Cena ropy lekkiej spadła w Nowym Jorku do 61 dolarów za baryłkę. Niski kurs może skłonić kraje OPEC do obiniżenia poziomu wydobycia.
Wtorkowy kurs jest o 20 proc. niższy od rekordowej ceny z połowy lipca, wynoszącej 78,40 dolarów za baryłkę. Ale ceny są wciąż o ponad 30 proc. wyższe niż w 2002 roku, gdy zaczęły się wzrosty.
Taniejąca ropa może skłonić kraje zrzeszone w Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) do obniżenia poziomu wydobycia. Przewodniczący kartelu OPEC, Edmund Daukoru powiedział w wywiadzie dla Reutersa, że spadające ceny ropy mogą negatywnie wpłynąć na rynek i poziom inwestycji, więc kraje zrzeszone w organizacji muszą powstrzymać ten trend.
- Ceny są bardzo niskie i to nie jest dobre dla inwestorów – powiedział Reutersowi szef kartelu. Z jego wypowiedzi wynika, że kraje OPEC, które wydobywają jedną trzecią ropy naftowej na świecie, mogą obniżyć dostawy, jeśli ceny w Nowym Jorku spadną poniżej 60 dolarów za baryłkę.
Według Daukoru, poziom produkcji jest obecnie bardzo wysoki. OPEC produkuje 1,8 mld baryłek dziennie. Następne spotkanie kartelu zaplanowane jest na 14 grudnia.
Niższe ceny ropy można już zaobserwować na stacjach paliw, choć koncerny bronią się przed obniżkami, tłumacząc to wcześniejszymi zakupami po wyższych cenach. Ale ceny benzyny drgnęły i są duże szanse na to, że ten trend utrzyma się do zimy, gdy wzrośnie popyt na energię. Lecz są to tylko szanse, ponieważ sytuacja w krajach bogatych w pokłady ropy jest wciąż daleka od stabilizacji.
PK