— Gdybym przed rozpoczęciem procesu sprzedaży Proamy ułożył listę życzeń dotyczącą nowego właściciela, to w tym momencie mógłbym powiedzieć, że wszystkie się spełniły — mówi Robert Sokołowski, dyrektor generalny Proamy.
Radość nie powinna nikogo dziwić, bo udała mu się trudna sztuka. Znalazł chętnego na sześciomiesięczny start-up w tradycyjnej i niedającej szansy na szybkie zyski branży, jaką są ubezpieczenia. Dodatkowo zaś kupujący — czesko-włoski Generali PPF Holding — nie ma zamiaru likwidować Proamy. Mimo że ma już dobrze prosperujący biznes ubezpieczeniowy nad Wisłą (ósme miejsce na rynku), to dalej będzie finansował jej rozwój. Widzi w tym szansę na zwiększenie udziału w rynku.
— Polska jest dla nas strategicznym krajem. Charakteryzuje się jednym z najwyższych wskaźników wzrostu wśród znaczących rynków ubezpieczeniowych Europy Środkowej i Wschodniej. Nabycie Proamy pomoże nam rozszerzyć działalność — tłumaczy Ladislav Bartonicek, prezes Generali PPF Holding.
To podejście było widoczne już w drugiej połowie ubiegłego roku, kiedy Generali PPF stanęło do wyścigu o Wartę. Zostało jednak przelicytowane i wicelidera polskiego rynku kupił niemiecki Talanx. Generali PPF Holding i francuska Groupama na razie podpisałyumowę o sprzedaży Proamy, zamknięcie transakcji potrwa kilka miesięcy, bo wymagana jest zgoda nadzorów finansowych w Czechach i we Francji. Cena nie została ujawniona, ale z rynkowych szacunków wynika, że nie przewyższa 5 mln EUR (21 mln zł). Na tyle są wyceniane dotychczasowe inwestycje Francuzów, m.in. w systemy IT. Według Roberta Sokołowskiego, zmiany właścicielskie nie zmienią strategii biznesowej Proamy. Nadal będzie sprzedawała polisy w kilku kanałach, z których najważniejszymi będą agenci oraz direct. Nowy właściciel postawił przed firmą ambitny cel: podwojenie tempa sprzedaży w 2013 r. W ciągu sześciu miesięcy od wejścia na polski rynek ubezpieczyciel sprzedał ponad 100 tys. polis.
— Nie ma żadnych planów związanych z połączeniem Proamy z innymi towarzystwami należącymi do Generali PPF Holding. Nie będziemy także podlegać polskim spółkom grupy. Celem transakcji nie jest szukanie synergii, ale utrzymanie błyskawicznego wzrostu rynkowego naszej firmy — podkreśla szef Proamy.
— Z punktu widzenia spółek grupy Generali Polska transakcja przejęcia Proamy przez Generali PPF nie zmienia niczego w działalności operacyjnej. Będziemy funkcjonować jako dwa oddzielne podmioty, które działają na podstawie dwóch różnych modeli biznesowych — mówi Paweł Wróbel, rzecznik prasowy Generali Polska.
Na razie nie wiadomo, w jakiej formie prawnej będzie działała nowa Proama (teraz jest oddziałem francuskiej Groupamy i w Polsce działa na podstawie europejskiego paszportu). Według Roberta Sokołowskiego, utrzymanie takiego modelu jest prawdopodobne, ale wiążące decyzje jeszcze nie zapadły.
— W takiej sytuacji funkcjonowalibyśmy jako oddział Generali PPF — mówi szef ubezpieczyciela.
Jego zdaniem takie rozwiązanie będzie wymagało utworzenia nad Wisłą nowego oddziału i przeniesienia do niego portfela klientów. Groupama sprzedała Proamę ze względu na problemy finansowe, w których się znalazła. Francuzi ponieśli gigantyczne straty na greckich obligacjach i miejscowy regulator zmusił ich do wyprzedaży majątku w celu spełnienia wymogów kapitałowych. Proama to malutka część ich biznesu, jaka idzie pod młotek, np. w czerwcu Groupama sprzedała Allianzowi za około 100 mln EUR pośrednika ubezpieczeniowego Gan.