Przesiębiorcy mają dosyć zgadywania stawek VAT

opublikowano: 25-05-2015, 00:00

Podatnicy słono płacą za niewłaściwie dopasowany do towaru VAT.

Winna temu klasyfikacja musi przejść reformę — apelują producenci, handlowcy i doradcy.

Szczególnego pecha mają spożywcy. Ich urozmaicone produkty coraz trudniej sklasyfikować, a pomyłka grozi roszczeniami od handlowców. Jeśli przekroczą zdolności płatnicze wytwórcy, może on zniknąć z listy dostawców. Nietrudno sobie wyobrazić, co dla niektórych oznacza utrata kontraktu z siecią marketów.
Zobacz więcej

W SIECI:

Szczególnego pecha mają spożywcy. Ich urozmaicone produkty coraz trudniej sklasyfikować, a pomyłka grozi roszczeniami od handlowców. Jeśli przekroczą zdolności płatnicze wytwórcy, może on zniknąć z listy dostawców. Nietrudno sobie wyobrazić, co dla niektórych oznacza utrata kontraktu z siecią marketów. FOTOLIA

Czy nasze andruty są suche czy mokre — zastanawiają się producenci. Albo czy ich zupki to produkty z makaronem czy buliony. Kłopoty z trafieniem we właściwą podgrupę towarową mają też organy, które z urzędu z klasyfikacją wyrobów powinny być za pan brat, tyle że pomyłka uderza przede wszystkim w wytwórcę. Grozi nawet wypadnięciem z rynku.

Do błędu jeden krok

Haczyk tkwi w Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług (PKWiU) i ustawie o podatku od towarów i usług (VAT). Obowiązują trzy wysokości opodatkowania — podstawowa 23 proc. oraz dwie obniżone: 8 i 5 proc. Zastosowanie właściwej stawki dla określonego produktu zależy od kodu klasyfikacji, jaki należy mu przypisać. Kodów jest wiele, na co mają wpływ różne czynniki — technologia wytwarzania, skład, forma, udział dodatków smakowych itp. Czasami niuans wystarczy, by popełnić błąd.

— Trzeba mieć sporą wiedzę specjalistyczną, aby właściwie zaklasyfikować produkt — mówi Jakub Matusiak, starszy menedżer w dziale prawno-podatkowym PwC. PKWiU to tylko zbiór kodów i nazw, bez jakichkolwiek dodatkowych objaśnień. Najwięcej problemów ma branża spożywcza, której asortyment jest stale urozmaicany, procesy produkcyjne coraz bardziej zróżnicowane. W efekcie np. same wyroby mleczarskie podlegają wszystkim możliwym stawkom VAT. Natomiast płatki śniadaniowe objęte podatkiem 5 proc. jako wyroby zbożowe stają się wyrobami czekoladowymi, gdy zawarte w nich kakao stanowi więcej niż 6 proc., a tzw. zupki chińskie, klasyfikowane jak makaron, z przyprawą sypką są opodatkowane 5 proc., lecz gdy mają i sypką, i bulionową przyprawę, wchodzą do zup i bulionów z VAT 8 proc. Problem nie tylko w tym, czy producent wybierze właściwy kod PKWiU. Ważne jest, jak to widzą instytucje państwowe. Na suplementy diety obowiązuje stawka 8 proc. Stosowano ją dość długo, aż pojawiła się urzędowa opinia, że w płynnej postaci są napojami i gdy zawierają mniej niż 20 proc. soku owocowego, podlegają podatkowi 23 proc. Niektórzy ratują się, dodając do suplementów w syropie soki, np. z czarnej porzeczki. Nie tak łatwo jest z jogurtami. Jogurty należą do wyrobów mleczarskich, ze stawką 5 proc., mogą zawierać zagęstniki czy owoce. W katalogu dopuszczalnych dodatków nie wymieniono płatków czekoladowych, które można znaleźć w jogurtach sprzedawanych w specjalnych dwuczęściowych pojemnikach. Wobec tego uznano, że podatek powinien być wyższy, 8-procentowy.

— Jogurt pozostaje jogurtem. Jeśli jest sprzedawany z płatkami czekoladowymi w odrębnej „kieszonce”, to jako jeden artykuł, bo trudno go dzielić dla potrzeb VAT. Trzeba wybrać dominujący składnik i jego stawkę naliczyć dla całego wyrobu. Takie właśnie argumenty wytoczyliśmy w sprawie podatnika, któremu przesłano opinię, że produkuje wyroby z dodatkiem nieprzewidzianym dla wyrobów mleczarskich — mówi Jakub Matusiak. Racje uznano, przedsiębiorca otrzymał pismo zmieniające niekorzystną opinię, przyznając, że jego jogurt z dodatkiem wspomnianych płatków to wyrób mleczarski, objęty 5-procentowy. VAT. Tym samym potwierdzono stanowisko, które uzyskał dawniej.

Suchy, czyli mokry

Opinia pochodzi z Urzędu Statystycznego w Łodzi, jedynego w kraju organu, który na wniosek zainteresowanych określa, jak powinniklasyfikować towary. Dziennie wydaje on po kilka takich stanowisk. Jak widać, potem je modyfikuje, czasem dodatkowo komplikując problem z klasyfikacją, czego ostatnio doświadczyli cukiernicy. VAT dla wyrobu ciastkarskiego świeżego i z terminem przydatności do spożycia do 45 dni wynosi 8 proc. Wymóg świeżości i okres przydatności do spożycia to odrębne kryteria. Pierwsze oznacza, że produkt nie zawiera konserwantów albo ma konserwant, ale technologicznie nie pełni on funkcji przedłużenia terminu przydatności do spożycia wyrobu, np. znajduje się w nadzieniu. Może to być pączek z marmoladą. Dopiero potem trzeba wziąć pod uwagę wspomniany termin 45 dni. To jednak nie wystarczy, by mieć pewność co do stawki podatku. Jeżeli produkt świeży zostanie głęboko zamrożony, to można wpaść w podstawowy VAT, 23 proc. Na tym nie koniec. Łódzki urząd przyjął niedawno pogląd, który powoduje, że wyrób ciastkarski świeży, z terminem spożycia poniżej 45 dni, też może być opodatkowany najwyższą stawką. Bo jeśli ma wody mniej niż 10 proc., to jest wyrobem suchym.

— I wszystkim producentom, którzy uzyskali kiedyś opinie statystyczne, stawka wzrosła o 15 punktów procentowych — podkreśla doradca z PwC. Przy najwyższej stawce dla takich wyrobów upierają się też organy podatkowe, ale producenci nie są całkowicie bez szans, o czym świadczy niedawny wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Warszawie. Producent wafli uważał, że ma prawo do obniżonego VAT, ponieważ wyrób ten jest podobny do innych tego rodzaju produktów objętych stawką 8 proc. i bez znaczenia pozostaje kwestia, czy woda w jego masie przekracza 10 proc., czy nie. W wydanej mu interpretacji podatkowej twierdzono jednak inaczej. Według organu podatkowego, skoro w ustawie o VAT rozróżniono stawki podatku zależnie od tego kryterium, to znaczy, że nie ma mowy o podobieństwie. Warszawski sąd przyznał rację podatnikowi. Odwołał się do unijnych reguł — neutralności VAT i zakazu naruszenia zasad konkurencji na rynku w tej samej grupie towarowej, na co wielokrotnie zwraca uwagę Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE).

— Trybunał przyznaje, że każdy kraj członkowski w obrębie wybranych kategorii produktów (m.in. artykułów spożywczych) ma prawo swobodnie ustalać stawki obniżone, ale z tym zastrzeżeniem, że nie może to naruszać ogólnych reguł wspólnotowych — wyjaśnia Paweł Nocznicki, doradca podatkowy, menedżer w Stone & Feather Tax Advisory, który reprezentował podatnika przed sądem.

WSA podzielił pogląd pełnomocnika, że rozpatrywana sprawa dotyczy wyrobu podobnego do innych produktów waflowych objętych obniżonym VAT, a procentowa zawartość w nich wody nie jest rozpoznawalna i różnicująca produkty z punktu widzenia konsumentów. — Przy ocenie podobieństwa chodzi o to, czy według odbiorcy określone produkty należy uznać za zastępowalne, konkurencyjne. Nie ma znaczenia ich gust ani osobiste preferencje, ale obiektywne czynniki świadczące o porównywalności analizowanych wyrobów. Sąd stwierdził, że wafle suche i mokre są podobne, bo odpowiadają takim samym potrzebom konsumentów. Wobec tego zastosowanie stawki 23 proc. na jedne z nich jest dyskryminujące — podkreśla Paweł Nocznicki.

Opinia bez zobowiązań

Doradcy podatkowi mówią, że klasyfikacja nie byłaby taką gehenną, gdyby nie fakt, że zmiana opinii statystycznej oznacza często korektę stawek VAT, także wstecz. Nie można mieć pretensji do łódzkiego urzędu, że zmienia zdanie, bo gospodarka nie stoi w miejscu, a PKWiU zmienia się wolniej, ostatnia, duża modyfikacja zaszła w 2008 r. Problem w tym, że te opinie nie są dla nikogo wiążące.

— To nie są interpretacje podatkowe, które chronią przedsiębiorców, nawet gdy są błędne. Podatnicy, stosując się do nich, nie ponoszą konsekwencji nieprawidłowej wykładni dokonanej przez organ państwowy. Pisma z urzędu statystycznego mają tylko charakter opinii, które nikogo do niczego nie zobowiązują, nie dają żadnej ochrony prawnej — mówi Jakub Matusiak. Wbrew pozorom w tych sprawach niewiele też dają interpretacje podatkowe. W przypadku stawek VAT mają one najczęściej charakter warunkowy, o niczym nie przesądzają.

— Organ podatkowy stwierdza, że jeżeli produkt podatnika znajduje się w grupie oznaczonej takim to a takim kodem klasyfikacji, to wtedy stawka VAT wynosi tyle a tyle. Czyli niepewność pozostaje — wyjaśnia przedstawiciel PwC.

Roszczenia detalistów

Problem jest poważny. Gdy okaże się, że podatnik przez lata stosował niewłaściwy VAT, musi go skorygować za ten okres i rozliczyć, wraz z odsetkami. Konsumenci nie zrekompensują odbiorcom jego produktów niedopłaty w podatku. Dlatego w umowach na dostawy towarów handlowcy ostatnio coraz częściej zastrzegają, że w razie zakwestionowania stawki VAT dostawca (producent) zapłaci różnicę wynikającą z zaniżonego podatku. Dla firm współpracujących z dużymi detalistami oznacza to ogromny wydatek, dla małych zachwianie ich finansami, a niekiedy wręcz koniec działalności.

— Pewien wytwórca w takiej sytuacji zamknął zakład, czekając na finał sporu o stawkę podatku. Nie chciał zwiększać ryzyka. Przerwa trwała kilka tygodni. To także przynosi straty w biznesie — mówi Jakub Matusiak.

W przeciwieństwie do handlowców, producenci nie mają jak zabezpieczyć się na wypadek zmiany opinii łódzkiego urzędu. Sądy co prawda wskazują, że jest to dokument instytucji państwowej, co powinno dawać przedsiębiorcy jakieś gwarancje, jednak tego poglądu ani oficjalnie, ani prawnie nie usankcjonowano. Orzecznictwo też nie jest jednolite.

— W wielu przypadkach sądy nie uznają argumentu, że ktoś przez 5 lat działał w zaufaniu do państwa, opierając się na urzędowym dokumencie, jakim była opinia statystyczna wydana przez organ państwowy — podkreśla Jakub Matusiak.

W ocenie doradców, producentów i handlowców istnieją rozwiązania, które mogłyby zmienić ten stan niepewności, w jakim działają podatnicy. Od jakiegoś czasu negocjacje z Ministerstwem Finansów prowadzi w tej sprawie Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji (POHID), z którą współpracują eksperci PwC. W rozmowach uczestniczą przedstawiciele dużych sieci handlu detalicznego. Jest kilka propozycji, które przedstawiono MF. Ich główna idea sprowadza się do tego, aby konsekwencje zmiany oficjalnego stanowiska organu państwowego co do klasyfikacji towarowej określonego produktu dotyczyły wyłącznie przyszłości, a nie lat wcześniejszych. Na razie żadne decyzje nie zapadły.

Postulaty dla resortu finansów

POHID i PwC proponują trzy alternatywne rozwiązania.

1. Opinia statystyczna to dokument wiążący i zaskarżalny według odpowiedniej procedury. Uzasadnienie: ustawodawca zdecydował się na uzależnienie stawek od klasyfikacji statystycznej upoważnił organ państwowy do wydawania opinii w takich sprawach. Zmiana klasyfikacji oznaczałaby zmianę stawki VAT, ale na przyszłość podatnik nie miałby zaległości wobec fiskusa, nie groziłyby mu karne odsetki.

2. Zmiana wyjaśnień w interpretacjach podatkowych. Uzasadnienie: ponieważ stawka VAT zależy od kodu PKWiU, organy podatkowe powinny same ustalić go z urzędem statystycznym, podać go podatnikowi ze wskazaniem stawki podatku. Pożegnanie z PKWiU i wprowadzenie do ustawy o VAT taryfy celnej (CN) jako załącznika. Uzasadnienie: CN obowiązuje dla całej UE, to także zbiór kodów i nazw, ale też kilka tomów objaśnień, które są aktualizowane. Po przyjęciu tej taryfy należałoby wypracować procedury wystawiania przedsiębiorcom przez izbę celną wiążących informacji stawkowych (WIS) — z informacją o tym, jaki kod klasyfikacyjny odpowiada jego produktom i jaką stawką VAT są objęte. WIS powinna być wiążąca i zaskarżalna. Wtedy zmiana poglądu nie rodzi konsekwencji wstecz.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu