Czytasz dzięki

Potrzeba matką wynalazku... Albo całej firmy

  • Materiał partnera
opublikowano: 19-10-2020, 16:24

W eksporcie każda nauczka jest nauką. To, co się podoba w Polsce, za granicą może nie zainteresować klienta. Albo odwrotnie. Zawsze trzeba sprawdzić.

Zgłoś firmę do konkursu "Polska Firma - Międzynarodowy Czempion" >>

Hitem ostatniego czasu jest personalizacja misiów. Od kiedy stworzyliśmy możliwość napisania imienia dziecka na misiu, praktycznie ponad 80 proc. naszych zamówień, mimo że to jest dodatkowo płatne, stanowią misie personalizowane – informuje Anna Skórzyńska, prezeska i założycielka firmy Szumisie.
Hitem ostatniego czasu jest personalizacja misiów. Od kiedy stworzyliśmy możliwość napisania imienia dziecka na misiu, praktycznie ponad 80 proc. naszych zamówień, mimo że to jest dodatkowo płatne, stanowią misie personalizowane – informuje Anna Skórzyńska, prezeska i założycielka firmy Szumisie.

Prawie każdy polski rodzic doświadczył, jak usypiająco działa na maleńkie dziecko monotonny łagodny szum. W wielu domach zamiast kołysanki dzieci usypia suszarka do włosów i tylko ona jest w stanie uspokoić maluszka. W terapiach kolki wykorzystuje się niskie dźwięki, które pomagają dziecku zasnąć. Szumy różnego rodzaju są badane już od lat 80. Noszą różne nazwy: szum biały, szum różowy, szum Browna… Mają różne częstotliwości. Różne sekwencje dźwięku…

Ponoć najlepiej działają szumy o niskich częstotliwościach, najbardziej przypominające odgłosy znane noworodkowi z życia płodowego. Rodzice na blogach i portalach parentingowych potwierdzają, że szum pomaga w usypianiu dzieci – jedni ściągają szumiące aplikacje na telefon, inni włączają odpowiednie urządzenia domowe, jak suszarka czy wyciąg kuchenny, inni cierpliwie „mruczą” dzieciom na dobranoc – to metoda naszych babć.

Czym jest biały szum? To nie tylko dźwięk suszarki, ale też odgłos płynącej wody, rytm jadącego pociągu czy dźwięk z wnętrza jadącego samochodu, tykający zegar, odgłos drobnego, intensywnie padającego deszczu… Nie ma jednego wzoru na biały szum.

Instrument dla mózgu?

– Prowadzone są także badania starszych dzieci, np. mających problemy z koncentracją czy ze stwierdzonym ADHD... Szumy znajdują też zastosowanie dla dorosłych. W niektórych korporacjach zachodnich budowane są boksy z białym szumem dla osób wymagających skupienia przez pewien czas. Szum nie dość, że odcina od odgłosów zewnętrznych, to jeszcze jego monotonia sprawia, iż mózg odłącza się od otoczenia… Szum odtwarza się na salach pooperacyjnych, żeby pacjenci szybciej dochodzili do siebie – opowiada Anna Skórzyńska, prezeska i założycielka firmy Szumisie. 

Twierdzi, że jak dotąd szum sprawdza się przy noworodkach i niemowlętach, ale jego czas na pełne wykorzystanie dla dorosłych jeszcze nadejdzie.

Z pewnością, kto z nas dorosłych nie doceni drzemki przy padającym za oknem deszczu?

– Nasze szumy są wygenerowane komputerowo, mają obniżone częstotliwości, żeby były najbardziej przyjemne dla ucha dziecka. 

Anna Skórzyńska podkreśla, że jej firma jest najlepszym dowodem na to, że potrzeba jest matką wynalazku. 

– Kiedy stałam z suszarką nad synkiem, nie miałam jeszcze pojęcia o białym szumie. Zamienialiśmy się z mężem przy dziecku, bo baliśmy się tę suszarkę zostawiać… Zmęczona, znużona nad łóżeczkiem myślałam: „A gdyby tak ktoś schował taką suszarkę do misia...” – opowiada. 

Produkty Anny Skórzyńskiej – szumisie – trudno nazwać zabawkami. Przeznaczone są dla dzieci od pierwszego dnia życia, czyli takich, które jeszcze się nie bawią. Niby są przeznaczone dla dziecka, ale tak naprawdę to pomoc dla rodziców. 

Polski produkt

Pierwsze misie zaprojektowała koleżanka, za następne wzięła już odpowiedzialność firma designerska z Krakowa Ergo Design.

– Mój wspólnik, Marcin Gawroński, ma szwalnie, w których powstają nasze produkty. Wszystko jest polskie – materiały, mechanizmy, elektronika, szycie. Wszystko też jest certyfikowane, a normy dla wyrobów w kategorii 0+ są bardzo restrykcyjne. Obniżamy głośność, żeby było bezpiecznie, a sam miś jeszcze przygłusza dźwięk. Szumisie przechodzą też wszelkie badania dla sprzętu elektronicznego, testy łącznościowe. Zabawka jest wykonana z certyfikowanych materiałów i certyfikowana jako całość. Misie z czujnikiem snu, misie sterowane telefonem, na bluetooth – te przechodziły najbardziej restrykcyjne badania. Muszą być bezpieczne – tłumaczy Anna Skórzyńska.

Firma Szumisie powstała w 2015 r., produkuje w Jamnie pod Łowiczem. Oprócz szwalni są tam magazyn i logistyka. Tam misie są pakowane i wysyłane. Tam też jest część pracowników, którzy zajmują się sprzedażą – na Polskę i za granicę. Mechanizm produkują podwykonawcy – firma Inquel z Warszawy. Tu też mieści się marketing i biuro firmy.

Eksport szumienia

Proporcja sprzedaży w kraju i za granicą to dzisiaj pół na pół. 

– Dwa lata wstecz poza krajem sprzedawaliśmy 85 proc. naszej produkcji. Przyczynę spadku widzę w naszym kanale sprzedaży. Sprzedaż zagraniczna prowadzona była przez social media, przez Facebooka. Ale tam nastąpiły zmiany i sprzedaż się załamała – opowiada Anna Skórzyńska. 

– To było dla nas nauczką, że firma nie może mieć jednego kanału sprzedaży zagranicznej. Sprawdziliśmy na własnej skórze, że długo nie da się pociągnąć na jednej nodze. Każda nauczka to nauka.

Jak przekonuje pani prezes, mimo że mamy XXI wiek, ten towar powinien też być na półkach w sklepie. 

– Tak jest w branży dziecięcej. Nasza sprzedaż B2B, do sklepów stacjonarnych i do dużych sieci, jest większa niż w internecie – twierdzi. 

Firma buduje kanały eksportowe. 

– Nie odpuszczamy zagranicy. W Wielkiej Brytanii mamy dystrybutora i właściciela sieci, który sprzedaje nasze produkty. Naszym celem jeszcze na ten rok jest dojście do jak największej liczby sklepów i sieci za granicą. Otwieramy je w nowych krajach, teraz wchodzimy do Danii, gdzie mamy nowego dystrybutora. Myślimy o Chinach, gdzie próbowaliśmy dotrzeć już dwa razy. Ale to bardzo ciężki, zablokowany rynek. Trudno przebrnąć przez ich regulacje i niejasne zasady – mówi Anna Skórzyńska. 

Duże rynki, dobra sprzedaż

Główne rynki zagraniczne szumisiów to Niemcy, Francja i Wielka Brytania. 

– Te kraje są dużo większe od Polski i liczba potencjalnych klientów jest w nich znacznie wyższa. I rzeczywiście sprzedaż tam była bardzo duża. Był taki okres, kiedy co minutę sprzedawaliśmy misia, przez całą dobę. Sprzedaż zagraniczna rosła lawinowo z miesiąca na miesiąc do kilkudziesięciu tysięcy misiów miesięcznie – opowiada Anna Skórzyńska.

Jak wyjaśnia, ze sprzedażą zagraniczną firma ruszyła dosyć szybko, praktycznie pół roku po wprowadzeniu produktu na rynek polski. 

– Zaczęliśmy wchodzić do sklepów w Polsce i w tym samym czasie jeździć na targi do Norymbergi i do Kolonii w Niemczech. To są największe targi branżowe. Pojechaliśmy szukać dystrybutorów. Ale tam nasz produkt był jak z kosmosu. Właściciele sklepów i dystrybutorzy podchodzili do naszego stanowiska i nie wiedzieli, co ten miś robi, o co w tym chodzi. Dziwili się, jakie to u nas w Polsce są metody usypiania dzieci – śmieje się Anna Skórzyńska.

Pierwsi dystrybutorzy, jakich udało się firmie zdobyć na targach, to była duża sieć działająca na Litwie, Łotwie i w Estonii. 

– Tam zaczęła się nasza sprzedaż zagraniczna. Ale nie była duża, bo i kraje są niewielkie. Dalej szukaliśmy dystrybutorów na bliskie rynki perspektywiczne, Niemcy i Francję. Udało nam się, ale nie na targach, tylko przez osobiste kontakty. Mieliśmy jedno wymaganie: dystrybutor bierze nasz produkt na wyłączność i nie zajmuje się żadnym innym towarem. Bo przekonaliśmy się, że nie możemy sobie pozwolić na to, by sprzedawano nasz produkt przy okazji innych – wyjaśnia. 

Jak tłumaczy, wymaga on bardzo intensywnej edukacji rynku, przynajmniej na początku.

– Tak było w Polsce, a wiedzieliśmy, że wprowadzenie produktu za granicą będzie jeszcze trudniejsze, bo tam nie znają metody „suszarkowej”. I wejście tam wymagało naprawdę odrębnej edukacji – przekonuje. 

Rola mediów 

Tłumaczenie idei szumisiów odbywało się głównie w social mediach. Anna Skórzyńska przypomina, że w branży dziecięcej ogromne znaczenie ma opinia innych mam. Szczególnie przy noworodkach, szczególnie dla kobiet, które zostają mamami pierwszy raz. Nic nie ma dla nich takiego znaczenia, jak opinia innych mam. 

– I na tym oparliśmy naszą sprzedaż zagraniczną przez social media. Zdobyliśmy pierwszych klientów, których przekonała opowieść o białym szumie. I prosiliśmy ich, by podzielili się swoją opinią – czy to pomaga, czy dziecko śpi, czy się uspokaja. Ludzie zaczęli pisać, umieszczać na Facebooku zdjęcia, filmiki... Pod nimi zaczęły się pojawiać dziesiątki, setki, tysiące komentarzy: „U mnie też zadziałało”, „Nam też pomaga”, „Dziękujemy za szumisia”… I kolejne zdjęcia. Nie trzeba było specjalnie przekonywać, wystarczyło pokazywać i to działało najlepiej – opowiada Anna Skórzyńska. 

Różnica gustów

Zauważa pewną specyfikę, jeśli chodzi o produkty sprzedawane w poszczególnych krajach. 

– Czasem to, co w Polsce niezbyt się spodobało, gdzie indziej sprzedawało się znakomicie. To też dla nas była nauczka. Sprzedawaliśmy za granicę, ale cały czas patrzyliśmy na Polskę. I wydawało nam się, że wszystko, co się sprzedaje w kraju, sprzeda się również za granicą. A to nieprawda. Zdarzało się, że podjęliśmy decyzję o wycofaniu serii, a nasz dystrybutor w Niemczech mówił: „Halo! To jest nasz najlepszy produkt”. Inny przykład: kolekcja została wycofana z Polski, Niemiec i Francji, ale dotąd – mimo że minęły bodaj dwa lata – jednym z najlepiej sprzedających się produktów we Francji jest ten stary pierwszy miś, dostępny w sprzedaży outletowej. I nawet trudno się do niego dogrzebać na stronie internetowej – mówi Anna Skórzyńska. 

Zwraca uwagę na błąd, jaki często popełniają firmy. Polega na tym, że chcą eksportować na podstawie doświadczeń polskich. 

– Na przykład przez ostatnie lata ulubionym kolorem polskich rodziców był miętowy. To były trzy–cztery „miętowe” lata. Tymczasem nasz dystrybutor w Wielkiej Brytanii poinformował nas, że tam miętowy kolor w ogóle nie istnieje w dziecięcych zabawkach i gadżetach. Anglicy trzymają się tradycyjnych barw – niebieskiej dla chłopca i różowej dla dziewczynki. 

Eksperci od spania

– Przyglądamy się tej branży i postawiliśmy sobie taki cel, że chcemy być ekspertami nie tylko od usypiania noworodków, ale po prostu od spania. Widzimy duży potencjał w białym szumie, ale nie tylko w nim. Poznaliśmy już trochę ten rynek i potrzeby małych dzieci. Dostaliśmy też ogromną ilość informacji zwrotnej od dorosłych, że lubią spać przy białym szumie. Że „dziecko już przestało spać przy misiu, ale zostawiam go sobie”.  

Stąd był nasz pomysł i taki produkt wypuściliśmy już w czasie pandemii koronawirusa – która trochę nam pokrzyżowała plany. To wyrób dla dorosłych pod nazwą SzumMi. A następnym produktem, już dla dzieci kilku–kilkunastomiesięcznych, będzie miś nucanka-mruczanka. To będą bardzo spokojne, wyciszające melodie dla dzieci. 

Szukamy czempionów

Eksportujesz? Inwestujesz za granicą? Zadebiutowałeś na globalnym rynku? Prowadzisz e-eksport? Działasz w odległych i egzotycznych państwach?

Zgłoś firmę do konkursu Polska Firma — Międzynarodowy Czempion

Poznaj nowe kategorie, przeczytaj regulamin i wypełnij formularz na stronie czempioni.pb.pl

Nabór trwa do 21 października, udział jest bezpłatny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane