Prezesem się tylko bywa

Ewa Bednarz
opublikowano: 2012-05-31 00:00

Stanica Kresowa – ośrodek jeździecki i gospodarstwo agroturystyczne w jednym – magiczne miejsce Michała Szubskiego, kilka miesięcy temu prezesa PGNiG, dziś – koniarza.

Po prawie 20 latach pracy w jednej z najważniejszych dla polskiej gospodarki spółek i czterech latach kierowania nią, porzucił stanowisko prezesa i zaczął nowe życie. Niektórzy mogą uważać to za szaleństwo, ale Michał Szubski zaplanował je ze szczegółami: wyreżyserował wspólnie z żoną i dorosłym już synem. Nie żałuje. Widać to w uśmiechniętych oczach, radości, z jaką patrzy na swój kawałek ziemi i wspólniczkę — Edytę Szubską.

Edyta i Michał Szubscy z jednym ze swoich końskich pupili (FOT. Tomasz Pikuła)
Edyta i Michał Szubscy z jednym ze swoich końskich pupili (FOT. Tomasz Pikuła)
None
None

Stanowią tandem doskonały. W opowieści o zmianie stylu życia uzupełniają się, dopowiadają, przypominają sobie nawzajem, jak do tego doszło. Można ich słuchać w nieskończoność. Jest w tym historia życia biznesmena i jego kariery, pasja, pozazawodowe marzenia i ciągła radość. Nie zawsze jednak tak było. Lata szefowania PGNiG zmęczyły Michała Szubskiego.

— Wiedziałem, że pracę po kilkanaście godzin na dobę będę musiał przypłacić zdrowiem. Organizm zawsze upomni się o swoje. Patrzyłem w lustro i widziałem szarego człowieka w szarym garniturze z pustką w oczach. Czułem się kompletnie wypalony. Bałem się, że nie odzyskam siebie. Teraz znów potrafię cieszyć się życiem. Plusem jest też rzucenie palenia — mówi.

To plan, nie szaleństwo

Michał Szubski, absolwent prawa na Uniwersytecie Warszawskim i studiów podyplomowych z zarządzania przedsiębiorstwem energetycznym, całe zawodowe życie związał z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem. Zaczął jako specjalista prawnik, następnie był dyrektorem biura prezydialnego PGNiG i dyrektorem Gazowni Warszawskiej. Po wydzieleniu spółek gazownictwa został prezesem Mazowieckiej Spółki Gazownictwa, a po wygraniu konkursu w marcu 2008 r., powołano go na szefa koncernu. Decyzję o przystąpieniu do konkursu na to stanowisko podjął wspólnie z żoną, która pracowała w tej samej firmie i odpowiadała za przetargi. Wygrana męża oznaczała bowiem jej rezygnację z pracy. Decyzja nie była jednak trudna, ponieważ państwo Szubscy uznali, że nadchodzi czas na wdrożenie planu B na dalsze życie.

— Nie wiedziałem, jak długo będę prezesem. Od 1999 r. byłem dziewiątym sprawującym tę funkcję. Jeden z poprzedników przetrwał zaledwie 45 dni, to nie napawało optymizmem. Żona wzięła więc rok bezpłatnego urlopu. Miała wrócić do pracy, kiedy mi podziękują już w pierwszym roku — śmieje się Michał Szubski. Nie tylko mu nie podziękowano, ale wybrano na drugą kadencję, co trochę pokrzyżowało rodzinne plany, które dojrzewały od kilku lat.

— W dniu 35. urodzin zastanawiałem się, jak będzie wyglądało moje dalsze życie. Zdawałem sobie sprawę, że do emerytury mam jeszcze 30 lat i że nie da się tak długo być nieustannie na szczycie. Niestety w Polsce niewiele jest propozycji dla byłych prezesów wielkich firm, którzy chcieliby się wycofać z pierwszej linii. Postanowiłem więc rozwiązać ten problem sam i to szybko — opowiada Michał Szubski.

Menedżer w szkolnej ławce

Pomysłów miał wiele, ale wszystkie z końmi w tle, ponieważ już wcześniej konie były jego głównym hobby. Zanim państwo Szubscy uzgodnili ostatecznie, co będą robili, postanowili zdobyć naukowe podstawy. Przyszły prezes PGNiG poszedł na kolejne studia podyplomowe — Hodowlę Koni i Jeździectwo na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu, a jego żona na Organizację Turystyki i Agroturystyki na warszawskiej SGGW. Podstawy, by wdrożyć plan B, mieli więc mocne. Nadszedł czas działania. Problemy pojawiły się jednak już przy szukaniu odpowiednich terenów.

— Myśleliśmy o Górach Świętokrzyskich, ale tam ziemia jest bardzo poszatkowana i nie było szans, by kupić kilka hektarów na założenie stadniny i ośrodka jeździeckiego — wspomina Michał Szubski.

Zainteresowało ich Podlasie. Edyta Szubska jest białostoczanką, a jej mama od dawna prowadzi na Podlasiu przedsiębiorstwo agroturystyczne.