Przecież się trujesz!

Agnieszka Ostojska-Badziak
opublikowano: 22-03-2004, 00:00

Badania wykazały: od firm tytoniowych wymaga się informacji o skutkach zdrowotnych palenia. Liczne pozwy sądowe od klientów chorych na raka potwierdzają tę potrzebę.

Czarno-białe ogłoszenia: papierosy o niższej zawartości substancji smolistych nie są bezpieczniejsze bądź zdrowsze dla palacza. Adnotacja odsyła do adresu, pod którym można uzyskać bezpłatną broszurkę ze szczegółami. Tak Philip Morris Polska rozpoczął swą kampanię informacyjną. Nic dziwnego. Firmę niemało kosztowały procesy, wytoczone przez klientów-palaczy chorych na raka.

Akcja miała początek w czerwcu 2003 roku w Szwajcarii — dokąd amerykańska firma przeniosła siedzibę. Ulotki dołączano do każdej paczki papierosów, w prasie ukazywały się zaś ogłoszenia. Stopniowo wprowadzano ją również w innych krajach — w Belgii, Brazylii, Meksyku, Rosji, Szwecji oraz Wielkiej Brytanii. W Polsce paczki papierosów z ulotkami pojawiły się w sprzedaży 10 marca 2004. Informują palaczy o wpływie palenia na zdrowie.

— To nie kampania, lecz rozszerzenie naszych starań. Badania wykazują, że od firm tytoniowych oczekuje się, by otwarcie mówiły o skutkach zdrowotnych palenia. Nie można odnosić sukcesów w biznesie, jeśli ignoruje się społeczne oczekiwania. Poza tym opisy takie jak „mild” „light”, „ultra light” służą często klientom do porównywania marek pod kątem takich cech jak deklarowana przez producenta zawartość substancji smolistych. Ale to nie oznacza, że te produkty są zdrowsze — mówi Iwona Sarachman z Philip Morris Polska.

Z punktu widzenia biznesowego ostrzeżenie producenta przed skutkami używania własnego produktu to podcinanie gałęzi, na której się siedzi. Ale — według przedstawicieli koncernu — akcja jest również długoterminową inicjatywą biznesową, wspierającą zmianę nastawienia społeczeństwa do producentów papierosów.

— Chcemy, by postrzegano nas jako firmę odpowiedzialną społecznie. Sprzedajemy kontrowersyjny produkt, lecz postępujemy zgodnie z zasadami etyki. Atmosfera wokół naszej branży nie pomaga w biznesie. Nastawienie wobec nas jest negatywne, ale nie możemy nie robić nic tylko dlatego, że ludzie wątpią w szczerość naszych intencji — twierdzi Iwona Sarachman.

Wątpliwe jednak, by ostrzeżenia firmy powstrzymały palaczy przed sięgnięciem po następnego papierosa — ci listę zagrożeń zwykle znają na pamięć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Ostojska-Badziak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Media / Przecież się trujesz!