Za wyższym od oczekiwań deficytem stało nieznacznie większe deficytowe saldo handlowe i przede wszystkim drugie najniższe w tym roku saldo transferów bieżących. Średnio w ciągu pierwszych 8 miesięcy roku saldo transferów pozwalało ograniczyć deficyt na rachunku obrotów bieżących o około 500 mln EUR. We wrześniu napływ środków z UE był jednak wyjątkowo niski, a saldo zamknęło się jedynie +19 mln EUR. Skutkiem stał się właśnie wyższy od oczekiwań deficyt całego rachunku obrotów bieżących.
W konsekwencji zaskakująco wysoki deficyt na rachunku traktujemy bardziej w kategorii jednorazowego zdarzenia niż początku niepokojącej tendencji. Sądzimy, że w dłuższym terminie większy negatywny wpływ na wzrost deficytu na rachunku obrotów bieżących wywierać będzie pogłębiający się deficyt handlowy wynikający ze spowolnienia dynamiki eksportu i dalszych, silnych wzrostów importu. W kontekście całego roku relacja deficytu rachunku obrotów bieżących do PKB pozostanie jednak relatywnie niska i wyniesie naszym zdaniem około 2,3-2,5% PKB.
Dzisiaj o 14:00 Narodowy Bank Polski opublikuje kolejne dane – informacje o podaży pieniądza w październiku. Zakładamy, że wykażą one wzrost o 7,5% r/r wobec 8,9% r/r miesiąc wcześniej i mediany rynkowych prognoz na poziomie 6,8% r/r. Dostrzegamy dominujące ryzyko odczytu niższego od naszych założeń. Słabszym danym sprzyjać będzie wyjątkowo wysoka baza z ubiegłego roku.
KOMENTARZ WALUTOWY
Na rynku eurodolara cały czas trwa korekta spadkowa zapoczątkowana przed tygodniem. Obecnie EUR/USD notowany jest w okolicach 1,36. Wynika to z jednej strony z czynników technicznych oraz faktu zamykania pozycji przez inwestorów grających wcześniej na spadki dolara, a z drugiej ze wzrostu obaw o sytuację fiskalną Irlandii i w mniejszym stopniu Portugalii (więcej o tym w części giełdowej). Dziś początkowo oczekujemy kontynuacji umocnienia dolara do euro, jednak w dalszej części dnia ruch ten powinien wyhamować.
Wzrost globalnej awersji do ryzyka i korekta ostatnich tendencji na rynkach walutowych zaowocowała osłabieniem złotego. Wczoraj, pod nieobecność polskich inwestorów, EUR/PLN wzrósł wyraźnie z poziomu 3,88 do 3,95 gdzie znajduje się dziś rano. W pierwszej części dnia oczekujemy, że ruch ten może być kontynuowany w kierunku poziomów 3,97-3,98.
KOMENTARZ GIEŁDOWY
Ostatnie dwa dni stały na rynkach akcji pod znakiem korekty spadkowej po wcześniejszych silnych zwyżkach. Wiele indeksów (m.in. WIG20, DAX, S&P500) znajdowało się na początku tygodnia w stanie wyraźnego technicznego wykupienia, stąd lekkie zniżki nie powinny niepokoić. Naturalny jest także fakt, że część inwestorów zechciała zrealizować pokaźne zyski. Na te techniczne czynniki nałożył się wzrost obaw o sytuację fiskalną Irlandii i Portugali. Spread pomiędzy obligacjami tych krajów, a uważanymi za „bezpieczne” niemieckimi papierami osiągnął wczoraj nowe maksima. Sytuacja powoli staje się coraz poważniejsza i obecnie pojawiają się już głosy, że Dublin może potrzebować pomocy od innych krajów strefy euro, tak jak wcześniej w tym roku Grecja. Naszym zdaniem na razie nie ma powodów do paniki, ale w przypadku gdyby inwestorzy nadal wyprzedawali Irlandzki dług jakaś forma pomocy może okazać się konieczna. Do tego wczoraj rynek w USA negatywnie zareagował na obniżki prognoz wyników przez Cisco Systems, w efekcie czego jej akcje straciły ponad 16%. Pociągnęły w dół także wyceny innych spółek sektora oraz cały S&P500 (ostatecznie -0,4%). Z kolei dziś rano mieliśmy silną przecenę na giełdzie w Chinach (SSE. Comp. traci ponad 5%), po tym jak pojawiła się plotka, iż tamtejszy bank centralny może ponownie w tym roku podnieść koszt pieniądza.
Oczekiwana przez nas na początku tygodnia korekta staje się faktem. Na opisane wyżej wydarzenia nasze indeksy najprawdopodobniej zareagują dziś wyraźną przeceną. Naszym zdaniem na razie nie ma powodów do paniki, jako że korekta po silnych zwyżkach jest czymś naturalnym. Sygnałem, że sytuacja wyraźnie się pogarsza i mamy do czynienia nie tylko z korektą będzie według nas dopiero przebicie przez WIG20 bariery 2600 pkt. (ważne wsparcie, dołki z października). To ponad 120 pkt. niżej niż rynek zamknął się w środę.
Zespół Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Bank Polska