Przepraszam, czy tu... myślą?

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2003-05-20 00:00

Byłem niegdyś mimowolnym świadkiem wymiany zdań między dwoma starszymi, niejednakowo starszymi, paniami. Pierwsza, wspominając swoją młodość, stwierdziła: przed wojną, to to i tamto... Na co druga, skwapliwie: tak, tak, pamiętam. Autorka wspomnień nie wytrzymała: ale przed którą wojną, dziecinko. Okazało się bowiem, że ona miała na myśli czasy sprzed I wojny światowej.

Premier Leszek Miller stwierdził, że „rząd nie chce ukrywać przed referendum unijnym projektu reformy finansów publicznych” i zapowiedział, że — być może — Rada Ministrów przyjmie ten program dzisiaj. Obwarował to kilkoma warunkami, przede wszystkim brakiem kontrowersji i zakończonymi konsultacjami, ale zapomniał powiedzieć o jednym: który program rząd ma zamiar przyjąć. Czy ten triumfalnie zaprezentowany przez wicepremiera Kołodkę Program Naprawy Finansów Rzeczypospolitej, a tak naprawdę — według intencji autora — naprawy całej Rzeczypospolitej, czy to co z niego zostało, czy jeszcze coś innego.

Nie ma teraz w Polsce specjalisty, który byłby w stanie jasno powiedzieć o co premierowi Kołodce chodzi. Z grubsza wiadomo, ale w szczegółach pogubili się już wszyscy. Tym bardziej że wicepremier i minister od finansów jakby uparł się, by co najmniej raz na dwa dni wprawiać nas w prawdziwe osłupienie. A to „ryczałt uczciwości” w postaci 400 tysięcy depozytu od wszystkich przedsiębiorstw, które będą chciały operować na rynku unijnym, a to podatek VAT od terenów budowlanych — repertuar ma zróżnicowany i bogaty.

Jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi: o pieniądze. Gorzej, że tym razem chodzi o nasze pieniądze, nasze kieszenie. Nie ukrywa tego nawet premier, mówiąc, że podatki to nasze kieszenie, stan naszych finansów, także tych rodzinnych. I dodaje, że w sprawach dotyczących zawartości naszych portfeli pośpiech nie jest najlepszym doradcą. Zgadzamy się z tą tezą: lepiej poczekać. Może coś się zmieni, np. minister?

Możesz zainteresować się również: