Pruski: decydujące starcie

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 17-06-2009, 00:00

Hitchcock i Kafka w jednym. Zaczęło się od trzęsienia ziemi tydzień temu.

Posadę straci szef PKO BP albo minister Grad

Hitchcock i Kafka w jednym. Zaczęło się od trzęsienia ziemi tydzień temu.

6:1 — takim stosunkiem głosów zapadły decyzje na przedwczorajszej radzie nadzorczej PKO BP, która negatywnie oceniła pomysł wypłaty całego zysku, dokapitalizowania banku oraz pracę prezesa Jerzego Pruskiego i Tomasza Mirończuka, wiceprezesa. Co znamienne, przeciw uchwałom głosował przedstawiciel Ministerstwa Finansów, skąd podobno miał wyjść pomysł wypompowania dywidendy, żeby potem, drugą ręką, zasilić bank kapitałami, emitując akcje o wartości 5 mld zł. W resorcie mocne oparcie ma prezes PKO BP, który jest w dobrych relacjach z Jackiem Rostowskim, ministrem finansów. To może okazać się bardzo cenna znajomość w tych bardzo trudnych dniach dla Jerzego Pruskiego.

Klamka zapadła

Z naszych informacji wynika, że Aleksander Grad, minister skarbu, jest zdecydowany zdymisjonować szefa banku. I to od pewnego czasu. Potrzebował tylko pretekstu. Początkowo wydawało się, że fiasko związane z kupnem AIG Bank Polska może być dobrym powodem. Prezes Pruski ostatecznie jednak od transakcji odstąpił. Resort skarbu postanowił więc spokojnie poczekać na czerwcowe walne, które po prostu nie dałoby absolutorium prezesowi.

Ministerstwo nie doceniło jednak Jerzego Pruskiego. Nie po raz pierwszy zresztą. Tydzień temu przeprowadził przez zarząd uchwałę o rekomendacji dla walnego w sprawie wypłaty dywidendy połączonej z emisją akcji. Podobno wbrew ustaleniom z właścicielem.

— Sprawa dywidendy była dyskutowana między Ministerstwem Finansów i skarbu już od co najmniej czterech miesięcy. Nie mówiło się jeszcze o kwotach, chociaż raczej miała to być duża dywidenda, większa niż standardowe 30 proc. — mówi anonimowy pracownik resortu skarbu.

Aż do poprzedniego walnego, które w kwietniu wymieniło niemal połowę rady nadzorczej PKO BP, dywidendą rada, w starym składzie, nie zajmowała się w ogóle. Sprawą zajęła się, gdy okazało się, że budżet coraz bardziej potrzebuje pieniędzy. Jak już pisaliśmy, rada miała się umówić z prezesem, że PKO BP najpierw uplasuje emisję, a potem wypłaci zaliczkową dywidendę.

— Pieniądze trafiłyby do budżetu na koniec roku. Minister Rostowski potrzebuje ich na teraz — mówi nasz rozmówca z resortu skarbu.

Pomożecie?

I wtedy Jerzy Pruski wyciągnął pomocną dłoń do ministra finansów. Obydwaj kojarzeni są ze środowiskiem Leszka Balcerowicza, gdzie cała koncepcja dywidendy połączonej z dokapitalizowaniem miała się narodzić.

— Decyzja rady nadzorczej o braku poparcia dla prezesa może świadczyć o tym, że jego dni są policzone. Wcale tak nie musi być. Zagrożona jest też pozycja ministra Aleksandra Grada — mówi anonimowy przedstawiciel resortu skarbu.

Na jednej szali jest fotel prezesa PKO BP i jego personalny konflikt z szefem resortu skarbu. Na drugiej: coraz większe potrzeby budżetu i 1,5 mld zł do wyjęcia z banku. A w tle jest jeszcze emisja akcji.

— Czy możliwa jest sprzedaż papierów banku bez prezesa? Nie. Jeśli walne go odwoła, będzie musiało rozpisać konkurs na stanowisko szefa banku, który potrwa co najmniej miesiąc. Emisja się odsunie w czasie. Podobnie jak dywidenda zaliczkowa — mówi analityk bankowy.

I spekuluje:

— Między ministrem skarbu i finansów jest ewidentny spór. Pytanie, na kogo postawi premier w sytuacji, gdy trzeba znowelizować budżet? — pyta nasz rozmówca.

— Odwołanie ministra Grada nie rozwiąże problemu. Razem z nim trzeba byłoby zmienić radę nadzorczą PKO BP, która jest wrogo nastawiona do prezesa — mówi osoba zbliżona do rady nadzorczej.

Według niej najbardziej możliwy jest taki scenariusz: walne odwołuje prezesa, rada rozpisuje konkurs, żeby najpóźniej w ciągu miesiąca wybrać nowego szefa banku.

— Przy dobrej organizacji emisja trafia na rynek we wrześniu, a w listopadzie rząd dostaje zaliczkową dywidendę — wyjaśnia nasz rozmówca.

Zwraca też uwagę na mocną pozycję w rządzie Grada i ważną rolę, jaką odgrywa w negocjacjach z Eureko. Jeśli doprowadzi sprawę do pomyślnego końca, jeszcze ją umocni.

Zaczekajmy na walne

Tyle nieoficjalnych informacji. Oficjalnie Jerzy Pruski w wypowiedzi dla PAP wyraził zaskoczenie z decyzji rady nadzorczej. Podobnie jak Maciej Wewiór, rzecznik resortu skarbu, radzi zaczekać na decyzje walnego.

— Rekomendacje rady nadzorczej nie są wiążące dla akcjonariuszy, którzy dokonają merytorycznej oceny pracy — mówi Maciej Wewiór.

Walne przyjrzy się m.in. sprawie kupna AIG Bank Polska oraz, jak bank rozwijał akcję kredytową.

— Naszym zdaniem, można byłoby ją rozszerzyć. Dlatego oceniamy, że wypłata całego zysku w tym kontekście nie jest dobrym rozwiązaniem — mówi rzecznik PKO BP.

Pytani przez nas analitycy bankowi obstawiają, że na walnym dojdzie "do historycznego kompromisu". Prezes fotel zachowa, a bank wypłaci mniejszą dywidendę.

PKO BP kupi PZU?

Adrian Boczkowski

Tak przynajmniej spekuluje DI BRE Banku. I ma ku temu solidne powody. Byłaby to transakcja roku.

Zdecydowanie lepsze niż rynek zachowanie się kursu PKO BP w ostatnich dniach może mieć związek ze scenariuszem, jaki kreśli przed bankiem DI BRE Banku. W raporcie wydanym 9 czerwca, czyli zaraz po ujawnieniu przez PKO BP chęci wypłaty megadywidendy i przeprowadzenia megaemisji akcji, broker stawia na przejęcie przez bank ubezpieczeniowego giganta, jakim jest PZU. To byłaby rewelacyjna wiadomość dla posiadaczy akcji PKO BP. Do tej pory rynkowe spekulacje mówiły bowiem co najwyżej o wejściu PZU lub BGK do akcjonariatu PKO BP.

DI BRE Banku podkreśla, że nie znamy warunków ewentualnej transakcji, podobnie jak trudno oszacować jej prawdopodobieństwo. Wzrosłoby one, gdyby 30 czerwca walne zgromadzenia obu spółek przegłosowałyby zaproponowane przez zarządy uchwały. Wtedy PZU i PKO BP miałyby otwartą drogę do transakcji. Zrealizowałby się wtedy plan stworzenia dużej grupy finansowej o zasięgu europejskim, a PKO BP stałoby się największą grupą bankassurance w regionie.

DI BRE Banku widzi tu słusznie biznesowe szanse dla PKO BP. Bank zdywersyfikowałby operacje w ramach grupy kapitałowej, zyskał potencjał do rozwoju nowej bazy produktowej, a także, co niezmiernie ważne, dostęp do dużych pieniędzy PZU, czyli źródła depozytów. Jednocześnie Eureko, sprzedając udziały i realizując zysk z inwestycji, przestałoby ciążyć PZU w akcjonariacie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy