"Pretty woman" i elastyczne gadżety

Stara, dobra komedia romantyczna pokazuje, jak bardzo zmienił się świat przez zaledwie trzy dekady. Co będzie za kolejnych 30 lat?

Niedawno miałem okazję obejrzeć po raz setny kultową komedię romantyczną „Pretty Woman” z Julią Roberts i Richardem Gere w rolach głównych. Kiedyś oglądałem, bo był to ulubiony film mojej siostry i mamy, dziś towarzyszy mi żona. Córka jest za mała. To współczesna historia Kopciuszka rozgrywająca się w brutalnym świecie wielkiego biznesu i Hollywood.

Zobacz więcej

Fot. Bloomberg

Nie o Kopciuszku jednak chciałem napisać, lecz o współczesności. To słowo użyte w kontekście „Pretty Woman” trąci już trochę myszką. Film miał premierę w 1990 r., a ja — oglądając go po raz setny — skupiłem się tym razem na czymś, na co wcześniej tak bardzo nie zwracałem uwagi — na nowych technologiach.

Zapracowany milioner Edward Lewis, grany przez Gere’a, pewnego wieczoru, mając u boku piękną Vivian Ward, w którą wcieliła się Roberts, próbuje zdobyć jakieś dane z giełdy w Azji, korzystając ze starego telefonu stacjonarnego. Gdzieniegdzie w filmie pokazywane są olbrzymie telefony komórkowe tak, jak gdyby była to technologia niemal kosmiczna. Króluje oczywiście papier, poranna lektura dużej płachty gazety, a interesy robi się w starym stylu. Nie ma wielkich ekranów dotykowych, błyszczących smartfonów, ani tym bardziej rzeczywistości rozszerzonej, gogli i hologramów.

Trzeba było podnieść staroświecką słuchawkę w hotelowym telefonie stacjonarnym i wydobyć od współpracowników dane giełdowe. Dziś Edward Lewis skorzystałby z aplikacji agencji Bloomberg albo wszedł na MarketWatch czy coś takiego. Świat się zmienił. Banał?

Wieczór z „Pretty Woman” zbiegł się u mnie w czasie z głośnymi premierami smartfonów z giętkimi, zginanymi, czy też składanymi, elastycznymi ekranami. Jak zwał, tak zwał. W dużym uproszczeniu chodzi o to, że producenci gadżetów po latach pracy stworzyli dużo cieńszy ekran, który można wyginać i składać. Powstała więc nowa generacja smartfonów, które są wprawdzie nieco grubsze od tradycyjnych modeli, ale po rozłożeniuoferują większą powierzchnię wyświetlania. Innymi słowy, milioner Lewis z „Pretty Woman” zobaczyłby wykres z Tokio razem z pakietem innych przydatnych danych.

Pierwszą firmą, która pokazała taki smartfon, jest koreański Samsung. Model Galaxy Fold ma trafić do sprzedaży na przełomie kwietnia i maja w cenie 2 tys. USD, czyli znacznie wyższej niż koszt nawet najdroższych tradycyjnych smartfonów. „Składaka” o nazwie Mate X zaprezentował także chiński gigant Huawei. W sieci można zobaczyć również prototypy innych producentów, w tym Xiaomi, nazywanego czasem „chińskim Apple”. Koncern z nadgryzionym jabłkiem w logo też nie próżnuje i plotki głoszą, że przygotowuje swój „iSkładak”.

Tim Cook, prezes Apple’a i następca Steve’a Jobsa, po słabszych od oczekiwań wynikach obiecuje nowości i zapewnia, że jest optymistą w sprawie przyszłości firmy. Inwestorzy napierają, bo iPhone nie jest już o kilka długości przed konkurencją, ale co najwyżej ściga się jak równy z równym z całym zestawem chińskich i koreańskich smartfonów, choć nie brakuje też głosów, że ostatnio jest odrobinę w tyle. Cook w rozmowie z inwestorami powiedział, że producent iPhone’a „sadzi nasiona”, a przyszłe produkty nas powalą. Trudno określić, czy to blef, dobra mina do złej gry, czy też Apple rzeczywiście mógł zrobić coś tak spektakularnego jak smartfon z dotykowym ekranem ponad 10 lat temu.

Nikt dziś nie wie, czy klienci polubią smartfony ze składanymi ekranami, ale pewne jest, że w kolejnych latach będą one pewnie coraz smuklejsze, lżejsze, piękniejsze i tańsze. A za 30 lat, czyli prawie 60 lat po premierze „Pretty Woman”, to już naprawdę trudno przewidzieć, jak będą wyglądały smartfony, jeśli w ogóle jeszcze takie urządzenia będą w użytku. Łatwiej przewidzieć, co stanie się z nami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy