoju Biznesu w Pionie MŚP Banku Pekao SA. Fot. ARC

— Pierwotnie mieliśmy rozmawiać twarzą w twarz, w marcu, a tematem miały być narzędzia, które laureaci rankingu „Gazele Biznesu” — małe i średnie dynamicznie rozwijające się firmy — mogą wykorzystać do dalszego rozwoju. Proponuję jednak, abyśmy na początek spróbowali ocenić, na ile wyhamowanie gospodarki uderzyło w małe i średnie przedsiębiorstwa — mówił Wojciech Kowalczuk.

Uderzenia z różną siłą

Jako pierwszy o swoich doświadczeniach opowiedział Paweł Nowak, którego firma wytwarzameble biurowe i fotele gamingowe.

— Pierwsze informacje o pandemii napędziły nam strachu. W ramach działań zapobiegawczych podzieliliśmy tę część załogi, w przypadku której to było możliwe, na dwie grupy. Pracowały one i pauzowały na zmianę po dwa tygodnie. Uważam, że to bardzo ważne, żeby ludzie czuli, że dbamy o ich bezpieczeństwo. Jeśli zaś chodzi o sprzedaż, to odczuliśmy spadek. Jednak nasza firma opiera dystrybucję na kanale e-commerce, dlatego spadki przychodów nie były tak wyraźne, jak w branży transportowej, hotelarskiej czy w handlu tradycyjnym. Dzięki załodze, która stanęła na wysokości zadania, przetrwaliśmy w tym sztormie, ale nadal jesteśmy bardzo ostrożni — mówił Paweł Nowak.

Dodał, że jego firma stoi na dwóch nogach, którymi są meble biurowe i gamingowe. I o ile w pierwszej grupie produktów spadek był bardzo duży, o tyle pozostanie ludzi w domach przyczyniło się do utrzymania popytu w drugiej. Arkadiusz Drzał podkreślił, że kryzys spowodowany pandemią ma charakter nieoczywisty. W różnym stopniu dotyka różnych branż, ale nawet w obrębie tej samej branży jedne firmy przechodzą go łagodniej, inne gorzej, a to zależy m.in. od dywersyfikacji działalności, wykorzystania technologii i e- -commerce. Choć oczywiście najsilniej skutki pandemii odczuły branże bezpośrednio dotknięte skutkami rządowych obostrzeń, np. usługi noclegowe i gastronomiczne.

— Wśród klientów mamy wiele firm reprezentujących tradycyjne branże, które dobrze poradziły sobie na początku kryzysu, ale były też firmy od których otrzymaliśmy wnioski o wakacje kredytowe. Bardzo istotnym wsparciem okazała się Tarcza Finansowa PFR dla MŚP — podkreślał Arkadiusz Drzał.

Oceniając kondycję małych i średnich firm, Adam Łącki przytoczył wyniki przeprowadzanego cyklicznie przez KRD badania Koronabilans MŚP. Według niego ponad 30 proc. firm dobrze ocenia swoją kondycję finansową, a 40 proc. — źle. W porównaniu do ankiety sprzed miesiąca odsetek tych pierwszych wzrósł, a drugich zmalał, co jest dobrą prognozą.

— Niestety nadal aż dwie trzecie ankietowanych spodziewa się jednak w najbliższym czasiespadku dochodów, co oznacza, że dotychczas większość firm po prostu poniosła straty na kryzysie. Pocieszające jest to, że ta grupa zmalała, bo w pierwszym badaniu wskaźnik ten wynosił 79 proc. Najbardziej straciła oczywiście branża HORECA, a stosunkowo dobra jest kondycja branży budowlanej, która korzysta z zysków wypracowanych w czasie dobrej koniunktury. W gorszej kondycji są natomiast ich podwykonawcy. W złym położeniu znalazły się również firmy transportowe, które ograniczyły swoje floty i których sytuacja powinna się poprawiać teraz, po otwarciu centrów handlowych. Zyskały oczywiście e-handel i np. farmacja. Fachowcy szacują, że powrót do normalności może potrwać 12 do 18 miesięcy, choć na to duży wpływ będzie miała także sytuacja u naszych zachodnich sąsiadów — mówił prezes KRD.

Dodał też, że w pierwszym okresie kryzysu aż 27 proc. przedsiębiorców deklarowało, że mają pieniądze, ale trzymają je na czarną godzinę i nie regulują swoich należności wobec kontrahentów. Jarosław Jaworski do zestawu branż najmocniej dotkniętych kryzysem dodał motoryzację, choć, jak pokreślił, w marcu, kwietniu i maju br. praktycznie nie było takiej, która by nie ucierpiała.

Możliwa druga fala

— Analizując popyt na nasze usługi, wbrew pierwotnym oczekiwaniom, zauważyliśmy wzrost zapotrzebowania na informacje o kontrahentach. Jeśli chodzi o działania windykacyjne, to na razie nie widzimy wzrostu zapotrzebowania. To z pewnością zasługa tarczy finansowej PFR, która pomogła firmom zachować płynność w pierwszym okresie — mówił prezes Coface.

Na pytanie, czy należy się spodziewać, że faktyczne pogorszenie kondycji MŚP może dopiero nastąpić, Jarosław Jaworski odpowiedział, że do tej pory można wyróżnić dwie fazy kryzysu.

— Faza pierwsza to lockdown, charakteryzujący się spadkiem aktywności w bardzo dużej części sektorów, w kwietniu produkcja przemysłowa spadła o 25 proc., w maju o 17 proc. i czerwcu spadek powinien okazać się nieco mniejszy. W fazie drugiej bardzo istotne będzie to, jak duży okaże się popyt i jak firmy odbudują swoją płynność finansową. Bo działania pomocowe mają wymiar krótkoterminowy — mówił Jarosław Jaworski.

Ucieczka do sieci

Konrad Magdziarz podkreślił, że wraz z rozpoczęciem kryzysu firmy podjęły próby odnalezienia się w sieci.

— Wzrosło zapotrzebowanie na internet. Przedsiębiorcy zwiększali przepustowość łączy, szukali możliwości zabezpieczenia danych w komputerach pracowników. Warto zwrócić uwagę, że osoby pracujące z domu często potrzebowały łączy, które zapewniłyby jednocześnie dzieciom możliwość zdalnego uczenia się — mówił Konrad Magdziarz.

Przyznał on, że na początku kryzysu pojawiły się pewne zatory płatnicze, zwłaszcza ze strony mniejszych firm.

— W przypadku reprezentantów branż najbardziej dotkniętych przez ograniczenia ustawowe, np. hotelarskiej, pojawiły się zapytania o możliwość zawieszenia świadczenia usług lub obniżenia ich parametrów. Teraz widzimy już, że wielu tych klientów zaczyna wracać, ale np. branża eventowa pozostaje martwa — mówił Konrad Magdziarz.

Oceniając kondycję sektora MŚP na podstawie doświadczeń z klientami UPC Polska, uznał on, że w kłopoty z powodu koronakryzysu jako pierwsze popadały firmy i tak już borykające się z problemami finansowymi.

Tarcza i inne narzędzia

Jeśli chodzi o narzędzia pomagające firmom w przetrwaniu kryzysu, to w jego pierwszych tygodniach najważniejszym okazała się tarcza finansowa PFR.

— W kwietniu 2020 r. bardzo dużo przedsiębiorstw spełniało kryteria warunkujące uzyskanie subwencji. Tylko w ramach Banku Pekao SA przekazaliśmy środki z PFR dla 26 tys. firm. Ich wartość to ponad 6 mld zł, więc zainteresowanie było ogromne. Programów pomocowych dostarczanych m.in. przez BGK jest jednak znacznie więcej. Wspomnę np. o covidowym programie gwarancji de minimis, który zabezpiecza do 80 proc. wartości kredytu na 39 miesięcy i jest bezpłatny, o funduszu gwarancji płynnościowych dla średnich i dużych firm, o gwarancji COSME na kredyty obrotowe, gwarancji easy dla mikrofirm i na kredyty do 100 tys. zł, o gwarancjach BGK dla faktoringu i gwarancjach COSME dla leasingu — wyliczał Arkadiusz Drzał, podkreślając, że klienci banku bardzo aktywnie korzystają z tych form wsparcia.

Dodał, że w opracowaniu są kolejne formy wsparcia, np. dopłaty BGK do odsetek od kredytów obrotowych oraz pożyczki ARP na wynagrodzenia czy dopłaty PARP do kapitału obrotowego. Przyznał, że dostępnych form wsparcia jest na tyle dużo, że aby wybrać najlepszą, warto skontaktować się np. z doradcą bankowym lub zajrzeć na stronę internetową banku. Arkadiusz Drzał podkreślał jednak, że wciąż mamy do czynienia ze wstępną fazą kryzysu i nie wiadomo, czy te formy pomocy okażą się wystarczające i że o tempie wychodzenia z zapaści będą decydowały popyt i płynność finansowa firm. Jarosław Jaworski wrócił do wątku faktoringu i ubezpieczenia należności handlowych, zwracając uwagę, że nad tymi rozwiązaniami jeszcze trwają prace.

— Są one szczególnie istotne, ponieważ wolumen ubezpieczonych transakcji handlowych to mniej więcej 25 proc. polskiego PKB. A ekspozycja wszystkich ubezpieczycieli to ponad 500 mld zł, więc mówimy o dużym wpływie na wymiane handlową — podkreślał prezes Coface.

Ponadto przypomniał, że dobiegają końca ustalenia z UE na temat objęcia gwarancjami faktoringu niepełnego i odwrotnego, tak jak to jest w przypadku gwarancji udzielanych przez BGK bankom, a Polska jest pierwszym krajem, który wystąpił o takie wsparcie. Jeżeli chodzi o ubezpieczenie należności, to projekt ustawy przewidujący pomoc dla branży ubezpieczeniowej jest zaakceptowany przez rząd i wkrótce trafi pod obrady Sejmu.

— To o tyle istotne, że aby ubezpieczyciele należności, widząc pogarszającą się moralność płatniczą, bo to pogorszenie będzie postępowało, nie dokonywały masowych redukcji w sposób mechaniczny — mówił Jarosław Jaworski.

Dzięki temu konkurencyjność polskich firm nie będzie gorsza niż firm np. z Niemiec, gdzie już takie rozwiązania działają. Nasi przedsiębiorcy będą mogli sprzedawać z wydłużonym terminem płatności, ponieważ będzie ona chroniona ubezpieczeniem, jak również finansowana za pomocą faktoringu — tłumaczył szef Coface. Adam Łącki zwrócił zaś uwagę na konieczność unikania przez firmy niepewnych kontrahentów i chronienia się przed złymi transakcjami tak samo, jak dziś chronimy się przed koronawirusem.

— Aż 65 proc. firm, żeby ustrzec się przed złymi transakcjami, stosuje monitoring płatności — mówił prezes KRD.

Paweł Nowak zwrócił uwagę, że w handlu internetowym płatności od odbiorców indywidualnych spływają praktycznie online.

— Ubezpieczenia należności czy faktoring stosujemy tylko w relacjach z partnerami biznesowymi. Na niefinansowe formy wsparcia firm zwrócił uwagę Konrad Magdziarz, podpowiadając, że pozycję konkurencyjną firmy można poprawić, na bieżąco konsultując się ze swoimi partnerami biznesowymi i dostawcami, dla których jej przetrwanie też jest ważne.

— Dostawca z mojej branży może np. podpowiedzieć rozwiązania z dziedziny e-commerce czy zwiększania rozpoznawalności firmy w sieci — mówił Konrad Magdziarz.

Jego opinię podziela Paweł Nowak, który zwrócił uwagę, że bez kanału e-commerce praktycznie trudno już będzie sprzedawać jakiekolwiek produkty. Podkreślił przy tym rolę doradców.

— Każda branża jest inna, jednak internet każdemu może zapewnić przewagę, nie stuprocentową, ale taką, która w razie kolejnego kryzysu może dać pewne bezpieczeństwo — mówił właściciel firmy Domator24.

— To prawda, nie ma branży, która nie mogłaby skorzystać z internetu jako narzędzia rozwoju swojego biznesu. To jest szansa dla każdego, nieważne dużego czy małego przedsiębiorcy. Nieważne też, w jakim środowisku funkcjonuje, jak bardzo tradycyjne produkty lub usługi proponuje. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby odnalazł się tutaj, wypromował swoją markę, a także znalazł pracowników — wtórował mu Konrad Magdziarz.

— Krajowy Rejestr Długów patronuje programowi Rzetelna Firma. Zawsze musieliśmy mocno namawiać wielu jego uczestników, aby założyli stronę internetową i się tym chwalili. Pandemia wszystko zmieniła. Już nie trzeba nikogo namawiać, sektor MŚP zrozumiał że internet to doskonały sposób reklamy, ale też sprzedaży. Z naszych badań wynika, że w pierwszej fazie pandemii aż 50 proc. przedsiębiorców deklarowało, że już zaczęło prowadzić działalność online, w całości lub częściowo, lub zamierza to zrobić w najbliższych 3 miesiącach — dodał Adam Łącki.

Arkadiusz Drzał powołał się na przykład klienta swojego banku — tradycyjnej kwiaciarni — która dzięki przeniesieniu sprzedaży do sieci na początku koronakryzysu zwiększyła obroty kilkukrotnie, wykorzystując zwiększone zapotrzebowanie na kwiaty związane z brakiem bezpośredniego kontaktu pomiędzy ludźmi.

— Nowe technologie i e-commerce to są takie świeżo posiane ziarna, które będą się rozwijać i pokazywać nowe oblicza, jednak bez szybkości, elastyczności w działaniu i obecności w sieci rozwój biznesu w rzeczywistości po pandemii nie będzie już możliwy — podsumował Paweł Nowak.

Zapis wideo debaty jest dostępny na stronie www.gazele.pb.pl.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Kowalczuk

Polecane