Trafiali na czołówki gazet. Stali się ludowymi bohaterami Ameryki. Trochę na wyrost.
Dochodziła dziewiąta rano. Siedmiu policjantów z grupy pościgowej — czterech z Luizjany i trzech z Teksasu zaczynało się nudzić w zasadzce, w której tkwili od niemal ośmiu godzin. Wreszcie dał się słyszeć warkot nadjeżdżającego samochodu. Policjant Bob Alcorn, który wiedział, jak wyglądają ścigani, wytężył wzrok. „To oni. To Clyde” — stwierdził. Nie próbowali ich zatrzymywać ani odczytywać im ich prawa. Dowodzący zasadzką były strażnik Teksasu Frank Hamer wydał rozkaz.
146 kul później było po wszystkim. Podziurawiony wrak forda stał na poboczu. W środku leżały zwłoki Bonnie Parker i Clyde’a Barrowa (na zdjęciu u góry). Zginęli, zanim zdążyli sięgnąć po broń. Ale koniec życia nie oznaczał końca legendy.
Dobrana para
Bonnie i Clyde poznali się cztery lata wcześniej. 19-latek miał kryminalną przeszłość. Nie zamierzał jej zmienić. Kiedy usiłował ukraść kolejny samochód, nakryła go córka właścicielki — Bonnie. Nie zawiadomiła policji. Tak rozpoczął się ten dziwny związek. Los — a może coś innego — sprawił, że zostali na siebie skazani. Na dobre i na złe. Raczej na złe.
Zaczęło się od drobnych przestępstw — kradzieży, włamań. Wkrótce Clyde ponownie trafił do więzienia. Wówczas Bonnie przemyciła dlań broń, dzięki której utorował sobie drogę na wolność. Jednak na krótko. Znowu trafił za kraty. Wyszedł w 1932 roku. Wówczas przestępcza para poszła na całość.
Przedstawiali się wprawdzie jako napadający na banki, ale ich łupem padały najczęściej niewielkie sklepy i stacje benzynowe. Jednak nie napady na sklepy stały się przyczyną ich największych kłopotów. Gang — działali wspólnie z kilkoma wspólnikami, m.in. w marcu dołączył do nich Buck Barrow, brat Clyde’a — przekraczał kradzionymi samochodami granice stanów, co podpadało pod przestępstwo federalne. Do akcji w maju 1933 r. włączyło się FBI. Zorganizowano kilka zasadzek, ale po krwawych strzelaninach najpopularniejszej już wówczas parze przestępców udawało się ujść pościgowi, chociaż w listopadzie 1933 r. w zasadzce zginął Buck Barrow.
Ostatni akord
W styczniu 1934 r., zbierając nowy gang, para zorganizowała ucieczkę pięciu więźniów z Eastham w Teksasie. Podczas akcji zginęło dwóch strażników. Tego było za wiele. FBI i lokalna policja zwarły szeregi.
Dyrektor więzienia Lee Simmons, upokorzony spektakularną ucieczką, zatrudnił „łowczego” — Franka Hamera, emerytowanego strażnika Teksasu z prawie 30-letnim doświadczeniem w tropieniu przestępców. Hamer szybko wziął się do roboty. Dotarł do rodziny jednego ze zbiegów Henry’ego Metvina, który nie należał do gangu, lecz wykorzystał okazję i dołączył się do ucieczki. Zaproponował układ — częściowe darowanie winy za głowy przestępczej pary.
Celny strzał. Metvin wiedział, gdzie są Bonnie i Clyde, a łaska bardzo by mu się przydała — 1 kwietnia wraz z Clyde’em Barrowem zabił dwóch policjantów. Niespełna tydzień później z rąk gangu zginął kolejny. Hamer usiłował przerwać tę spiralę przemocy za wszelką cenę i wszelkim środkami. Zrealizował cel 23 maja 1934 r.
Po śmierci Bonnie i Clyde’a ich sława nie minęła. Opiewano ich w pieśniach, legendach i we wspomnieniach. Mają muzea i strony internetowe. Ich przestępczą drogę spopularyzował też znakomity film Arthura Penna z Warrenem Beatty i Faye Dunaway z 1967 r. W tym dziele byli buntownikami, którzy rzucili wyzwanie skostniałym strukturom społecznym. Poszli za daleko i zostali zmiażdżeni. Romantyczna historia? Tylko w filmie. Bonnie i Clyde istotnie byli buntownikami. Ale ten bunt kosztował życie nie tylko ich, ale również 18 osób, w tym 9 stróżów prawa. Jak na romantycznych bohaterów mieli trochę za dużo krwi na rękach. Nawet równie słynny w owym czasie gangster John Dillinger, specjalizujący się w napadach na banki, twierdził, że para zrobiła złą sławę tej „kryminalnej specjalności”.
