Prawdziwa konkurencja jest w handlu hurtowym

Bartosz Dyląg
opublikowano: 31-05-2006, 00:00

Koncentracja rynku hurtu farmaceutycznego będzie się dokonywać na drodze fuzji hurtowni oraz rozbudowy sieci aptek. W Polsce jest miejsce dla kilku dużych graczy.

Liczba hurtowni farmaceutycznych systematycznie się zmniejsza. Dane Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego mówią, że w Polsce jest ich 667 (kilka lat temu — ponad tysiąc). Liczących się podmiotów istnieje jednak nie więcej niż 300, a czterech największych graczy kontroluje około 60 proc. rynku dystrybucji leków w Polce.

Najpierw wchłonąć

— Porównując Polskę z krajami Europy Zachodniej, widać, że rynek jest rozdrobniony. W niektórych krajach europejskich udział trzech największych firm dystrybucyjnych dochodzi do 90 proc. W Polsce taką część rynku kontroluje pięćdziesiąt hurtowni — mówi Grzegorz Dróżdż z Polskiej Grupy Farmaceutycznej (PGF).

Zdaniem Aleksandry Reymer z Roland Berger Strategy Consultants, w najbliższych latach będą kontynuowane dwa kierunki rozwoju. Po pierwsze, będziemy świadkami konsolidacji w ramach grupy czołowych pięciu graczy (PGF, Farmacol, Prosper, Torfarm, Orfe), po drugie — integracji w przód, czyli przejmowania i rozbudowy sieci aptek.

Jednym z głównych motywów obydwu kierunków rozwoju są niskie marże w hurcie farmaceutycznym. Większe podmioty mogą poprawić efektywność działania, wykorzystując efekt skali, a w przypadku ewentualnego wejścia zagranicznych inwestorów branżowych stają się bardziej interesującymi partnerami aliansów czy celami przejęcia.

— Konsolidacja w ramach grupy czołowych graczy może mieć formę fuzji i przejęć w ramach samej grupy, ostatnio np. spekuluje się na temat połączenia firm Prosper i Torfarm. Ponadto czo-łowi gracze mogą przejmować mniejsze, pozagiełdowe podmioty o podobnym profilu działal-ności — podkreśla Aleksandra Reymer.

Proces ten będzie trwał do momentu, kiedy cały rynek podzielony zostanie pomiędzy 3-5 przedsiębiorstw z udziałami rynkowymi sięgającymi 20-30 proc. Wydaje się jednak, że na fuzje dystrybutorów z pierwszej dziesiątki jest jeszcze zbyt wcześnie.

— Na razie czołowe hurtownie będą się wzmacniać, przejmując mniejsze przedsiębiorstwa lub ich klientów, dopiero potem może dojść do połączeń w grupie największych podmiotów — mówi Tomasz Jędorowicz, menedżer w zespole ds. sektora farmaceutycznego PricewaterhouseCoopers.

— Integracja w przód jest motywowana potrzebą zwiększenia marży realizowanej w ramach grupy kapitałowej — wyjaśnia Aleksandra Reymer.

Ten wariant zakłada rozwijanie sieci handlu detalicznego. Nie wszyscy wielcy gracze decydują się na budowę sieci aptek. Ponadto proces ten napotyka ograniczenia w postaci art. 99 prawa farmaceutycznego, mówiącego o zakazie koncentracji.

Marża minimalna

Na poziomie dystrybucji hurtowej nie istnieje jednolity rynek unijny.

— Każdy kraj to odrębny rynek obwarowany specyficznymi wymogami dotyczącymi produktów, np. w zakresie opakowań oraz warunków dla dystrybutorów, takich jak wymogi dystrybucji. Na to nakładają się opóźnienia w dopuszczaniu poszczególnych leków do obrotu, opóźnienia w uzyskiwaniu statusu leku refundowanego, lokalna specyfika rynku przejawiająca się w zatorach płatniczych na rynku aptecznym i w kształcie rynku szpitalnego — zauważa Tomasz Jędorowicz.

Analitycy rynku farmaceutycznego uważają, że Polska podzieli doświadczenia krajów europejskich, gdzie lokalne hurtownie łączą się, tworząc sieci. Większe podmioty są bardziej wiarygodnymi partnerami dla producentów oraz aptekarzy. Ci ostatni, dzięki współpracy z dużymi firmami, mają zapewnioną nie tylko dostawę leków, ale również wsparcie we wszystkich aspektach działalności.

— Rosnące wymagania pacjentów oraz oczekiwania producentów i aptekarzy w przyszłości będą silnym bodźcem do konsolidacji. Oprócz atrakcyjnych cen leków zapewniamy pomoc w edukacji zdrowotnej klientów aptek, szkolenia na temat przepisów prawa, zarządzania personelem czy też marketingu — wyjaśnia Grzegorz Dróżdż.

Ponadto na koncentrację będzie wpływać malejąca rentowność hurtu. Wiele krajów coraz ostrzej przygląda się wydatkom refundacyjnym z budżetu. Jednym z instrumentów służących realizacji takiej polityki jest ograniczanie dopuszczalnych marż urzędowych na poziomie obrotu hurtowego.

Analizując warianty konsolidacji, warto uwzględnić także zjawisko występowania tzw. przedhurtu.

— Formuła ta zakłada hurtownika przejmującego rolę importera wprowadzającego produkt na dany rynek lokalny. Taki model dystrybucji dominuje w wielu krajach regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Korzysta się z doświadczenia podmiotu lokalnego, nie tworząc własnego podmiotu dystrybucyjnego — mówi Tomasz Jędorowicz.

Czarne chmury

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że branża farmaceutyczna będzie się w Polsce rozwijać wraz ze wzrostem spożycia leków. Według IMS Heath, firmy monitorującej rynek farmaceutyków, sprzedaż leków w Polsce w 2005 r. wzrosła o 7,4 proc., osiągając kwotę 14,24 mld zł. Perspektywy na rok 2006 są równie dobre. W porównywalnej pod względem liczby ludności Hiszpanii na leki wydaje się ponad 10 mld USD rocznie. Czy ta dynamika przełoży się na zyski hurtowników? Rentowność dystrybutorów leków zależy w dużej mierze od danych makro: wzrostu gospodarczego kraju oraz skali wydatków państwa na służbę zdrowia. Mniejszym podmiotom warunki dyktuje pierwsza dziesiątka hurtowni.

— Przedsiębiorcy tego sektora z największą uwagą śledzą zmiany zapisów prawnych, regulujących ich działalność. Na kształt tego rynku negatywnie mogą wpłynąć nowe przepisy ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Ponadto na koniunkturę na tym rynku wpływa też polityka refundacyjna państwa. Postulowana obniżka cen urzędowych może się przełożyć na marże hurtowników — podsumowuje Tomasz Jędorowicz.

Czynnikiem, który warto uwzględniać, jest wzrost gospodarczy w naszym kraju (jeden z niższych w regionie), potencjał rodzimego rynku, a także polityka zdrowotna państwa.

Okiem praktyka

Silny jest partnerem silnego

Konsolidacja rynku hurtowni farmaceutycznych przyniesie producentom leków wiele korzyści. Skoncentrowany rynek dystrybucji łatwiej jest obsługiwać producentom, ponieważ mniej klientów pozwala zredukować koszty operacyjne. Silny podmiot może zaoferować aptekom dobry serwis. Nie ma niebezpieczeństwa powstania monopolu w przypadku dystrybutorów leków, ponieważ są oni jedynie pośrednikami, leki dostarczają producenci. Podobnie dla aptek współpraca z mniejszą liczbą hurtowni jest wygodniejsza

ze względu na rozliczenia.

Irena Rey, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Dyląg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu