Prezydent: misja w Iraku może skończy się pod koniec tego roku

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 07-03-2006, 16:52

Prezydent Lech Kaczyński powiedział we wtorek, że misja polskich żołnierzy w Iraku może skończy się podkoniec tego roku, ale na pewno już w 2007 roku. Prezydent obiecał także, że w wojsku powstanie urząd pełnomocnika ds. kobiet.

Prezydent Lech Kaczyński powiedział we wtorek, że misja polskich żołnierzy w Iraku może skończy się podkoniec tego roku, ale na pewno już w 2007 roku. Prezydent obiecał także, że w wojsku powstanie urząd pełnomocnika ds. kobiet.

    Lech Kaczyński w przededniu 8 marca spotkał się z żonami, matkami, siostrami i córkami żołnierzy pełniących misję w Iraku oraz pielęgniarkami uczestniczącymi w V zmianie Polskiego Kontyngentu Wojskowego.

    "Ta misja (w Iraku) powoli dobiega końca, większość mamy już za sobą" - powiedział prezydent.

    Dodał, że potem Polacy będą uczestniczyć w innych misjach zagranicznych, ale nie na tę skalę, co w Iraku.

    Polskie siły zbrojne obecne są w Iraku, gdzie Polacy dowodzą wielonarodową dywizją, od 2003 r. Obecnie w Iraku służy VI zmiana Polskiego Kontyngentu Wojskowego, dowodzona przez gen. Edwarda Gruszkę, w skład której wchodzi ok. 900 żołnierzy. Ich misja ma głównie charakter szkoleniowo-doradczy.

    "Nasz kraj od lat bierze udział w misjach pokojowych, z których najniebezpieczniejszą jest misja iracka. Decyzja o podjęciu tej misji była decyzją słuszną" - powiedział Kaczyński. Dodał, że obowiązki naszej armii w Iraku odbijają się na żonach i matkach żołnierzy.

    "Wypada też wspomnieć o tych paniach, które biorą bezpośredni udział w misji, jako pracownice lub żołnierze naszych sił zbrojnych. Za to chciałbym bardzo serdecznie podziękować" - zaznaczył prezydent.

    Kaczyński powiedział, że popiera powołanie w wojsku pełnomocnika ds. kobiet. "To jest zjawisko związane z równouprawnieniem, zjawisko, które dotyczy nie tylko naszego kraju, ale wielu innych krajów na świecie" - powiedział prezydent.

    Wiceminister obrony Aleksander Szczygło powiedział dziennikarzom po spotkaniu, że pomysł powołania urzędu pełnomocnika ds. kobiet narodził się na początku stycznia 2006 roku w resorcie obrony.   

    "To jest pomysł wynikający z wiedzy o tym, co się dzieje w krajach członkowskich NATO, gdzie poziom udziału kobiet w armii, to zaczynając od Stanów Zjednoczonych 15 proc., a kończąc na Wielkiej Brytanii 11 proc." - powiedział Szczygło. 

    Dodał, że nie chodzi o to, żeby dochodzić do jakiegoś modelu i zwiększać w Polsce udział kobiet w wojsku, ale by tym, które chcą służyć w armii, stworzyć do tego warunki. "W ubiegłym roku do zawodowej służby przyjęto w Polsce słownie jedną kobietę, a było o wiele więcej zgłoszeń. Powstaje więc pytanie, co jest powodem pewnych barier" - powiedział wiceminister.

    Wyjaśnił, że taki pełnomocnik jest potrzebny, ponieważ kobiety w wojsku wymuszają zmianę m.in. ustaw o służbie zawodowej oraz zapisów o urlopach macierzyńskich, które powinny być wprowadzone w większym zakresie dla kobiet, które służą w wojsku. "Teraz w wojsku służy niecałe 600 kobiet, najwięcej w służbach zabezpieczających, czyli w ochronie zdrowia, prokuraturze, sądownictwie" - powiedział Szczygło.

    Młodszy chorąży Marzena Wojciechowska powiedziała dziennikarzom po spotkaniu, że z jej punktu widzenia nie jest trudno być kobietą w wojsku. "W korpusie medycznym nie odkryłam żadnej dyskryminacji, ale też nie ma żadnych forów" - podkreśliła.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane