Przed nami dekada zmian

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2015-10-28 22:00

Rozmowa z Danielem Trzaskowskim, dyrektorem sprzedaży flotowej Volkswagen Leasing

Polacy są finansowymi konserwatystami. Jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie, zanim przy zakupie aut na poważnie zaczną korzystać z nowoczesnych rozwiązań finansowych.

„Puls Biznesu”: Firmy w Polsce wciąż często kupują samochody za gotówkę. Dlaczego?

Daniel Trzaskowski, dyrektor sprzedaży flotowej Volkswagen Leasing: To prawda. Ale dobrze jest spojrzeć na to zjawisko z perspektywy preferencji menedżerów tych przedsiębiorstw. Jeżeli klient kupuje pojazdy za gotówkę, to dlatego, że chce je „mieć”. Dla wielu osób świadomość posiadania firmowych aut wiąże się z poczuciem, że są one inwestycją, a nie — jak w mojej ocenie powinno być — narzędziem pracy. Konieczność jednorazowego wydania dużej kwoty i mniejszych korzyści podatkowych może być w takim przypadku mniej ważna niż pewność, że nie jest się od nikogo finansowo uzależnionym, a samochody można w dowolnej chwili sprzedać.

Są również menedżerowie, którzy twierdzą, że „płacąc za samochody gotówką, wydają mniej”.

Są. Ale to przekonanie zwykle nie jest prawdziwe. Po pierwsze, nawet jeżeli firma ma nadpłynność finansową, to włożenie takich pieniędzy na lokatę przyniosłoby zysk, a przy atrakcyjnej ofercie leasingu może on być podobny. Po drugie: tzw. utracone korzyści, które klient będzie miał, jeżeli zamiast przeznaczyć pieniądze na inwestycje i rozwój firmy, wyda je na zakup aut do floty. Są też — co prawda nieliczne — firmy, których polityka opiera się na częstej wymianie samochodów na nowe, na przykład co rok. Przykładem mogą być wypożyczalnie aut, które też potrzebują zewnętrznego finansowania. Taki produkt jak leasing operacyjny, który zgodnie z ustawą o rachunkowości musi trwać minimum 24 miesiące, nie jest dla nich odpowiednim rozwiązaniem. Mogą skorzystać z oferty kredytu lub leasingu finansowego (kapitałowego).

A zwykły kredyt. To dobry pomysł dla firm i dla Kowalskiego?

Wśród szefów firm kredyt na zakup pojazdu jest zdecydowanie mniej popularny niż leasing, ale dla klientów indywidualnych wciąż jest najpopularniejszą formą finansowania zakupu auta. Skoro można mieć auto bez gotówki, a koszty rat kredytu mieszczą się w budżecie domowym, to dlaczego z tego nie skorzystać? Wśród rynkowych ofert szczególnie atrakcyjne dla nabywców jest wprowadzone w ostatnich dwóch latach finansowanie z wysoką wartością końcową. Co daje klientom taki kredyt? Po pierwsze: miesięczne raty są dużo niższe niż w tradycyjnym kredycie samochodowym, ponieważ podczas trwania umowy klient spłaca w ratach tylko część wartości samochodu, a nie całą jego cenę. Płaci jedynie za to, z czego naprawdę korzysta. Dzięki temu w ramach zbliżonych miesięcznych kosztów można sobie pozwolić na lepiej wyposażony lub lepszy model wybranej marki.

Czego oczekują klienci, którzy się decydują na kredyt samochodowy?

Niskich kosztów. To właśnie one należą do najważniejszych kryteriów, jakie klienci biorą pod uwagę po wybraniu marki i modelu auta. Badania prowadzone przez Volkswagen Bank i Volkswagen Leasing wskazują również, że rośnie grupa nabywców, którzy kładą nacisk na wygodę i elastyczność oferty. Dlatego kredyty z wysoką wartością końcową pojazdu opierają się na prostych zasadach: nabywca od początku jest właścicielem samochodu, wpłata własna może wynieść nawet 0 proc. (w zależności od marki i modelu), a umowa trwa krócej niż przy tradycyjnych kredytach, najczęściej trzy lub cztery lata. Po tym okresie klient może wybrać jedną z opcji zakończenia umowy: zwrócić samochód do dealera i — na przykład — zmienić go na nowy model w ramach kolejnej umowy lub zostawić sobie auto, spłacając jego wartość końcową jednorazowo albo w kolejnych ratach. To kupujący podejmuje decyzję, które rozwiązanie jest dla niego najkorzystniejsze na danym etapie życia. Dzięki kredytowi z wysoką wartością końcową co kilka lat można więc sprawnie zmienić samochód na nowy, nie tracąc czasu na jego odsprzedaż po okresie użytkowania.

