Czytasz dzięki

Private equity na zakręcie

  • Alina Treptow
opublikowano: 29-09-2015, 22:00

Advent International, w ślad za EQT, zamyka warszawskie biuro. Fundusze nie mają czego szukać w Polsce? Zależy czego szukają…

Fundusze private equity zmieniły oblicze niejednej branży. Teraz dużo się dzieje na ich własnym podwórku. Po grupie EQT, która poinformowała o zamknięciu warszawskiego biura kilka tygodniu temu, przyszła kolej na Advent International. Choć na głównej stronie funduszu Polska wciąż widnieje, biuro prasowe potwierdza, że Advent zamierza zamknąć biuro w stolicy.

Gdy Monika Morali-Efinowicz została dyrektorem zarzadzajacym polskiego oddziału Adventu International, fundusz zainwestował nad Wisła w takie spółki jak wydawniczy WSIP, medyczne Polsko- -Amerykanskie Kliniki Serca i handlowy Eko Holding.
Zobacz więcej

WIELKIE RZECZY:

Gdy Monika Morali-Efinowicz została dyrektorem zarzadzajacym polskiego oddziału Adventu International, fundusz zainwestował nad Wisła w takie spółki jak wydawniczy WSIP, medyczne Polsko- -Amerykanskie Kliniki Serca i handlowy Eko Holding. Marek Wiśniewski

— Poszukujemy najbardziej efektywnych sposobów na wykorzystanie naszych zasobów do szukania interesujących inwestycji i budowania ich wartości. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy się inwestować w Polsce za pośrednictwem naszych europejskich struktur zajmujących się konkretnymi sektorami, jednocześnie nieco zmniejszając naszą obecność w Polsce. Taki model działania sprawdził się już na innych rynkach, np. w Holandii, Belgii, Danii czy na Bałkanach, na których nasze zespoły tylko w ciągu ostatnich trzech lat zrealizowały osiem inwestycji — odpowiada biuro prasowe Advent International. Na pytania dotyczące kwestii personalnych fundusz nie odpowiedział.

Nie wszystko się udało

Obecnie w polskim portfelu Advent ma dwie inwestycje: Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca, które są w trakcie procesu sprzedaży, oraz Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne (WSiP). Wycena spółki medycznej przekracza 1 mld zł, dla WSiP jednak, zdaniem ekspertów, trudno będzie znaleźć inwestora. Advent planował wyjść z inwestycji w ubiegłym roku. Przeszkodził mu rząd, który wzniecił rewolucję na rynku wydawnictw edukacyjnych, wprowadzając finansowane przez państwo darmowe podręczniki dla klas I-III.

Dla WSiP oznaczało to znaczny ubytek przychodów, ścięcie wyceny i prognoz. Nieudana była też przygoda Adventu z polską branżą handlową. W 2012 r. fundusz wydał ponad 330 mln zł na przejęcie Eko Holdingu. Zamierzał rozwinąć dolnośląską sieć marketów Eko i konsolidować rynek, ale z planów nic nie wyszło. W sierpniu ubiegłego roku Eko sprzedano. Za ile — nie wiadomo, ale w zgodnej opinii branży fundusz dobrze na tej inwestycji nie wyszedł.

W historii Adventu, która sięga w Polsce ponad 20 lat, jest jednak również sporo udanych projektów. Pierwsza inwestycja w park dystrybucyjny Warsaw Distribution Center została zrealizowana w 1994 r. Cztery lata później uruchomiono warszawskie biuro. Fundusz przyczynił się też do wzrostu Star Foods (znany producent słonych i słodkich przekąsek, obecnie należący do PepsiCo), medialnych spółek Eurozet i Radio Kolor i finansowych, jak Ultimo, specjalizujące się w obrocie wierzytelnościami. W portfelu miał też producenta zderzaków, firmę Kamax, oraz chemii budowlanej — Bolix.

Fundusze mają pod górkę

Zdaniem ekspertów, decyzja Adventu świadczy o przesileniu na rynku private equity. Są jednak fundusze postępujące wbrew temu trendowi. Biuro w Warszawie otwiera np. CVC Capital Partners, nowy właściciel PKP Energetyka. Powszechnie jednak rynek jest uważany za coraz trudniejszy — dużych transakcji jest jak na lekarstwo, konkurencja wciąż jest duża, lista spółek skarbu państwa przeznaczonych na sprzedaż też się kurczy.

