Premier interweniuje

Piotr Kuczyński, Marek Węgrzanowski
opublikowano: 2004-12-03 00:00

W czwartek nie widać było na horyzoncie niczego, co mogłoby załamać złotego. Wydawało się, że czeka nas kolejny dzień wzrostów. Tym bardziej że rano Leszek Balcerowicz, prezes Narodowego Banku Polskiego, potwierdził brak zamiaru interwencji. Rynek odebrał to jako przyzwolenie na kontynuację wzrostu naszej waluty i rano nastąpiła dalsza wyprzedaż euro i dolara. Kurs USD/PLN ustanowił kolejne siedmioletnie minimum — 3,1080.

Następnie jednak do akcji wkroczył premier Marek Belka. Powiedział, że w najbliższym czasie zwróci się do prezesa NBP i zaprosi Radę Polityki Pieniężnej oraz kierownictwo banku na spotkanie, które będzie poświęcone polityce kursowej i zastanowieniu się wspólnie, co można zrobić w warunkach bardzo szybkiej w ostatnich miesiącach aprecjacji złotego. Do gry włączył się również wicepremier Jerzy Hausner, który powiedział, że takie spotkanie powinno odbyć się jak najszybciej. Tym razem rynek potraktował słowa premierów poważniej. Polska waluta osłabła nieznacznie. O 16.10 dolar wyceniany był na 3,1280 zł, a euro na 4,1770 zł (odchylenie -13,50 proc.).

Osłabienie złotego było w czwartek niewielkie i może być krótkotrwałe. W piątek żadnych istotnych danych makro w Polsce nie będzie, więc złoty powinien wahać się w rytm zmian na światowych rynkach walutowych. Gdyby nadal tracił, to również nie można byłoby zakładać, że zmienia trend. W końcu tygodnia często występuje realizacja zysków. Kolejne wsparcie (bardzo poważne) na EUR/PLN jest na poziomie 4,14 zł. Sygnałem sprzedaży złotego byłoby przełamanie w górę 4,25 zł za euro. Dolar ma wsparcie na poziomie 3,06 zł. Sygnałem sprzedaży złotego byłoby pokonanie linii trendu, czyli 3,20 zł.