A jak to jest w leasingu z wysoką wartością?

Mechanizm jest bardzo podobny i korzystny dla nabywców — z niskimi ratami i niewielką lub zerową opłatą wstępną. Na zakończenie umowy leasingowej można zwrócić samochód dealerowi lub zostawić sobie, spłacając jednorazowo jego wartość końcową.

Czy takie produkty są popularne w Polsce?

Po kredyt i leasing z wysoką wartością końcową sięga coraz więcej klientów. Ale to nadal niewielki odsetek. Liczymy się z tym, że proces przechodzenia na takie finansowanie musi potrwać. W Niemczech taka ewolucja zajęła 10 lat, ale teraz w ponad 70 proc. transakcji zakupu aut na kredyt i w leasingu wykorzystuje się produkty finansowe z wysoką wartością końcową. W Kanadzie ten odsetek wynosi nawet około 80 proc.

Czy coś jeszcze się zmienia w podejściu klientów do finansowania firmowych aut?

Tak. Nie ukrywam, że cieszą mnie takie sygnały z rynku, jak na przykład przechodzenie klientów na bardziej zaawansowane formy finansowania samochodów: z zakupów za gotówkę na leasing, a z leasingu — na wynajem długoterminowy. Taki wynajem nazywany w najbardziej zaawansowanej formie full service leasingiem łączy finansowanie z zestawem dodatkowych usług: serwisem mechanicznym, ubezpieczeniami i assistance, likwidacją szkód, wymianą opon, kartami paliwowymi, raportowaniem. Firma może dzięki temu skupić się na swoim głównym biznesie, a za pełną mobilność i obsługę firmowych samochodów odpowiada dostawca usług flotowych.

Czy z tych zalet mogą korzystać także firmy, które mają mniej samochodów?

Oczywiście. Wynajem długoterminowy może dać oszczędności każdej firmie, nawet z niewielką flotą. Warto to po prostu sprawdzić, zgłaszając się do jednej z firm CFM. Mikroprzedsiębiorstwa mogą skorzystać z innych wygodnych produktów, na przykład pakietów serwisowych. Umożliwiają one wykonywanie przeglądów i napraw na zasadzie abonamentu płatnego jednorazowo lub z ratami leasingowymi. To rozwiązanie proste i łatwe do zabudżetowania dla przedsiębiorców. Dodatkowe korzyści, poza atrakcyjnymi stawkami, to przede wszystkim wygoda: użytkownik auta, który ma pakiet serwisowy, umawia się na przegląd i nie musi się zastanawiać, czy ma akurat na to pieniądze, bo koszty pokrywa z kupionego wcześniej pakietu serwisowego.

Polacy ufają już ofertom leasingu?

Polacy nie należą do nieufnych nacji, a przy tym umieją liczyć. Ważne, aby — po pierwsze — sprawdzili ofertę rynkową i szukali nie standardowych rozwiązań, ale produktówfinansowych dających im jak najwięcej korzyści. Druga sprawa to uważne czytanie umów i wiedza, co firma otrzymuje w ramach finansowania i usług dodatkowych.

A jakie błędy najczęściej popełniają firmy, wybierając model finansowania floty?

Jest tego sporo. Po pierwsze, przedsiębiorcy nie zawsze patrzą z perspektywy całej floty: jej sprawnego funkcjonowania, efektywności i całkowitych kosztów posiadania. Czasem wychodzą też z założenia, że sami „na pewno zrobią to taniej”. To najczęściej złudne, ponieważ w swoich kalkulacjach rzadko uwzględniają dodatkowe koszty, stracony czas czy swoje zaangażowanie. Nie zastanawiają się też nad kosztem miesięcznym samochodu i tym, że mogą mieć lepsze auto za tę samą ratę na zasadzie „więcej za mniej”.

Co w takim razie powinien zrobić menedżer flotowy?

Odpowiedzieć sobie na trzy pytania. Jakie są realne potrzeby firmy związane z autami? Czego oczekuje po firmowych pojazdach? Jak to robi konkurencja, czyli jak można zebrać jak najwięcej dobrych przykładów optymalnego wykorzystania samochodu w firmie, w tym korzyści podatkowych. Warto się też skupić na miesięcznych wydatkach, w tym na wysokości raty, a nie tylko na cenie auta. Analizować całkowite koszty posiadania, w tym wartość samochodu przy późniejszej odsprzedaży po okresie eksploatacji, stawki ubezpieczeniowe, spalanie, zakup opon, koszty serwisowania. W tym ostatnim aspekcie ważne są na przykład różne interwały przeglądów dla różnych marek, co może się również przełożyć na wysokość kosztów w ciągu kilku lat eksploatacji auta. © Ⓟ