Ratunek na wypadek suszy

opublikowano: 20-08-2019, 22:00

Retencjonowanie, pozyskiwanie wód podziemnych, system ubezpieczeń dla rolników, reglamentacja dostaw — to propozycje walki z kataklizmem

Prawie 42 proc. obszarów w dorzeczu Odry jest ekstremalnie zagrożonych wystąpieniem tzw. suszy rolniczej, a w dorzeczu Wisły 21 proc. — wynika z planu przeciwdziałania temu kataklizmowi. Dokument przygotowany przez Wody Polskie podległe Ministerstwu Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (MGMiŻŚ) trafił do konsultacji społecznych. Jego autorzy przestrzegają także przed suszą hydrologiczną (podczas której znacznie zmniejszają się zasoby wód powierzchniowych i podziemnych) zagrożającą 36 proc. obszarów w dorzeczu Wisły i 21 proc. w dorzeczu Odry. Najgorzej jest w dorzeczu Łaby, gdzie wskaźnik jest szacowany aż na 80 proc.

Rządowi urzędnicy chcą zmiany programu szkół, by przestrzec dzieci
przed ryzykiem suszy i uczyć, jak jej zapobiegać. Oprócz edukacji planują też
m.in. inwestycje, które pozwolą oszczędzać wodę.
Zobacz więcej

NAUKA O SUSZY:

Rządowi urzędnicy chcą zmiany programu szkół, by przestrzec dzieci przed ryzykiem suszy i uczyć, jak jej zapobiegać. Oprócz edukacji planują też m.in. inwestycje, które pozwolą oszczędzać wodę. Fot. Bloomberg

Chcąc przeciwdziałać suszy, MGMiŻŚ przedstawiło listę kilkudziesięciu inwestycji związanych z retencjonowaniem, budową i odbudową jazów itp. Marek Gróbarczyk, minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, zapowiedział realizację projektów o wartości aż 14 mld zł. Na dofinansowanie mogą liczyć nie tylko państwowe zarządy gospodarki wodnej, ale także samorządy czy przedsiębiorcy planujący niewielkie inwestycje w tzw. małą retencję. Planom kibicują eksperci.

— Rząd nie ma wyjścia, musi inwestować w zatrzymanie wody, by przeciwdziałać zagrożeniu suszą. W programie brakuje mi jednak zapisów dotyczących finansowania i planowania działań związanych z utrzymaniem obiektów tzw. małej retencji — mówi Andrzej Osiński, ekspert Retencja.pl.

Woda spod ziemi

MGMiŻŚ widzi nie tylko potrzebę inwestycji związanych z zatrzymaniem wody, ale także jej pozyskaniem. W planie przeciwdziałaniaskutkom suszy proponuje, by samorządy oraz przedsiębiorstwa wodociągowe inwestowały w budowę nowych ujęć wód podziemnych.

„Działanie to ma na celu tworzenie (…) alternatywnych ujęć na cele poboru wody do spożycia dla ludzi, wykorzystując do tego celu wody podziemne. Umożliwi to ochronę zasobów wód powierzchniowych w sytuacji wystąpienia suszy hydrologicznej” — napisano w dokumencie.

Tadeusz Rzepecki, przewodniczący rady Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie zapewnia, że tego typu projekty zyskują popularność, zwłaszcza w południowej Polsce. Na przykład Wrocław szuka alternatywnych źródeł poboru wody z ujęć podziemnych. Sami przedsiębiorcy też mają pomysły na przeciwdziałanie suszy. Część z nich mogą przedstawić na planowanym na dziś spotkaniu w Ministerstwie Środowiska, dotyczącym m.in. pozyskania unijnych funduszy w nowej perspektywie.

— Proponujemy budowę połączeń między sieciami wodociągów zarządzanymi przez różne przedsiębiorstwa. Jeśli jedno będzie miało problemy z dostępnością wody, prześle mu ją inne — mówi Tadeusz Rzepecki.

Zarządza on taką siecią jako prezes Tarnowskich Wodociągów. Współpracuje z 17 partnerami, którzy są zobowiązani do minimalnego poziomu odbioru wody przez cały rok, a w razie jej braku mogą kupić hurtowo. Podobny system można wprowadzić także w innych regionach kraju.

Baza dla ubezpieczycieli

Rządowi urzędnicy proponują też budowę ujęć podziemnych na cele rolnicze oraz wykorzystanie wód z systemów drenarskich do nawadniania pól. W planie przeciwdziałania suszy przewidują także optymalizację „zasad udzielania dotacji celowej na pokrycie części odszkodowań z tytułu szkód spowodowanych przez suszę rolniczą” oraz systemu ubezpieczeń.

Chodzi o stworzenie bazy danych o obszarach zagrożonych suszą rolniczą, która będzie dostępna m.in. dla zakładów ubezpieczeń. Będzie służyć monitorowaniu zagrożeń oraz ustalaniu wielkości składek.

„Dostępność danych z utworzonej bazy danych powinna zwiększyć liczbę rolników objętych ubezpieczeniami na wypadek suszy” — przewidują autorzy planu.

Na poprawę liczą rolnicy.

— Ubezpieczenia dziś nie funkcjonują dobrze z kilku powodów. Po pierwsze susza jest zjawiskiem relatywnie nowym dla polskiego rolnictwa — do tej pory raczej cierpieliśmy z powodu gradobicia, deszczy itp., dlatego ubezpieczenia na okoliczność suszy nie są popularne. Brakuje też pewnego systemu wokół tego. Inna kwestia to składki, jakie trzeba opłacić — ponieważ ubezpieczenia nie są powszechne, są drogie. Z projektu wynika też, że będzie dokładniejszy monitoring. Właśnie o to apelowaliśmy, potrzebnych jest więcej stacji monitorowania, użycie dronów itd., by móc właściwie oceniać szkody — mówi Marian Sikora, przewodniczący Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.

Ograniczenie dostaw

Urzędnicy planują także opracować zasady postępowania, jeśli suszy nie uda się zapobiec. „Działanie polega na stworzeniu systemu w formie procedur umożliwiających: wprowadzenie reglamentacji wody na obszarze obsługiwanym przez urządzenia wodociągowe, położone w zasięgu występowania zjawiska suszy hydrologicznej lub hydrogeologicznej, czasowe ograniczenie uprawnień zakładów do wykonywania usług wodnych innych niż zaopatrzenie ludności w wodę przeznaczoną do spożycia przez ludzi, czasowe ograniczenie w poborze wód dla użytkowników innych, niż (…) priorytetowi (…) np.: elektrownie systemowe” — napisano w planie przeciwdziałania skutkom suszy.

OKIEM EKSPERTA

Brak wytycznych dla rolnictwa

ILONA BIEDROŃ, koordynator Obszaru Gospodarka Wodna Multiconsult Polska

W przedstawionym projekcie planu trafnie dostrzeżono, że aby skutecznie zapobiegać skutkom suszy, wodę trzeba retencjonować. Nie możemy jednak tego robić w sposób dowolny. Najlepiej wodę retencjonować w miejscu, gdzie spadł deszcz, ponieważ im dalej odpłynie woda, tym mniej jest użyteczna. W dokumencie słusznie napisano, że „należy promować naturalne metody retencji a budowanie sztucznych zbiorników traktować jako ostateczność”. Brakuje jednak wniosków, jakie należy wyciągnąć z tych założeń. W projekcie planu ujęto wprawdzie zwiększenie retencji wody na gruntach rolniczych i leśnych, odtwarzanie mokradeł czy modyfikacje prac utrzymaniowych, ale zabrakło uwzględnienia kierunkowych wytycznych dla rolnictwa. Słusznym byłoby wskazanie ograniczenia drenażu i melioracji gruntów rolnych, pogodzenie się z faktem, że użytki rolne będą okresowo mokre lub bagienne, oraz wskazanie, że należy dostosować do tych zmian naszą gospodarkę. Przebudowę systemów melioracyjnych należy realizować według potrzeb retencji, a nie subiektywnych oczekiwań rolników. Szerszej dyskusji wymaga załącznik do projektu planu, stanowiący listę inwestycji, jakie do tej pory zaproponowano w innych dokumentach planistycznych. Niezaprzeczalnie będą one w jakimś stopniu gromadzić wodę, ale czy sprostają wymaganiom ludności, gospodarki i środowiska w sytuacji suszy?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu