Rok balansowania na chybotliwej linie

opublikowano: 03-03-2021, 20:00

Dokładnie rok temu oficjalnie dotarł do Polski wirus SARS-CoV-2, wywołujący chorobę COVID-19. Wcześniejsze przypadki niezarejestrowane pozostały ciemną liczbą.

66-letni nosiciel „zerowy” przejechał 4 marca 2020 r. w strefie Schengen busem z zainfekowanej Nadrenii Północnej – Westfalii przez całe Niemcy, wysiadł po przekroczeniu Odry w Słubicach i dotarł do Cybinki, zaś autokar powiózł tykającą bombę biologiczną w głąb Polski. Potem już poszło szybko, 12 marca rozeszła się hiobowa wieść o pierwszej w kraju śmierci na COVID-19. Wtedy jeszcze nikt nie potrafił sobie wyobrazić geometrycznego wręcz postępu epidemii. W tekście z 5 marca 2020 r. pt. „Broń biologiczna przekroczyła Odrę” ku pokrzepieniu serc przypomniałem najstraszniejszy w Polsce po wojnie biologiczny atak czarnej ospy w 1963 r. we Wrocławiu. Tamta punktowa zaraza została zduszona w dwa miesiące, zachorowało… 100 osób, głównie ze służby zdrowia, zmarło zaś siedem, przede wszystkim bohaterscy lekarze i pielęgniarki. Wtedy jednak błyskawicznie zaszczepiono aż 98 proc. mieszkańców zamkniętego Wrocławia, pod odpowiedzialnością karną za oporność…

Po roku obcowania z COVID-19 punktowe doświadczenia czarnej ospy to jakiś drobny epizod. Nieporównywalna jest skala epidemii, jej szybkość, liczby chorujących i zmarłych, następstwa społeczne, gospodarcze i cywilizacyjne. Żeby nie przypominać następstw plag średniowiecznych, realnym punktem odniesienia może być tylko grypa hiszpanka (przy czym Hiszpania nazewniczo cierpi niewinnie) z lat 1918-20. Wtedy zaraziło się około pół miliarda spośród niecałych 1,9 mld ludzi, zaś liczbę ofiar śmiertelnych szacuje się od 50 do 100 mln – to znacznie więcej od żniwa pierwszej wojny światowej, tragedia porównywalna tylko ze skutkami późniejszej drugiej. Epidemia COVID-19 to inne liczby, na razie na świecie odnotowano ponad 2,5 mln ofiar, z czego w Polsce ponad 44 tys. Nastąpił przecież wiek postępu w medycynie, systemach ochrony zdrowia etc. Z drugiej strony – kosmicznie wręcz wzrosła ludzka mobilność, Podobieństwem obu epidemii jest ich rozpowszechnianie się przede wszystkim w wielkich skupiskach ludzkich, czyli zwartych miastach, przedsiębiorstwach etc. Rozesłany z Chińskiej Republiki Ludowej – tej prawdy, zamiatanej pod dywan przez tamtejszych komunistów, świat absolutnie nie może zapomnieć – koronawirus jest wyjątkowo podstępny. Przeskakuje nie z powodu konkretnej aktywności – jak np. AIDS – lecz drogą głównie oddechową i często na początku bezobjawowo.

Epidemia COVID-19 generalnie zaskoczyła ludzkość, ale najbardziej rządzących. Epidemiolodzy przepowiadali jej nieuchronność, jednak nie byli brani poważnie. Polityczni decydenci uważali, że jakiś nowy wirus zostanie zlokalizowany i osaczony podobnie jak wcześniejsze z rodziny SARS czy np. ebola. Dlatego podejmując od roku nerwowe i doraźne ruchy muszą rozstrzygać mitologiczny dylemat Ikara. Ojciec Dedal nakazał mu utrzymywanie wypośrodkowanej wysokości, ponieważ wosk spajający skrzydła mógł się roztopić zarówno od morskiej wilgoci, jak też zbyt ostrego słońca. Jak wiadomo z mitu, zbyt ambitny chłopak wzbił się ponad poziomy, stracił od słońca skrzydła i zginął. To symboliczne odniesienie bardzo dobrze obrazuje konieczność wyważania wszelkich przedsięwzięć antyepidemicznych, zarówno decyzji rządzących, jak też indywidualnych zachowań ludzkich.

U nas rząd tzw. dobrej zmiany rok temu miał nieco czasu na przygotowanie się. Już od lutego było przecież wiadomo, co się dzieje np. we Włoszech. Przez cały okres epidemii utrzymywana jest jednak w Polsce wielka nieprzewidywalność decyzji władców, podkreślająca sprzeczność między względami stricte zdrowotnymi a szerszymi społeczno-gospodarczymi. Absolutny priorytet ma ograniczona wydolność systemu ochrony zdrowia. Sparaliżowane branże, zwłaszcza usługowe, stawiają wiele zarzutów. Zakazy działalności wprowadzane są bez logicznego uzasadnienia, wybiórczo i dyskryminacyjnie, bez uwzględniania powiązania sektorów. Dlatego koszty bezsensownego często zamrażania życia społecznego i gospodarczego per saldo okazują się dla Polski większe niż korzyści prewencyjne.

Rok temu takie sceny jako codzienność w Polsce były jeszcze niewyobrażalne, znaliśmy je tylko z katastroficznych filmów. Fot. Jacek Szydłowski / Forum

Według władców, atak epidemii zastał polskie finanse publiczne w sytuacji korzystnej. Przecież budżet na 2020 r. miał być zrównoważony (tak naprawdę dzięki kreatywnej księgowości), dlatego stało się możliwe stworzenie ratunkowej poduszki finansowej i rozdawnictwo setek miliardów na kolejne tarcze osłonowe. Jednak niepotrzebne, ponad faktyczne potrzeby antyepidemiczne, zamykanie gospodarki i rozdawnictwo pustych pieniędzy powoduje tylko odłożenie kłopotów. Nabrzmiewa gigantyczna bania inflacyjna, która na razie nie eksploduje wyłącznie dzięki naturalnemu przygaszeniu konsumpcji.

Za najmądrzejsze działanie rządu wypada uznać terytorialne różnicowanie zakazów w zależności od miejscowego zagrożenia. Zrozumiały i powszechnie akceptowalny był aktualizowany w stałym dniu tygodnia podział powiatów na czerwone, żółte i zielone. Zaliczenie do strefy zagrożonej działało bardzo mobilizująco na mieszkańców, poza tym wszyscy z grubsza wiedzieli, z jakimi ograniczeniami muszą się liczyć. Niestety, jesienią sensowny system wyrzucony został do kosza i władcy znowu wprowadzili bezzasadną odpowiedzialność zbiorową całej Polski. W ostatnim czasie system nieśmiało wrócił, ale tylko w ujęciu wojewódzkim, co bardzo zaciemnia faktyczną sytuację. Trzecia fala epidemii statystycznie nabiera impetu, ale rozkłada się w kraju bardzo nierówno. Ta okoliczność jest bardzo ważna przy podejmowaniu nowych zakazów, także dotyczących ograniczeń działalności gospodarczej. Niestety, rządzący najchętniej woleliby nakazać balansowanie na tytułowej linie wszystkim, bo tak jest po prostu najwygodniej. Zbyt przeciążona może jednak nie wytrzymać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane