Progejowskie sygnalizatory zniknęły z Linzu

Na światłach znów zatrzymują pieszych pojedyncze "ludziki", zamiast par

Sygnalizacja świetlna ma kierować ruchem ulicznym, a nie udzielać porad, jak żyć — tak argumentuje swoją decyzję nowy prawicowy burmistrz Linzu w Austrii.

Pomysł, aby sygnalizatory zamiast zwykłych ludzików stojących lub idących podświetlały pary ludzików, zarówno hetero-, jak i homoseksualnych, pojawił się najpierw w Wiedniu w związku z odbywającym się tam festiwalem Eurowizja, który rok wcześniej wygrał(a) pochodząca z Wiednia drag queen Conchita Wurst. Idea została szybko podchwycona przez inne miasta, m.in. Salzuburg i Linz.

Mocno nie spodobała się natomiast prowadzącej w sondażach opinii prawicowej Partii Wolności FPÖ, która najpierw pozwała do sądu radną Wiednia, stojącą za pomysłem nowych sygnalizatorów, a teraz nakazała demontaż nietypowego oznakowania ulicznego w Lizu, gdzie doszła do władzy.

— Taka sygnalizacja była niepotrzebnym wyrzucaniem w błoto pieniędzy podatników — powiedział Markus Hein z FPÖ.

Jego zdaniem, prawa osób homoseksualnych w Austrii są już wystarczająco promowane. Nie wiadomo, ile za montaż alternatywy dla zwykłych ludzików zapłacił Linz, ale wiadomo, że w Wiedniu kosztowały one budżet miasta 63 tys. EUR.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Progejowskie sygnalizatory zniknęły z Linzu