Recesja w USA? Jeszcze nie teraz

opublikowano: 08-06-2016, 08:00

Gdyby historia miała się powtórzyć, to za oceanem gospodarka miałaby się już tylko gorzej. W pesymistycznej układance czegoś jednak brakuje.

W ostatnim dziesięcioleciu nowi prezesi Fedu przychodzili 4-5 lat po recesji. Alan Greenspan wywołał recesję w 3 lata po objęciu stanowiska, Paul Volcker już w następnym roku, a Ben Bernanke po niespełna dwóch latach. Janet Yellen została szefem w lutym 2014, 5 lat po recesji.

Wojciech Białek, główny analityk CDM Pekao, postraszył recesję w USA
Zobacz więcej

Wojciech Białek, główny analityk CDM Pekao, postraszył recesję w USA Fot: Marek Wiśniewski, "Puls Biznesu"

— Wychodzi więc na to, że zadaniem każdego nowego szefaFedu jest wywołanie recesji poprzez podwyżkę stóp procentowych, a statystycznie rzecz ujmując, jesteśmy rok przed dnem recesji i z rynku akcji należałoby uciekać już teraz — mówił pół żartem, pół serio Wojciech Białek, główny analityk CDM Pekao na Konferencji WallStreet w Karpaczu, której organizatorem było Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Wojciech Białek, który lubuje się w szukaniu historycznych zależności, znalazł też kolejną, która dobrze wpisywałaby się w czarny scenariusz.

— W ciągu minionych stu lat było tylko pięciu prezydentów (nie licząc Baracka Obamy), którzy pełnili funkcję przez pełne dwie kadencje. Czterech z nich odchodziło, kiedy następowałarecesja, tylko w przypadku Ronalda Reagana doszło do niej w trzecim roku drugiej kadencji — dodaje Wojciech Białek. W pesymistycznej układance brakuje jednak kilku elementów.

— Do wywołania recesji w przeszłości potrzebne były podwyżki stóp procentowych przez Fed. W jednym cyklu pokoleniowym są zwykle cztery recesje. W poprzednich latach, aby wywołać recesję, Fed musiał podnosić stopy przez średnio 2 lata i 4 miesiące przynajmniej o 350 pkt. baz. W grudniu 2015 r. doszło do pierwszej podwyżki, więc w najgorszym wypadku dopiero w marcu 2018 r. należałoby się spodziewać początku recesji — prognozuje Wojciech Białek.

W przeszłości po pierwszej podwyżce stóp indeks S&P500reagował różnie, ale nigdy panicznie. Dynamika zwyżek co prawda spadała, ale bessa zaczynała straszyć najwcześniej po 2,5 roku. W przeszłości podwyżki kosztu pieniądza powodowały też zwykle wzrost rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA i jeśli tym razem miałoby być tak samo, to nie pojawi się sygnał, który przez byłego szefa Fedu Alana Greenspana uważany był za najskuteczniejszy w przewidywaniu spadku dynamiki PKB.

Chodzi o odwrócenie krzywej rentowności, czyli sytuację, kiedy rentowność papierów o krótszym terminie wykupu jest wyższa niż papierów długoterminowych. Nie ma też mowy o szoku naftowym, który pchał USA w recesję z dwoma wyjątkami — w 2010 i 1987 r., kiedy ceny szybko rosły, ale po wcześniejszym silnym spadku. Tak jest również teraz.

— Postraszyłem, ale nie ma reguły, że szef Fedu musi wywołać recesję w ciągu dwóch lat — bardziej boję się końcówki prezydentury Baracka Obamy, a pozostałe zależności wskazują na dość odległą perspektywę recesji. Piątkowe dane o zmianie zatrudnienia w sektorach pozarolniczych wskazują na zejście dynamiki PKB w dół, ale nie przeszkodzi to hossie, a Fed nie podniesie stóp ani w czerwcu, ani w lipcu, więc stopy szybko nie osiągną poziomu, który wywoła recesję i bessę — uważa Wojciech Białek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu