Prawo farmaceutyczne bije w SP

Katarzyna Kozińska
31-08-2001, 00:00

Prawo farmaceutyczne bije w SP

Wczoraj Senat zaakceptował nową ustawę Prawo farmaceutyczne. Przedstawiciele państwowych hurtowni leków są zgodni, że zmiana przepisów zmniejszy zainteresowanie inwestorów prywatyzacją Cefarmów. SP może na tym stracić nawet kilkaset milionów złotych.

Senat przyjął wczoraj projekt ustawy Prawo farmaceutyczne. Przeciwnicy zapisów wprowadzających nowe przepisy na tworzenie i prowadzenie aptek oraz sprzedaż hurtową i detaliczną lekarstw twierdzą, że ustawa jest niezgodna z Konstytucją i zapowiadają odwołanie się do Trybunału Konstytucyjnego. Środowisko aptekarskie podzieliło się na dwie grupy.

Żeby martwił się ktoś

Jedni cieszą się, że od początku następnego roku wyłącznie farmaceuta będzie mógł być właścicielem apteki — i to tylko jednej. Znikną więc mniejsze i większe tworzące się sieci aptek. Ścisłe określenie warunków lokalowych dla aptek, minimalnej liczby mieszkańców na jedną placówkę (co najmniej 4 tys. osób) i jej położenia względem innej apteki (min. 500 metrów) ma, ich zdaniem, zracjonalizować rozmieszczenie aptek.

Nowe przepisy najbardziej natomiast zaniepokoiły grupę przedsiębiorców, którzy sprawują kontrolę nad więcej niż jedną apteką. Paradoksalnie —największe sieci aptek należą ciągle do państwowych Cefarmów, które są w trakcie lub tuż przed rozpoczęciem prywatyzacji. Wbrew zapewnieniom Krzysztofa Tronczyńskiego, wiceministra zdrowia, który prezentując w parlamencie opinię rządu mówił o kiepskiej jakości nie sprywatyzowanych Cefarmów, przynajmniej trzy państwowe hurtownie mają większą wartość niż niejedna sprzedana wcześniej. Eksperci uważają, że na prywatyzacji w nowych warunkach Skarb Państwa może stracić nawet więcej niż połowę z ceny, którą wytargowałby teraz.

— W państwowych rękach jest jeszcze sześć Cefarmów, w tym Cefarm Warszawa, Cefarm Łódź, Cefarm Białystok i Kraków, do których należy około 180 aptek. Wartość majątku Skarbu Państwa w tej branży ocenia się na 300-500 mln zł. W znacznym stopniu na ich wartość składa się sprzedaż detaliczna w aptekach — mówi jeden z dużych hurtowników.

Panny bez posagu

Szefowie Cefarmów są pewni, że nowe przepisy ochłodzą zainteresowanie inwestorów prywatyzacją ich firm.

— Byłem przygotowany na rozdzielenie sprzedaży hurtowej od detalicznej i wniosłem nasze apteki do odrębnej spółki. Zysk z apteki jest trzy razy wyższy niż z hurtowni, dlatego inwestorom zależy na tej części przedsiębiorstwa. Jednak ograniczenie jednego farmaceuty do jednej apteki spowoduje, że nikt nie będzie chciał kupić firmy i trzeba będzie zlikwidować apteki — mówi Andrzej Radzio, dyrektor Centrali Farmaceutycznej Cefarm.

Podobnego zdania jest Ryszard Stysło, prezes Cefarmu z Warszawy.

— W projekcie rządowym, który trafił do Sejmu, nie było mowy o ograniczaniu praw właścicielskich. Te zapisy pojawiły się w toku prac sejmowych. Apteki sieciowe w Polsce to tylko 7 proc. rynku. Nic mi nie wiadomo, aby były zagrożeniem dla innych aptek. To logika biznesu powinna wskazywać, ile aptek może działać obok siebie w jednym mieście — mówi Ryszard Stysło.

— Minister Tronczyński świadomie okłamał senatorów, rekomendując te rozwiązania jako obowiązujące w całej UE. Rozwiązanie kwestii właścicielskich Unia pozostawiła każdemu krajowi. Obowiązkowo muszą być spełnione tylko trzy warunki: zakup leku musi być powszechnie możliwy, a lekarstwo odpowiednio przechowywane i sprzedawane przez farmaceutę — dodaje Andrzej Radzio.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kozińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Prawo farmaceutyczne bije w SP