PZL Mielec zbuduje Irydy
Na początku listopada rozstrzygną się losy pozwu Zakładu Lotniczego w Mielcu przeciwko MON oraz całego programu Iryda. Polubowne załatwienie sporu raczej nie jest już możliwe.
Zakład Lotniczy w Mielcu żąda od MON 20,7 mln zł. Są to pieniądze, które — według mieleckiego producenta samolotów — winien jest resort obrony z tytułu niespełnienia warunków kontraktu na budowę 17 samolotów Iryda. W razie przyznania ich przez sąd, zostaną przeznaczone na dokończenie badań kwalifikacyjnych samolotu.
— Zakończyło się już postępowanie dowodowe. 4 listopada można spodziewać się wyroku — wyjaśnia Adam Pielak, syndyk masy upadłościowej ZL w Mielcu.
As w rękawie
Polubowne zakończenie sporu jest już raczej niemożliwe. Proponował je ostatnio Romuald Szeremietiew, wiceminister obrony.
— Przygotowaliśmy 20 mln zł i gotowi jesteśmy rozpocząć rozmowy nad przekazaniem ich Mielcowi, ale tylko i wyłącznie w sytuacji wycofania pozwu — mówił wiceminister 26 października.
Na to załoga nie wyraża zgody.
— W taki sposób pozbylibyśmy się argumentów — tłumaczy Marian Kokoszka, wiceprzewodniczący zakładowej Solidarności.
Szansa dla Irydy
Kwota na badania kwalifikacyjne Irydy jest koniecznym etapem zmierzającym do zrealizowania kontraktu.
— Specjalne porozumienie między ZL w Mielcu i nowo powstałą spółką PZL Mielec oraz Instytutem Lotnictwa w Warszawie przewiduje produkcję 17 samolotów dla Marynarki Wojennej. Rozstrzygnięć w sprawie kontraktu spodziewamy się na początku listopada. Jeśli nie skończymy budowy, samoloty trzeba będzie złomować. Koszt obydwu operacji jest podobny — 250 mln zł — dodaje Marian Kokoszka.
Gdyby program doszedł do skutku, realizowany byłby w PZL Mielec, spółce powstałej na bazie WSK Mielec. Firma przejęła dochodową część produkcji WSK Mielec (Dromader, Skytruck, Iskierka, Bryza, kooperację z Zachodem) i 1400 z 2700 pracowników.
Z powodu 200 mln zł zadłużenia Sąd Gospodarczy w Rzeszowie ogłosił upadłość ZL w Mielcu, a kilka tygodni później jego spółki matki — WSK Mielec.