Prawo nie chroni interesów akcjonariuszy

Jarosław Chałas
07-05-2002, 00:00

Wadliwa konstrukcja przepisów dotyczących tzw. parkowania akcji może uderzać w interesy akcjonariuszy oraz blokować wykonywanie uprawnień korporacyjnych.

Parkowanie akcji polega na zawarciu przez akcjonariuszy mniejszościowych porozumienia mającego na celu uzyskanie większego wpływu na działalność spółki. Prawo tego nie zakazuje.

Problem polega na tym, że przepisy mające chronić interesy akcjonariuszy nie objętych porozumieniem nie zawsze spełniają swe zadanie i mogą zostać wykorzystane przeciwko nim.

Konieczna jawność

Porozumienia akcjonariuszy są często praktykowaną formą kooperacji w ramach holdingów. Ich skutkiem są wspólne głosowania w oznaczony sposób, kontrolowanie składu akcjonariatu (poprzez z góry ustalony sposób głosowania, np. w sprawie emisji akcji lub ich umarzania), zmiany statutu, zatwierdzanie planów finansowych, obsadzanie stanowisk w zarządach i radach nadzorczych.

Jeżeli uzgodnienia prowadzą do uzyskania pozycji dominującej przez uczestników porozumienia, prawo nakłada na strony takiego porozumienia obowiązki informacyjne. Szczególnie w przypadku spółek publicznych. Kwestie te są regulowane przez kodeks spółek handlowych (ksh) oraz ustawę — Prawo o publicznym obrocie papierami wartościowymi (upopw). Przepisy te są jednak niespójne.

Zgodnie z ksh, obowiązki informacyjne o zawartym porozumieniu akcjonariuszy powstają jedynie wtedy, gdy jeden z podmiotów uzyska pozycję dominującą nad spółką handlową, w tym także publiczną. Obowiązki informacyjne z uopow wynikają nie z samego faktu zawarcia porozumienia, ale ze zmiany ilości posiadanych akcji. Na gruncie upopw, zawarcie porozumienia rodzi konsekwencje dopiero w momencie uzyskania znacznych pakietów akcji. Punktem wyjścia dla ustalenia powstania obowiązku informacyjnego jest więc określenie łącznej liczby głosów w ogólnej liczbie głosów na walnym zgromadzeniu spółki publicznej, jaką dysponują (bądź będą dysponować) strony porozumienia. Akcjonariusze są traktowani jak jeden podmiot, gdy porozumienie dotyczy wspólnego nabywania akcji, zgodnego głosowania na walnym zgromadzeniu, wspólnej polityki w zakresie zarządzania spółką. Strony zmuszone są stale monitorować stan posiadanych akcji. Po przekroczeniu pewnych progów posiadania łącznie przez wszystkich uczestników powstaje obowiązek zawiadomienia KPWiG i UOKiK.

Skutkiem niewykonania tego obowiązku jest zawieszenie prawa głosu z akcji spółki dominującej, jeśli akcjonariusze reprezentują więcej niż 33 proc. kapitału zakładowego. Sankcją może być też bezskuteczność prawa głosu ze wszystkich akcji posiadanych w spółce publicznej. W grę mogą wejść także sankcje karne.

Zastrzeżenia prawników budzi określenie momentu powstania obowiązku informacyjnego. Przepisy ksh w tym zakresie opierają się na założeniu, że obowiązek ten powstaje tylko wówczas, gdy skutkiem zawarcia porozumienia jest powstanie relacji dominacji — zależności. W konsekwencji może to skutkować nie wypełnieniem obowiązku informacyjnego z przyczyn faktycznie od uczestników porozumienia niezależnych, a co za tym idzie, zawieszenia wykonywania prawa głosu z akcji. Tak się może stać, gdy kryterium dominacji będzie spełnione pośrednio, czyli np. jeśli stosunek dominacji powstanie w chwili nabycia akcji przez spółkę zależną bez wiedzy spółki dominującej.

Natomiast na gruncie upopw obowiązki informacyjne powstają z momentem zmiany ilości posiadanych akcji przez uczestników porozumienia.

Szczególnie ryzykowne są porozumienia długoterminowe wielu podmiotów. Brak koordynacji wspólnych działań stwarza realne zagrożenie dla wykonania porozumienia. Regulacje upopw stwarzają dodatkowe ryzyko, ponieważ odwołują się nie do samego nabycia akcji, ale do zmiany stanu ich posiadania. Dotyczyć więc mogą również zdarzeń bezpośrednio niezależnych od akcjonariusza (np. sytuacja umorzenie akcji). Przepisy upopw koncentrują się na momencie zmiany stanu posiadanych akcji. W praktyce obowiązek informacyjny może być trudny do spełnienia. Interesy akcjonariuszy nie będących uczestnikami porozumienia byłyby należycie chronione, gdyby, na wzór ksh, obowiązek informowania o zawartym porozumieniu powstawał w momencie jego zawarcia.

Z tych powodów przepisy mające chronić interesy akcjonariuszy nie objętych porozumieniem mogą nie spełnić swego zadania. Akcjonariusze mniejszościowi mogą więc mieć problem z wykazaniem, że pewna część akcjonariatu działa w porozumieniu. Te same „ochronne” przepisy mogą też być zarzewiem konfliktów wewnątrzkorproracyjnych.

Iluzoryczna ochrona

Z punktu widzenia akcjonariuszy spoza porozumienia, kluczową kwestią jest wykazanie faktu zawarcia porozumienia. Udowodnienie zawarcia pisemnej umowy nie stwarza kłopotów. Problemy dowodowe mogą mieć miejsce w przypadku ustnych uzgodnień między akcjonariuszami. Jednak trudno sobie wyobrazić jakiekolwiek środki dowodowe pozwalające na wiarygodne udokumentowanie ustnego porozumienia na gruncie upopw. Podejmowanie przez akcjonariuszy zbieżnych decyzji odnośnie działalności spółki publicznej nie może przecież stanowić dowodu na fakt istnienia porozumienia między nimi. Wykonywanie prawa głosu jest podstawowym uprawnieniem akcjonariusza i nie powinno podlegać kontroli pod kątem sposobu jego wykonywania.

Manipulacje WZA

Art. 6 ust. 4 ksh przyznaje akcjonariuszom prawo do żądania od pozostałych akcjonariuszy udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy pozostają oni w stosunku dominacji —zależności oraz do ujawnienia ilości i rodzaju głosów posiadanych przez spółkę dominującą. Pytanie dotyczyć więc będzie zawarcia porozumienia oraz kogo ono wiąże. Odpowiedź powinna być udzielona na piśmie w terminie 10 dni od zadania pytania. W przeciwnym razie akcjonariusz zobowiązany do udzielenia odpowiedzi nie będzie mógł wykonywać prawa głosu z akcji. Zobowiązana do podania informacji spółka nie będzie mogła wykonywać żadnych praw z wszystkich posiadanych przez siebie akcji (łącznie z prawem udziału w walnym zgromadzeniu i udostępniania dokumentów spółki).

Kolejny raz intencja ustawodawcy nie znajduje odzwierciedlenia w praktyce, co może być wykorzystywane również przeciw grupie akcjonariuszy mniejszościowych. Obowiązująca regulacja niewątpliwie zachęca do używania tego uprawnienia nie w celu uzyskania informacji lecz dla wywarcia wpływu na walne zgromadzenia.

Praktyka wykaże, jakie faktyczne zastosowanie znajdą opisane instrumenty prawne. Z pewnością pojawią się również inne sposoby na wykorzystywanie niespójnych regulacji wyłącznie w celu ograniczania prawa głosu, zarówno akcjonariatu większościowego, jak i mniejszościowego.

Autor jest radcą prawnym, wspólnikiem w kancelarii Chałas, Wysocki i Partnerzy

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Chałas

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Prawo nie chroni interesów akcjonariuszy