Aktualne taryfy za wodę obowiązują tylko do połowy 2018 r. Do tego czasu Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie ma zatwierdzić nowe stawki zaproponowane przez firmy wodno-ściekowe. Dotychczas opiniowały je samorządy, ale rząd powołał regulatora, który właśnie zaczyna działalność. Czas nagli, wnioski taryfowe muszą być gotowe do 12 marca. W ich przygotowaniu pomóc ma, zgłoszony właśnie przez Ministerstwo Środowiska (MŚ), projekt rozporządzenia dotyczący zasad naliczania stawek. Zgodnie z nim będą obowiązywały przez trzy lata. Dotychczas taryfy ustalano co roku. Nowości jest znacznie więcej.

Składniki kosztów
Resort chce na przykład wyłączenia inwestycji współfinansowanych z dotacji unijnych z taryfy kosztów amortyzacji. Wliczać będzie można jedynie fundusze własne i kredyty.
— To niezgodne z unijnymi przepisami, według których konsumenci mają pokrywać w pełni koszty usług wodnych, także amortyzacji — mówi Tadeusz Rzepecki, przewodniczący Rady Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie. Przyznaje, że przepis jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. Teraz pozwoli obniżyć w wielu miejscowościach ceny wody, pomniejszając taryfy o unijną amortyzację, ale za kilka czy kilkanaście lat firmy wodno-kanalizacyjne i samorządy nie będą miały pieniędzy na inwestycje w odtworzenie majątku. Będą musiały więc sięgnąć do kieszeni mieszkańców albo tolerować degradację infrastruktury. Propozycja resortu środowiska zaskakuje, bo przecież niedawno resort infrastruktury zakończył wieloletni spór o unijną amortyzację, doprecyzowując przepisy i nakazując uwzględnianie jej w taryfie. W 2014 r. wrocławski Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że kosztów amortyzacji z unijnych inwestycji nie należy wliczać w ceny wody. Wyrok odbił się echem aż w Kołobrzegu, gdzie dotacje unijne są uwzględniane w amortyzacji. Mieszkańcy i samorządowcy domagali się obniżki cen, jednak przedstawiciele tamtejszej spółki wodociągowej skontaktowali się w rządowymi urzędnikami oraz Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i dowiedzieli, że niewliczenie amortyzacji może zakończyć się zwrotem dofinansowania Brukseli.
W 2016 r. resort infrastruktury i budownictwa wydał rozporządzenie obligujące do włączania amortyzacji w stawki za wodę. Teraz resort środowiska może wyrzucić je do kosza. Paweł Hryciów, prezes kołobrzeskich wodociągów, informuje, że skoro spółka nie będzie mogła wliczać unijnej amortyzacji w taryfy, skróci terminy rozliczania amortyzacji z części inwestycji finansowanych z funduszy własnych. Dzięki temu być może uda się uniknąć zmiany cen wody i zabezpieczyć pieniądze na odtworzenie majątku.
Walka o zysk
Przedstawiciele branży wodno- -kanalizacyjnej mają też wątpliwości, czy projekt MŚ jest zgodny z Kodeksem spółek handlowych oraz przepisami dotyczącymi rachunkowości. Chodzi o zapisy wprowadzające ograniczenia dotyczące przeznaczania zysku na cele niezwiązane ze zbiorowym zaopatrzeniem w wodę i odprowadzaniem ścieków.
— Będziemy jeszcze analizowali te przepisy, bo obawiamy się, że ingerują w święte prawo właściciela do dywidendy — mówi Tadeusz Rzepecki.
Jeśli właściciele spółek wodno- -ściekowych nie będą mogli na nich zarabiać, zahamowane zostaną inwestycje w ten sektor. Trudniej będzie też realizować projekty w partnerstwie publiczno-prywatnym, a coraz więcej samorządów, bojąc się, że po 2020 r. wyschnie źródło unijnych dotacji, analizuje możliwość budowy oczyszczalni ścieków i sieci wodno-kanalizacyjnych w tej formule. Paweł Hryciów ocenia natomiast te przepisy pozytywnie, wypominając, że wiele samorządów inwestowało w sponsorowanie lokalnych drużyn sportowych itp., a przecież nie jest to ich zadaniem. Obawia się natomiast wdrożenia przepisów, zgodnie z którymi przedsiębiorcy nie będą mieli motywacji do osiągania zysków wyższych niż planowane. Zgodnie z projektem rozporządzenia, jeśli zarobią więcej, będą musieli pomniejszyć koszty o nadwyżkę zysku przy ustalaniu nowej taryfy i w konsekwencji obniżyć stawki.
— W 2016 r. nasz zysk był o 2 mln zł wyższy, niż planowaliśmy. Sezon turystyczny był bardzo dobry, stąd lepszy wynik. Przeznaczyliśmy zysk na wcześniejszą spłatę kredytu, by ratami i odsetkami nie obciążać mieszkańców i nie podnosić stawek, a według nowych przepisów musielibyśmy jeszcze je obniżyć — mówi Paweł Hryciów.
Zapewnia, że firma czasem przeznacza też ponadplanowe zyski na dodatkowe inwestycje. Czy nadal będzie to możliwe?