Prywatni inwestorzy, budujący biznesowe imperia, również nie chcą pozbywać się udziałów w firmach. Fundusze private equity narzekają też na zbyt wysokie oczekiwania cenowe dotyczące potencjalnych transakcji i na to, że często przegrywają w licytacjach z inwestorami strategicznymi (jak w przypadku Bupy i Lux Medu). Wygrywają te fundusze, które samodzielnie wyszukują transakcje.

— Wielu inwestorów wchodziło na nasz rynek jeszcze w poprzedniej dekadzie, nie wszyscy mogą pochwalić się sukcesami. Po tak długim okresie czas na podsumowanie, stąd decyzje nielicznych podmiotów o wycofaniu się z niezmiennie atrakcyjnego rynku polskiego. Kluczem do sukcesu w tej branży są lokalna obecność i doświadczenie oraz cierpliwe chodzenie własnymi ścieżkami w poszukiwaniu transakcji — uważa Krzysztof Krawczyk, który z Innovy Capital przejdzie do CVC.

Średnie jest piękne

Zdaniem przedstawicieli branży, proste kopiowanie londyńskich czy nowojorskich strategii nad Wisłą kiepsko się sprawdza.

— Kilkanaście lat temu private equity miały ambicję stworzyć w Polsce skalę porównywalną do największych światowych graczy. Przy największych transakcjach przegrywają jednak z potentatami zarządzanymi z Londynu. Na naszym rynku najlepiej idzie funduszom o średniej skali 200-400 mln EUR, inwestującym ok. 30 mln EUR w jedną firmę — mówi Ryszard Wojtkowski, zarządzający Resource Partners.

Czy biuro i ludzie na miejscu to warunek powodzenia funduszu na lokalnym rynku? Henryk Orfinger, współwłaściciel kosmetycznej Dr Ireny Eris, który (choć nie planuje sprzedaży biznesu) regularnie spotyka się z funduszami, uważa, że nie.

— Przy takich luźnych rozmowach wystarczy na miejscu dobry doradca. Własne struktury, z punktu widzenia przedsiębiorcy, nabierają znaczenia dopiero wówczas, gdy zaczyna się proces sprzedaży, i później, gdy spółka trafia do portfela funduszu — mówi Henryk Orfinger. © Ⓟ

Na rynku wciąż ruch

Część funduszy zmienia profil. EQT, zanim podjął decyzję o zamknięciu biura, nastawił się na inwestycje w małe i średnie spółki. Penta Investments skupiła się na inwestycjach nieruchomościowych. Oresa Ventures, której działalność w Polsce stała pod znakiem zapytania, zebrała nowy fundusz i również zmienia profil. O inwestycje walczy założony dwa lata temu Waterland. Dużo się dzieje w sektorze nierucho- -mości i infrastrukturze. Na rynku chcą się rozpychać takie fundusze jak Lone Star, udziałowiec GTC. Nowy fundusz zebrał też międzynarodowy gigant Montagu, który uważa Polskę za jeden z kluczowych rynków. Aktywne są takie fundusze, jak Abris, Innova Capital, Mid Europa Partners i Enterprise Investors.

OKIEM EKSPERTA

Być blisko albo… nie być

MACIEJ CIEŚLAK

partner zarządzający w Holon Consultants

Inwestorzy globalni mają zniekształcony obraz polskiego rynku. Cały czas widzą największy kraj regionu z blisko 40 mln mieszkańców, rosnący PKB, napływ inwestycji zagranicznych, spodziewają się więc dużych transakcji rzędu 100 mln USD/EUR. Tymczasem tak dużych projektów jest w Polce niewiele, a w regionie CEE coraz częściej odbywają się poza Polską. Nie oznacza to jednak, że możliwości inwestycyjne się skończyły — one są, ale w segmencie projektów o wartości 10-50 mln EUR, gdzie rzeczywiście dużo się dzieje. Muszę jednak przyznać, że widać przesilenie na rynku. Duże zagraniczne fundusze stanęły przed dylematem: zmienić strategię i zostać, zmniejszając skalę projektów i poszerzając zakres branż, czy się wycofać. Z mojego doświadczenia wynika, że obecność na miejscu jest arcyważna. Większość polskich firm działa poza dużymi miastami, gdzie kwestia zaufania jest szczególnie istotna, bo przedsiębiorca jest lokalnie znany, ponosi odpowiedzialność społeczną, zatrudnia znajomych etc. Zagraniczni przedstawiciele często odbijają się od ściany i są zmuszeni zatrudnić lokalnego doradcę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow, Magdalena Wierzchowska współpraca Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy