Prezesi znaleźli nowe zaklęcia na bessę

Kamil Zatoński
opublikowano: 2008-08-01 07:23

Po Apatorze,  DGA i  Radpolu na połączenie buy-backu i dywidendy zdecydował się też  Elektrotim. To wabik na inwestorów

Jeszcze nie tak dawno, w czasie hossy, wiele firm łączyło w jednym czasie splity i „tanie” emisje z prawem poboru. W ostatnich dniach na taką łączoną terapię zdecydował się m.in. Elektrotim. Wrocławska firma już wypłaciła całkiem sporą dywidendę, wysokości 1 zł na akcję (stopa dywidendy przekroczyła 6 proc.), przeznaczając na to niemal cały ubiegłoroczny zysk netto (9,7 mln zł). Na 2 września zwołano już jednak nadzwyczajne walne zgromadzenie, które zajmie się uchwałą o rozpoczęciu skupu akcji własnych. Na ten cel ma iść 4,5 mln zł z kapitału zapasowego. Przy obecnej cenie pozwoliłoby to skupić około 375 tys. papierów, stanowiących 3,8 proc. kapitału. Plany firmy spodobały się inwestorom, ale nie na tyle, by dłużej utrzymać imponujący (przekraczający 7 proc.) wzrost. Na zakończenie sesji w środę zwyżka sięgała 2,4 proc.

Tymczasem nawet 10 proc. wyemitowanych papierów może skupić Radpol, producent wyrobów termokurczliwych z Człuchowa. Ma na to zarezerwowane aż 14,2 mln zł. W środę wykonano pierwszy krok, kupując 53 tys. papierów. Kursem niespecjalnie to ruszyło (wzrósł o 1,7 proc., w trakcie silnie wzrostowej sesji na całym rynku), choć transakcje wykonane przez zarząd stanowiły prawie połowę sesyjnego wolumenu. Podobnie nie było reakcji na wypłaconą niedawno dywidendę wysokości 15 groszy na akcję.

Kij ma jednak dwa końce. Z jednej strony notowania spółek nie potwierdzają, by przeprowadzanie buy-backu i dzielenie się zyskami dawało jakąś przewagę nad resztą rynku. Z drugiej — w przypadku tak mało płynnych walorów, jak Elektrotim i Radpol, skupowanie akcji własnych wpłynie na dalsze zmniejszenie płynności, a w konsekwencji — na duże wahania kursów.

Cały artykuł w piątkowym Pulsie Biznesu. Zapraszamy do lektury!

Kamil Zatoński, [email protected]