Regulator przygląda się wodzie

opublikowano: 14-01-2018, 22:00

Zakaz wliczania amortyzacji z unijnych inwestycji w taryfę obniży ceny wody. Możliwe, że na krótko.

Aktualne taryfy za wodę obowiązują tylko do połowy 2018 r. Do tego czasu Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie ma zatwierdzić nowe stawki zaproponowane przez firmy wodno-ściekowe. Dotychczas opiniowały je samorządy, ale rząd powołał regulatora, który właśnie zaczyna działalność. Czas nagli, wnioski taryfowe muszą być gotowe do 12 marca. W ich przygotowaniu pomóc ma, zgłoszony właśnie przez Ministerstwo Środowiska (MŚ), projekt rozporządzenia dotyczący zasad naliczania stawek. Zgodnie z nim będą obowiązywały przez trzy lata. Dotychczas taryfy ustalano co roku. Nowości jest znacznie więcej.

Zobacz więcej

Fot. Fotolia

Składniki kosztów

Resort chce na przykład wyłączenia inwestycji współfinansowanych z dotacji unijnych z taryfy kosztów amortyzacji. Wliczać będzie można jedynie fundusze własne i kredyty.

— To niezgodne z unijnymi przepisami, według których konsumenci mają pokrywać w pełni koszty usług wodnych, także amortyzacji — mówi Tadeusz Rzepecki, przewodniczący Rady Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie. Przyznaje, że przepis jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. Teraz pozwoli obniżyć w wielu miejscowościach ceny wody, pomniejszając taryfy o unijną amortyzację, ale za kilka czy kilkanaście lat firmy wodno-kanalizacyjne i samorządy nie będą miały pieniędzy na inwestycje w odtworzenie majątku. Będą musiały więc sięgnąć do kieszeni mieszkańców albo tolerować degradację infrastruktury. Propozycja resortu środowiska zaskakuje, bo przecież niedawno resort infrastruktury zakończył wieloletni spór o unijną amortyzację, doprecyzowując przepisy i nakazując uwzględnianie jej w taryfie. W 2014 r. wrocławski Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że kosztów amortyzacji z unijnych inwestycji nie należy wliczać w ceny wody. Wyrok odbił się echem aż w Kołobrzegu, gdzie dotacje unijne są uwzględniane w amortyzacji. Mieszkańcy i samorządowcy domagali się obniżki cen, jednak przedstawiciele tamtejszej spółki wodociągowej skontaktowali się w rządowymi urzędnikami oraz Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i dowiedzieli, że niewliczenie amortyzacji może zakończyć się zwrotem dofinansowania Brukseli.

W 2016 r. resort infrastruktury i budownictwa wydał rozporządzenie obligujące do włączania amortyzacji w stawki za wodę. Teraz resort środowiska może wyrzucić je do kosza. Paweł Hryciów, prezes kołobrzeskich wodociągów, informuje, że skoro spółka nie będzie mogła wliczać unijnej amortyzacji w taryfy, skróci terminy rozliczania amortyzacji z części inwestycji finansowanych z funduszy własnych. Dzięki temu być może uda się uniknąć zmiany cen wody i zabezpieczyć pieniądze na odtworzenie majątku.

Walka o zysk

Przedstawiciele branży wodno- -kanalizacyjnej mają też wątpliwości, czy projekt MŚ jest zgodny z Kodeksem spółek handlowych oraz przepisami dotyczącymi rachunkowości. Chodzi o zapisy wprowadzające ograniczenia dotyczące przeznaczania zysku na cele niezwiązane ze zbiorowym zaopatrzeniem w wodę i odprowadzaniem ścieków.

— Będziemy jeszcze analizowali te przepisy, bo obawiamy się, że ingerują w święte prawo właściciela do dywidendy — mówi Tadeusz Rzepecki.

Jeśli właściciele spółek wodno- -ściekowych nie będą mogli na nich zarabiać, zahamowane zostaną inwestycje w ten sektor. Trudniej będzie też realizować projekty w partnerstwie publiczno-prywatnym, a coraz więcej samorządów, bojąc się, że po 2020 r. wyschnie źródło unijnych dotacji, analizuje możliwość budowy oczyszczalni ścieków i sieci wodno-kanalizacyjnych w tej formule. Paweł Hryciów ocenia natomiast te przepisy pozytywnie, wypominając, że wiele samorządów inwestowało w sponsorowanie lokalnych drużyn sportowych itp., a przecież nie jest to ich zadaniem. Obawia się natomiast wdrożenia przepisów, zgodnie z którymi przedsiębiorcy nie będą mieli motywacji do osiągania zysków wyższych niż planowane. Zgodnie z projektem rozporządzenia, jeśli zarobią więcej, będą musieli pomniejszyć koszty o nadwyżkę zysku przy ustalaniu nowej taryfy i w konsekwencji obniżyć stawki.

— W 2016 r. nasz zysk był o 2 mln zł wyższy, niż planowaliśmy. Sezon turystyczny był bardzo dobry, stąd lepszy wynik. Przeznaczyliśmy zysk na wcześniejszą spłatę kredytu, by ratami i odsetkami nie obciążać mieszkańców i nie podnosić stawek, a według nowych przepisów musielibyśmy jeszcze je obniżyć — mówi Paweł Hryciów.

Zapewnia, że firma czasem przeznacza też ponadplanowe zyski na dodatkowe inwestycje. Czy nadal będzie to możliwe?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Regulator przygląda się wodzie