Przedsiębiorcy wolą wynająć, niż mieć

opublikowano: 05-12-2016, 22:00

Dzierżawa urządzeń: po co kupować drogi sprzęt na okazjonalne szkolenie lub jednodniowe targi, skoro można go wypożyczyć? Decydują koszty

Dla show-biznesu był to smutny dzień — 25 czerwca 2009 r. odeszły dwie gwiazdy. Najpierw poruszenie w mediach spowodowała informacja o śmierci znanej z „Aniołków Charliego” aktorki Farrah Fawcett. Nieco później rozszalał się prawdziwy internetowy sztorm, gdy gruchnęła wieść, że nie żyje Michael Jackson, król muzyki pop.

NA KAŻDY ROZMIAR:Z zaawansowanych urządzeń i oprogramowania 
można korzystać bez ponoszenia nadmiernych kosztów. To dobra wiadomość 
dla mniejszych firm, których często nie stać na zakup rozwiązań IT. Ale 
dzierżawę powinny rozważyć też korporacje — mówi Michał Czeredys, prezes
 firmy Arcus.
Zobacz więcej

NA KAŻDY ROZMIAR:Z zaawansowanych urządzeń i oprogramowania można korzystać bez ponoszenia nadmiernych kosztów. To dobra wiadomość dla mniejszych firm, których często nie stać na zakup rozwiązań IT. Ale dzierżawę powinny rozważyć też korporacje — mówi Michał Czeredys, prezes firmy Arcus. Marek Wiśniewski

Nieoczekiwanie zaczął zatykać się serwis Twitter — z powodu setek tysięcy wpisów o zgonie artysty. Twitter nie był wyjątkiem. Także należący do firmy AOL portal TMZ, który pierwszy podał tragiczny komunikat, co pewien czas przestawał działać. Wkrótce uruchomił się efekt domina — popularny blog Pereza Hiltona również wpadł w kłopoty, gdy ludzie rzucili się tam, by potwierdzić wiadomość. Następnie LA Times poinformował, że muzyk nie umarł, tylko jest w śpiączce, więc wszyscy przenieśli się na ten serwis, doprowadzając do jego przeciążenia.

Elastyczne zasoby

Twitter, TMZ i LA Times to jednak znane platformy komunikacji, za którymi stoją ogromne pieniądze i sztaby specjalistów IT. Szybko więc uporały się z problemem. Tymczasem aby zatopić stronę WWW mikrofirmy lub start-upu, wcale nie trzeba tsunami.

Wystarczy nieco większa niż zwykle fala zainteresowania jego ofertą. Dobrze wie o tym Krzysztof, który prowadzi niewielki sklep internetowy. Do niedawna korzystał z tradycyjnego hostingu. Płacił kilkaset złotych rocznie i był na ogół zadowolony z usługi. Aż do momentu, gdy przybyło mu klientów. Z jednej strony cieszył się z każdej nowej osoby i transakcji, z drugiej — groziło mu, że stanie się ofiarą swoistej klęski urodzaju. Sklepowa witryna ładowała się coraz wolniej.

Mogło dojść do sparaliżowania jego działalności. Ratunek przyszedł w porę. Dostawca zaproponował Krzysztofowi za ponad 700 zł rocznie serwer wirtualny. W ramach abonamentu zapewnił mu dostęp do określonej mocy obliczeniowej. Niedawno przedsiębiorca zdecydował się przetestować elastyczny hosting — usługę, która pozwala na rozliczanie się według rzeczywistego ruchu na stronie. Okazało się, że dzięki niej może obniżyć koszty nawet dwukrotnie. Powód jest oczywisty: nigdy nie wykorzystywał mocy obliczeniowej w 100 proc.

IT na żądanie

Zdaniem Rafała Kuśmidera z dhosting.pl, użytkownicy na ogół nie wiedzą, jakich zasobów potrzebuje ich strona internetowa, dlatego często wybierają usługi z niewielkimi limitami bądź „nadwymiarowe”. Niedoszacowanie potrzeb powoduje wyłączenie strony w przypadku zwiększenia ruchu, ich przeszacowanie oznacza natomiast nadmierne wydatki — moc obliczeniowa, za którą co miesiąc płacą, jest im niezbędna tylko od czasu do czasu. Klient powinien móc sam zwiększyć parametry usługi w momencie internetowego szczytu. Takie innowacje — według eksperta — zdominują wkrótce biznesowe IT. Przesądzi o tym zarówno ich elastyczność, jak i cena. W momencie internetowego szczytu użytkownik sam może zwiększyć parametry usługi z poziomu panelu. Przykładowo, za wykorzystanie serwera o następujących parametrach: 12 GHz, 32 GB RAM, 1000 GB SSD, zapłaci 1,86 zł netto za godzinę.

— To rozwiązanie dla wszystkich, którzy nie lubią przepłacać. Już na starcie za elastyczny hosting zapłacą mniej posiadacze prostych stron internetowych. Widoczne korzyści powinny dostrzec placówki e-commerce, duże serwisy i agencje interaktywne, które potrzebują okresowo większej mocy obliczeniowej — przekonuje Rafał Kuśmider. Moc obliczeniowa, za którą płacą firmy co miesiąc, jest im tak naprawdę potrzebna tylko od czasu do czasu, gdy ruch na stronie istotnie rośnie — dodaje Rafał Kuśmider.

Dostęp do technologii „na żądanie” zyskuje znaczenie. Świadczą o tym m.in. statystyki Atmana, jednego z największych polskich centrów danych. W drugim kwartale operator zwiększył sprzedaż serwerów dzierżawionych o 11 proc., co uważa się na rynku za imponujący wynik. Zarząd firmy spodziewa się wzmożonego zainteresowania wynajmem infrastruktury IT z kilku powodów. Przedsiębiorcy muszą liczyć się bardziej z każdym groszem niż w ostatnich latach, bo unijne fundusze nie płyną do nich już tak szerokim strumieniem. Co równie ważne: zasoby informatyczne, m.in. moc obliczeniową, urządzenia, aplikacje, bardziej opłaca się używać, niż posiadać.

— Zakup serwera na własność to dopiero początek. Trzeba doliczyć koszty utrzymania personelu, energii elektrycznej, chłodzenia, a także zapewnienia bezpieczeństwa i zapasowej łączności — wymienia Robert Mikołajski z Atmana. Z analiz tego dostawcy wynika, że użytkowanie na własność przez 10 lat jednej szafy serwerowej może pochłonąć 5 mln zł lub więcej. Dzierżawa serwerów to ułamek tej kwoty. Skąd tak duże różnice? Opieka nad centrum danych jest bardzo specyficzna, wymaga ogromnej wiedzy technologicznej, inżynierskiej i doświadczenia. Do tego dochodzą wydatki na energię i eksploatację.

— Z biegiem lat infrastruktura zużywa się i wymaga ciągłej konserwacji i napraw. Zwrot z inwestycji we własną infrastrukturę zazwyczaj leży poza horyzontem bieżącej strategii przedsiębiorstwa — uświadamia Robert Mikołajski.

Po pierwsze: komfort

Przedmiotem dzierżawy może być wszystko: komputery, rzutniki, drukarki. Po co kupować na okazjonalną prezentację zaawansowany technologicznie projektor Full HD, który kosztuje kilkanaście tysięcy złotych, skoro profesjonalne wypożyczalnie wyceniają dobę korzystania z urządzenia na 250 zł? Albo: czy z powodu kilkudniowych targów branżowych warto stać się właścicielem 10 „wypasionych” laptopów, które w codziennej pracy niekoniecznie będą nam potrzebne? Wynajem sprzętu opłaca się nawet wtedy, gdy korzysta się z niego intensywnie i często. Przekonano się o tym np. w firmie Mericon, która specjalizuje się w outsourcingu kadr i płac. Kierownictwo postanowiło zlecić najważniejsze działania związane z produkcją dokumentów papierowych zewnętrznemu partnerowi, spółce Arcus. Od tego czasu skończyły się obawy o awarie maszyn drukujących i wynikające z tego przestoje. Zniknęła również potrzeba angażowania pracowników Mericona w obsługę urządzeń. Dla dyrektora finansowego ważne było jeszcze coś innego: możliwość korzystania wyłącznie z bieżących pieniędzy bez konieczności dokonywania kosztownych inwestycji w sprzęt.

— W skład naszych usług, oprócz dzierżawy maszyn, wchodzi zarządzanie urządzeniami, dostawa materiałów eksploatacyjnych, serwisowanie, optymalizacja kosztów druku. Wszystko to się przekłada na wzrost efektywności pracy, lepszy obieg informacji drukowanej i większe bezpieczeństwo dokumentów i danych — podkreśla Michał Czeredys, prezes firmy Arcus. Na razie wielu przedsiębiorców przedkłada „mieć” nad „używać”, bo z posiadaniem wiąże się prestiż. Ale to relikt starego myślenia, które — zdaniem specjalistów IT — będzie musiało ustąpić w obliczu finansowych kalkulacji i nastawienia pracowników na wygodę. Nowym, cyfrowym biznesem rządzi zasada: raczej śmierć niż dyskomfort.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Przedsiębiorcy wolą wynająć, niż mieć