PZU idzie na rekord, ostatni to już raz

Grzegorz Nawacki
25-08-2009, 00:00

Zysk ubezpieczyciel zawdzięcza przychodom z inwestycji. A te się skończą wraz z megadywidendą.

Gigant celuje w 4 mld zł zysku. Wymarzony wynik przed przyszłorocznym debiutem.

Zysk ubezpieczyciel zawdzięcza przychodom z inwestycji. A te się skończą wraz z megadywidendą.

Największy polski ubezpieczyciel w pierwszym półroczu zawstydził polski sektor finansowy. Na czysto zarobił 2,38 mld zł, o 79,2 proc. więcej niż przed rokiem. Dla porównania: największy bank Peako zarobił 1,18 mld zł (wzrost o 26,9 proc.). Zarobek PZU jest też większy niż grup działających w całym regionie: Generali, Vienna Insurance Group czy KBC.

Potrafią pomnażać

— Mimo kryzysu, wynik grupy jest bardzo dobry. Powoli widać efekty przyjętej w ubiegłym roku strategii — mówi Andrzej Klesyk, prezes PZU.

Kluczową rolę w wynikach polskiego giganta miała jednak działalność lokacyjna. Wypracował z niej 1,55 mld zł zysku, wobec 181 mln zł przed rokiem.

— Inwestycje w ubiegłym roku były fatalne, w tym są już niezłe. Praktycznie w każdej klasie aktywów wypracowaliśmy zyski, i to mimo bardzo ostrożnej polityki. Nie jesteśmy zaangażowani w żadne instrumenty związane z ryzykiem kursowym, obligacjami korporacyjnymi, private equity czy hedge. Audyt z działalności lokacyjnej wykazał, że powinniśmy być mniej konserwatywni — mówi Andrzej Klesyk.

Większość portfela stanowią obligacje: 85-88 proc., akcje 6-7 proc., a nieruchomości jedynie 2-3 proc. Dobre pierwsze półrocze napawa prezesa optymizmem.

— Jeśli nic nadzwyczajnego się nie wydarzy: WIG nie spadnie o 15 proc., unikniemy większych szkód korporacyjnych oraz powodzi czy trąb powietrznych, to jest szansa na rekordowy wynik. Zysk może się zbliżyć do 4 mld zł — mówi Andrzej Klesyk.

Ekspertów gigantyczne zyski nie oczarowały.

— Trzeba spojrzeć na kapitały. Przy skali PZU można kupić obligacje, nic nie robić i wypracować miliardowe zyski. PZU w tej chwili bardziej przypomina fundusz inwestycyjny niż ubezpieczyciela. Ale taka możliwość niedługo zniknie, gdy akcjonariusze wypłacą dywidendę. Wtedy PZU będzie musiało rzeczywiście zarabiać na ubezpieczeniach, zacznie się liczyć wynik techniczny — mówi Marcin Mazurek, analityk Intelace Research.

Debiut marzenie

Rekordowy wynik PZU może być bardzo pomocny przy giełdowym debiucie, do którego dojdzie w 2010 r., jeśli Eureko i skarb wynegocjują ugodę.

— To dobry moment na debiut giełdowy. Przy wycenie na pewno brany pod uwagę będzie rekordowy zysk — mówi Marcin Mazurek.

Analitycy domów maklerskich nie monitorują wyników PZU, więc oficjalnie komentować nie chcą.

— Są bardzo dobre warunki do zarabiania na rynku długu, a to sprzyja ubezpieczycielom. To dobry moment na wprowadzenie PZU na giełdę, ale pozostaje pytanie o przyszłoroczne wyniki — mówi jeden z analityków sektora finansowego.

W pierwszym półroczu ubezpieczyciel zebrał 8,28 mld zł, o 30,3 proc. mniej niż rok temu. Prezes PZU twierdzi, że część spadku to świadoma decyzja.

— Nie do końca dogadaliśmy się z bankami. Współpracowaliśmy w obszarze tzw. antybelek, ale w zamian oczekiwaliśmy kompleksowej współpracy. Mieliśmy obietnice, ale na nich się skończyło. Zdecydowaliśmy, że nie będziemy więcej dostarczycielem kapitału dla banków. Teraz prowadzimy rozmowy jedynie z PKO BP i wiele wskazuje na to, że tym razem zmierzamy w dobrym kierunku — mówi Andrzej Klesyk.

Pierwszy zwiastun już jest — w PKO BP trwa sprzedaż polisolokaty. To niejedyny powód mniejszych przychodów.

— Nie przedłużaliśmy umów z klientami permanentnie nierentownymi. Mieliśmy takich, od których pozyskiwaliśmy rocznie 200 tys. zł składki rocznie, a wypłacaliśmy 1 mln zł odszkodowania — mówi Andrzej Klesyk.

Analitycy chwalą te posunięcia.

— Jedna rzecz, która się PZU udaje, to utrzymywanie tej części portfela, która przynosi zyski. Rezygnacja z polisolokat, na których marża jest minimalna, to dobry ruch. podobnie wycofywanie się z nierentownych polis. To oczywiście oznacza mniejszy przypis, ale to ruch w dobrą stronę — mówi Marcin Z. Broda, analityk firmy Ogma.

Wciąż poza kontrolą PZU pozostaje spadek przypisu z polis komunikacyjnych.

— Według różnych szacunków te rynek zjechał w dół o 40 proc., szczególnie w przypadku flot i leasingu, a do nas należy 60-70 proc. tej części. Jest mniejsza sprzedaż nowych samochodów, część firm "postawiła samochody na kołkach" i w związku z tym wykupiła jedynie najtańsze OC. Spadła także wartość samochodów — tłumaczy Andrzej Klesyk.

O 10,7 proc. wzrosły koszty działalności w spółce życiowej.

— Do tej pory płaciliśmy brokerom mniej niż rynek i musieliśmy podnieść prowizje. Ale całość kosztów trzymamy bardzo mocno w ryzach. Spada liczba zatrudnionych, niemal z każdym dostawcom wynegocjowaliśmy obniżenie cen. Koszty stałe wzrosły poniżej poziomu inflacji. Więcej wydajemy na reklamę i nowe projekty — mówi Andrzej Klesyk.

Krok bliżej do megawypłaty

Na piątkowym walnym akcjonariusze otworzą drogę do wypłaty zaliczkowej dywidendy.

W piątek skarb państwa i Eureko, skonfliktowani akcjonariusze PZU, znów zasiądą w jednej sali. Na walnym zdecydują o zmianach w statucie, które otworzą drogę do wypłaty megadywidendy — "Puls Biznesu" pisał o tym pierwszy na początku sierpnia. Prezes większych emocji na walnym się nie spodziewa.

— Zmiany w statucie to techniczna sprawa. Jeśli akcjonariusze je przegłosują, to potrzebna będzie akceptacja Komisji Nadzoru Finansowego i zarejestrowanie ich przez sąd. Dopiero wówczas akcjonariusze będą mogli decydować o ewentualnych przesunięciach kapitałów — mówi Andrzej Klesyk, prezes PZU.

Jedna ze zmian pozwala PZU wypłacić dywidendę zaliczkową. Ile?

— Zgodnie z prawem spółka w takiej formie może wypłacić połowę ze zysku, który została zatwierdzony przez audytora. Kwestią nierozstrzygniętą jest, czy może to być również zysk z lat ubiegłych — dodaje Andrzej Klesyk.

To oznacza, że akcjonariusze na pewno mogliby się podzielić około 1,2 mld zł z tegorocznego zysku. Gra toczy się jednak o dużo więcej. PZU ma 19,5 mld zł nadwyżek kapitałowych. Kilka tygodni temu Andrzej Klesyk, prezes PZU, szacował, że bez większego uszczerbku dla działalności ubezpieczyciel mógłby wypłacić 12 mld zł dywidendy. Jednak gdyby akcjonariusze chcieli wydrenować spółkę do maksimum (pozostawiając jedynie kapitały wymagane przez poziomy bezpieczeństwa), wypłata mogłaby sięgnąć 16 mld zł. Megadywidenda jest jednym z kluczowych elementów ugody, którą negocjuje skarb i Eureko. Termin zakończenia rozmów wyznaczono na 30 września.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / PZU idzie na rekord, ostatni to już raz