Roboty zastępują ludzi. W Polskiej Strefie Inwestycji firmy deklarują duże nakłady i rekordowo mało etatów

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2026-01-11 20:00

Wiele spółek zarządzających Polską Strefą Inwestycji mocno poprawiło wyniki. Wzrosły deklarowane wydatki inwestorów i liczba decyzji o wsparciu. Miejsc pracy przybędzie jednak jak na lekarstwo. To znak czasów.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • Ilu inwestorów w minionym roku przyciągnęły spółki zarządzające specjalnymi strefami ekonomicznymi?
  • Jakie nakłady obiecali inwestorzy?
  • Co będzie największym wyzwaniem dla stref w tym roku?
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Spółki zarządzające specjalnymi strefami ekonomicznymi (SSE) mają za sobą udany rok. W ramach programu Polska Strefa Inwestycji (PSI), oferującego zwolnienia podatkowe inwestorom, którzy spełniają określone kryteria dotyczące nakładów i nowych miejsc pracy, wydały w sumie 646 decyzji o wsparciu.

To najlepszy wynik od rekordowego 2021 r., kiedy decyzji było 726. Dla porównania - w 2024 r. 14 spółek zarządzających specjalnymi strefami wydało 551 decyzji o wsparciu. W ubiegłym roku najwięcej, bo aż 102 projekty, przyciągnęła strefa katowicka. Na podium znalazły się też strefy pomorska i łódzka. Powody do zadowolenia ma też Krakowski Park Technologiczny (KPT) – 72 decyzje o wsparciu to najwięcej od początku funkcjonowania strefy.

Większe niż rok wcześniej są także zadeklarowane przez inwestorów nakłady, choć do rekordu z 2021 r. (37,1 mld zł) wciąż jest daleko. Ubiegłoroczny wynik to 22 mld zł. Dla porównania: w 2024 r. było to 15,5 mld zł, a w 2023 - 18,3 mld zł.

W Opolu ogłoszono dwie gigainwestycje

Największe inwestycje przyciągnęła w minionym roku strefa wałbrzyska, gdzie inwestorzy zadeklarowali aż 4,4 mld zł nakładów. 1911 Data Centre, europejska firma z branży infrastruktury cyfrowej, buduje Wałbrzyskie Centrum Danych za około 2 mld zł. Na ubiegłoroczny wynik wpłynęła też większa aktywność małych i średnich przedsiębiorców, którzy coraz chętniej lokują biznes na mniejszych działkach.

— Dzięki spadającej inflacji i stopom procentowym poprawia się klimat gospodarczy. Zaczynają się odblokowywać wstrzymane wcześniej inwestycje. Zachęcają do nich pieniądze z KPO — mówi Krzysztof Hołub, wiceprezes Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Invest-Park.

Za największy sukces uważa jednak dwie ogłoszone pod koniec 2025 r. gigainwestycje w Opolu-Wrzoskach, choć strefa nie wlicza ich do ubiegłorocznego wyniku. Ascend Elements, amerykański producent materiałów do baterii dla pojazdów elektrycznych, zainwestuje tu 7 mld zł, a Kuhmo Tire, koreański gigant oponiarski - 2 mld zł. Zwraca uwagę, że dwa projekty o takiej skali w jednym miejscu i czasie to rzadkość.

Dużymi nakładami inwestorów chwalą się też strefy z Katowic (3,5 mld zł) i Pomorza (3,4 mld zł). Spory sukces odnotowała również strefa słupska - Malta-Decor zbuduje tutaj nową fabrykę za 800 mln zł.

- To największy projekt inwestycyjny w historii naszej strefy – mówi Sławomir Koprowski, prezes zarządu Pomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (PARR), która zarządza Słupską SSE.

Dzięki temu deklarowane nakłady przekroczyły 1 mld zł. W 2024 r. było to 400 mln zł.

Największą w swojej historii inwestycję odnotowała także strefa suwalska. Mlekpol zainwestuje z jej wsparciem 414 mln zł.

W przypadku Kamiennogórskiej SSE największym sukcesem w minionym roku były inwestycje działających w Wielkopolsce firm z sektora meblarskiego.

- Utrzymały się mimo słabszej koniunktury w Niemczech, które są głównym odbiorcą polskich firm – mówi Jarosław Osmolak, specjalista ds. obsługi inwestora w Kamiennogórskiej SSE.

Natomiast w strefie warmińsko-mazurskiej udało się reaktywować Ursus. Uruchomienie fabryki w Dobrym Mieście pozwoliło zapobiec likwidacji dawnych zakładów Pol-Mot Warfama.

Okiem eksperta
Liczba etatów nie świadczy o wadze inwestycji
Mieczysław Gonta
partner w PwC

Spadająca liczba deklarowanych przez przedsiębiorców miejsc pracy to naturalny efekt postępu technicznego obejmującego w szczególności automatyzację i robotyzację procesów. Konieczność zadeklarowania określonej liczby etatów należy w świetle obowiązujących przepisów do tzw. kryteriów ilościowych, których spełnienie jest niezbędne do wydania decyzji o wparciu w ramach PSI. Jednak w mojej ocenie kryterium to jest swego rodzaju reliktem przeszłości i nie powinno być już warunkiem koniecznym dla uzyskania zwolnienia podatkowego. Można np. rozważyć nadanie mu charakteru tzw. kryterium jakościowego, którego osiągnięcie przysparza danej inwestycji dodatkowych punktów, ale nie przesądza o jej kwalifikowalności do PSI. Zgłaszaliśmy taki postulat w przeszłości. Trwają prace nad nowelizacją przepisów o PSI - mam nadzieję, że zostanie uwzględniony.

Deklarowana liczba miejsc pracy miała duże znaczenie w początkach istnienia specjalnych stref ekonomicznych w Polsce, kiedy był spory problem z bezrobociem. Wtedy celem było zapewnienie jak największej liczbie osób nowych miejsc pracy. Dzisiaj mamy zupełnie inne wyzwania i liczba etatów wcale nie świadczy o znaczeniu danej inwestycji dla naszej gospodarki. Demografia jest obecnie dużym wyzwaniem, a bezrobocie mamy niskie. Innowacyjność, w tym automatyzacja i robotyzacja, to naturalny i nieunikniony kierunek rozwoju Polski.

Automatyzacja wypiera etaty

W minionym roku padł też rekord liczby miejsc pracy, których utworzenie zadeklarowali strefowi inwestorzy. To jednak rekord negatywny - 3,6 tys. obiecanych etatów jest najniższym wynikiem w historii. Dla porównania - w rekordowym 2021 r. inwestorzy obiecali prawie 17 tys. miejsc pracy.

- To znak czasów. Firmy stawiają na automatyzację i robotyzację. Liczba miejsc pracy nie jest już, jak kiedyś, miarodajnym wskaźnikiem wielkości inwestycji. Samo utrzymanie etatów jest w dzisiejszych czasach wyzwaniem – mówi Mirosław Kamiński, prezes Pomorskiej SSE.

Najwięcej nowych miejsc pracy inwestorzy zadeklarowali w strefie wałbrzyskiej (778), a niewiele mniej w katowickiej (758).

Brakuje terenów pod inwestycje greenfield

Za lepszy wynik stref w 2025 r. odpowiadają w dużej mierze polskie MŚP. W łódzkiej strefie, która wydała 80 decyzji, 80 proc. przypadło na firmy z polskim kapitałem. W Tarnobrzeskiej SSE na 43 decyzje tylko pięć dotyczyło zagranicznych podmiotów. Co więcej, tylko Ļięć projektów zakłada budowę nowych zakładów, pozostałe to reinwestycje firm już obecnych w strefie. Podobnie w KPT – z 72 przedsięwzięć aż 56 polegało na rozbudowie lub modernizacji istniejących zakładów.

Dużym rozczarowaniem na rynku w minionym roku było wycofanie się Intela z gigainwestycji w fabrykę półprzewodników w gminie Miękinia pod Wrocławiem. Inwestycja miała opiewać na 4,6 mld USD. Pozostała po tych planach jednak atrakcyjna działka z gotową infrastrukturą, która czeka na nowego inwestora. Nieoficjalnie wiadomo, że są na nią chętni. Zmniejszająca się liczba dużych projektów planowanych przez zagranicznych inwestorów to silny trend widoczny w całej Polsce.

– Wpływa na to między innymi duży poziom niepewności wywołany sytuacją geopolityczną oraz rosnące koszty. Problemem jest także dostępność odpowiednich terenów pod inwestycje typu greenfield – wymienia Rafał Żelazny, prezes Katowickiej SSE.

Nie jesteśmy już tak tanim rynkiem dla zagranicznych inwestorów jak do tej pory.

- Znacznie wzrosły koszty pracy i energii, a do tego część inwestorów wciąż odstrasza wojna w Ukrainie. Coraz mniej mamy też w samej Małopolsce odpowiednich terenów dla dużych inwestorów – mówi Łukasz Blacha, dyrektor działu obsługi inwestora w KPT.

Brak odpowiednich terenów pod duże inwestycje to problem wielu stref.

- Ich pozyskanie to największe wyzwanie – mówi Piotr Zawada z zespołu obsługi inwestorów i promocji w Mieleckiej SSE.

Zwraca uwagę, że negatywny wpływ na decyzję dużych, zagranicznych inwestorów może mieć również kwestia podatku globalnego.

Optymizm zachowuje strefa wałbrzyska - w tym roku liczy na przynajmniej jedną dużą inwestycję zagraniczną.

— Europa i Polska wciąż są stabilnymi miejscami do inwestowania. Amerykańskie i azjatyckie firmy do tej pory rozpoznawały rynek, teraz zaczynają przenosić produkcję do Europy — mówi Krzysztof Hołub.

Strefy liczą na zbrojeniówkę i dual use

W tym roku wyzwaniem dla stref będzie pozyskanie projektów z branży obronnej i dual use. PSI otworzyła się na takie inwestycje w lipcu 2025 r., ale spodziewanego wysypu wciąż nie ma, choć wiele stref odnotowało pierwsze sukcesy w tym zakresie.

Tarnobrzeska SSE wydała pierwszą decyzję w sektorze zbrojeniowym dla firmy Mesko z Kraśnika, która zainwestuje ponad 464 mln zł.

- Liczymy na efekt domina - spodziewamy się, że o wsparcie zaczną wnioskować również kooperanci Polskiej Grupy Zbrojeniowej – mówi Norbert Mastalerz, dyrektor w Tarnobrzeskiej SSE Euro-Park Wisłosan.

Dużym projektem zbrojeniowym może też się pochwalić Kostrzyńsko-Słubicka SSE. Umowa zawarta 29 grudnia 2025 r. między przedstawicielami rządów polskiego i koreańskiego zakłada budowę fabryki produkującej różnego typu pociski rakietowe do wieloprowadnicowych wyrzutni Homar-K. Dostawy z gorzowskiego zakładu mają się rozpocząć w 2030 r.

Pierwsze decyzje o wsparciu dla firm z branży obronnej wydały już też m.in. strefa pomorska, KPT i Wałbrzyska SSE.

Trzeba będzie wypełnić lukę w przychodach

Jeszcze jedno wyzwanie dla stref na ten rok to zasypanie luki przychodowej, która powstanie po wygaśnięciu z końcem 2026 r. obowiązywania zezwoleń na działalność w strefach. Inwestorzy, którzy dostali je przed 2018 r. (po tym terminie zamiast zezwoleń wydawano decyzje o wsparciu), przestaną wnosić opłaty administracyjne za zarządzanie. Dla spółek zarządzających strefami oznacza to utratę części przychodów.

- Dywersyfikacja źródeł przychodów i zapełnienie tej luki to wyzwanie dla każdej strefy. W naszym przypadku utrata przychodów nie zagraża działalności spółki. Mamy już pomysły, jak wypełnić tę lukę – mówi Rafał Żelazny.

Możesz zainteresować się również: