Proponowane przez fiskusa podatki są nie do przyjęcia

Kazimierz Krupa
06-06-2001, 00:00

Proponowane przez fiskusa podatki są nie do przyjęcia

Jest bilans otwarcia i bilans zamknięcia. Ten pierwszy służy rozpoznaniu sytuacji na wejściu i planowaniu możliwych do zrealizowania w najbliższym czasie przedsięwzięć, ten drugi — przynajmniej w myśl kodeksu spółek handlowych — skwitowaniu zarządu. Rząd — to w gruncie rzeczy to samo co zarząd w przedsiębiorstwie. Aż szkoda więc, że podobne obyczaje — rodem z k.s.h. — nie upowszechniły się w polityce. Bo co prawda ciągłość w zarządzaniu, niezależnie na jakim poziomie, jest jednym z podstawowych warunków powodzenia, to jednak dobrze jest przewidywanym następcom zostawić pewne pole manewru. Chociażby po to, by nie zaczynali swojej pracy od zmieniania wszystkich decyzji poprzedników.

Dyskusja o reformie systemu podatkowego trwa w Polsce od samego początku transformacji gospodarczej, czyli od 12 lat. Kolejne proponowane rozwiązania naznaczone były znamieniem tymczasowości i oczekiwania na spójny i kompleksowy system uwzględniający interesy i budżetu, i społeczeństwa — czyli oczekiwaniem na utopię. Podatki nie są od tego, by się komukolwiek podobały, podatki są od tego, by je płacić — mawiają pragmatyczni czasami do bólu Amerykanie. I niestety mają rację. Jedyna znana z historii metoda badania, czy system podatkowy jest sprawiedliwy, to ta, że należy uważnie obserwować poddanych przy każdej regulacji podatkowej. Jeżeli płaczą i płacą — wszystko jest w porządku. Jeżeli śmieją się — i nie płacą, nie należy ich karać, tylko podatki natychmiast obniżyć.

W ramach wtrącenia i swojego głosu do dyskusji o systemie podatkowym w Polsce Ministerstwo Finansów, pod obecnym kierownictwem, również przedstawiło propozycję nowych rozwiązań, a nawet dwie. W Białej Księdze Podatków została zasygnalizowana idea jednej stawki podatkowej dla wszystkich, niezależnie od dochodów. Ponieważ nie towarzyszyła temu jakakolwiek dyskusja, nie propagowano tego rozwiązania — ten próbny balon spadł równie szybko jak został nadmuchany. Miało się wrażenie, że sami autorzy przerazili się rewolucyjnością zaproponowanego rozwiązania. A szkoda. Do tej idei z pewnością warto powrócić w przyszłości.

By jednak nie pozostać bez inicjatywy, MF zaproponowało kolejne rozwiązanie (patrz wykres). Obejmuje ono przejście z trzech na dwie stawki podatku i ich powolne obniżanie, likwidację wielu ulg i zwolnień podatkowych (w tym m.in. dużej ulgi mieszkaniowej i zwolnień przedmiotowych z tytułu zasiłków rodzinnych). Tak naprawdę wszystko dobre, co można o kolejnej propozycji MF powiedzieć, to tylko to, że jest. To znaczy, z pewnością idea jest słuszna: zmniejszenie liczby i obniżka stawek podatkowych, likwidacja bądź ograniczenie wielu ulg i zwolnień, słowem — zasadnicze uproszczenie całego systemu podatkowego. Tyle że realizacja ostatniego ministerialnego pomysłu oznaczałaby w praktyce podwyżkę podatków od dochodów osobistych dla wszystkich, pogłębienie chaosu prawnego i organizacyjnego, możliwość zaskarżenia rozwiązań szczegółowych. Wtedy ministrowi finansów pozostawałoby już jedynie — jak ma to w zwyczaju — apelowanie do przyzwoitości swoich urzędników i obywateli.

Najlepszym komentarzem do tych propozycji jest wynik badania, jakie przeprowadziła PBS z Sopotu: najlepiej niech pozostanie tak jak jest.

Dwie stawki — dużo zamieszania: W propozycjach MF nie widać myśli przewodniej — poza jedną. Od 2002 roku stawka górna jest zawsze dwukrotnie wyższa od dolnej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Proponowane przez fiskusa podatki są nie do przyjęcia